Strona domowa Poradnik Podróżnicze gadżety – potrzebne czy nie?

Podróżnicze gadżety – potrzebne czy nie?

przez Basia||Podróże Hani

Heh, trochę sobie na Facebooku podyskutowaliśmy o gadżetach, to i tu napiszę, co myślę 😉 Mentalnie jestem gadżeciarą, ale gdy widzę ceny tych wszystkich fajnych rzeczy do głosu dochodzi jednak rozsądek… I wtedy okazuje się, że moim dzieciom nie są one jednak aż tak niezbędne 😉
Takie myślenie bardzo się przydaje szczególnie teraz, gdy Hubert w zasadzie wszystko ma po Hani. Gdy znajomi czy rodzina pytają co dla niego potrzebujemy, zaczynam wymyślać i szukać nie wiadomo czego.

Na targach Guga Kids Design czy w internecie aż roi się od dziecięcych gadżetów. Czasem coś naprawdę mi się spodoba, ale w zasadzie żadnej z tych rzeczy nie kupiłam. No tak, składana silikonowa wanienka podróżna jest naprawdę ekstra. Ale po co nam ona, skoro dla Hanki super atrakcją jest wspólna kąpiel z mamą czy… mycie w dużej misce 😉 Ostatnio trochę się nakręciłam na podróżny stoliczek-organizer, który montuje się do fotelika. Dziecko może w trakcie jazdy swobodnie sobie rysować, oglądać książeczki czy układać puzzle. Hanka jednak w trakcie jazdy ogląda widoki i… gada, cały czas gada. Nie ma czasu na jakieś tam książeczki 😉 Mogłabym tak wymieniać naprawdę długo.

Jednak kilka gadżetów mamy. Tych naprawdę praktycznych 😉 Dawno temu zakupiliśmy ochraniacz-organizer na fotel, bo Hanka strasznie kopała w przednie siedzenie (była jesień). Jako organizer nigdy nie był używany, więc jego „gadżetowość” nie do końca się sprawdziła, ale fotel jest czysty(szkoda, że reszta samochodu już niekoniecznie 😉 ).

 Za to druga rzecz, o której chcę napisać używana jest ciągle i każdego mogę do zakupu zachęcić. To… TUBA 🙂 Tuba-pojemnik na przekąski, którą zabieramy ze sobą w zasadzie na każde dłuższe wyjście. To plastikowy pojemnik, składający się z 4 części. Jedna „wkręcana” w drugą, dzięki czemu można ze sobą zabrać cały pojemnik (na 4 różne przekąski) lub tylko jego część. My najczęściej wybieramy opcję z 3 częściami – na żurawinę/rodzynki, pokrojone jabłko i migdały 😉 Ciekawa jestem czy ktokolwiek z was wie o czym piszę, nie umiem znaleźć w internecie zdjęcia tego cudu 😉 Dziś jesteśmy w Opolu, oczywiście z naszą „tubą”, więc postaram się wrzucić jej zdjęcie na Facebooka.

* * *
Niemniej mam w planach zakup pewnego podróżniczego gadżetu, czekam tylko na odpowiednią okazję (kurcze, prezenty na Zajączka już mam). Może zgadniecie co to może być?

Mogą Ci się również spodobać...

2 komentarze

piegowata mama 20 marca 2014 - 22:54

Wiem o czym piszesz, bo widziałam ten gadżet u Was 😛

Odpowiedz
ciekawe gadżety 4 kwietnia 2014 - 09:05

no niestety dzieciaki w podróży trzeba czymś zająć, ale gadżety lubią nie tylko maluchy:)

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Podróże Hani