Malbork – rodzinne zwiedzanie z audioprzewodnikiem

Malbork mijaliśmy z dzieciakami kilkukrotnie jadąc lub wracając znad morza. Nigdy się nie zatrzymaliśmy, bo a) dzieci spały, b) spieszyliśmy się do domu, c) byliśmy zmęczeni (urlopem, hehe), d) bo nie… Tym razem pojechałam tam z dziećmi pociągiem z Gdańska. Wcześniej nawet nie zdawałam sobie sprawy, że z Trójmiasta to niecała godzina jazdy. Sama na ten pomysł nie wpadłam, skusiłam się na wyjazd, gdy powiedziano mi, że zamkowych korytarzy nie trzeba zwiedzać z grupą i przydzielonym przewodnikiem. Od jakiegoś czasu dostępna jest tam trasa stworzona z myślą o rodzinach z dziećmi. Pomyślałam, że czas ją przetestować.

Toruń – gotyk na dotyk, Kopernik i pierniki

Toruń był na celowniku naszych wycieczkowych zainteresowań od kiedy jeszcze w trakcie studiów dosłownie przez niego przemknęliśmy w trakcie autostopowej wycieczki nad morze. Problem był zawsze jeden i ten sam – to miasto nigdy nie było nam po drodze. Za daleko (i w sumie za drogo), by jechać tam specjalnie na dzień lub dwa, a przy okazji innych wyjazdów nigdy nie było czasu. Tak więc, gdy okazało się, że dzieci jadą do sanatorium do Dąbek, od razu zarezerwowałam hotel – przerwa w długiej podróży znad Bałtyku na Śląsk, w zasadzie w połowie drogi, była jak najbardziej uzasadniona. Już wiecie, że głównym powodem naszej rodzinnej wizyty w Toruniu były piernikowe muzea.

Słowacki Liptov, atrakcje nie tylko dla dzieci

W nasze słowackie mini wakacje (wszak to ledwo 3 dni były) rodzinnie poznawaliśmy uroki regionu Liptov. Atrakcji jest tam tyle, że spokojnie można jechać na tydzień i więcej (sprawdzone przez znajomych). O Tatralandii i Besenovej już pisaliśmy. Dziś pokazujemy co jeszcze warto, a co koniecznie trzeba zobaczyć. Co ważne, wszystko kilkadziesiąt km od polskiej granicy, rzut beretem nie tylko ze Śląska!

Mówisz Barcelona, myślisz Gaudi

Jechać do Barcelony i nie zobaczyć dzieł, które stworzył Gaudi? To chyba nie jest możliwe. W końcu modernizm jest wizytówką miasta. I my podążaliśmy przetartymi przez miliony turystów szlakami (choć szczerze przyznaję, że tłumów z nami nie było – myślałam, że turystów będzie zdecydowanie więcej. Oczywiście bardzo się cieszę, że się myliłam). Z Gaudim spędziliśmy jakieś 1,5 dnia. Było bardzo miło, szczególnie, że mieszkanie, które wynajęliśmy przez Airbnb było jakieś 15 minut piechotą od Casa Mila i 20 od Casa Batlo. Do Sagrady Familii Hanka też doszła sama. Autobus był nam potrzebny tylko, by dotrzeć do Parku Guel (gdybyśmy do niego dotarli… nie pytajcie).

Wrocław i Dzień Dziecka

Nie mogę napisać, że wyjazd do Wrocławia spełnił nasze oczekiwania, no nie mogę! Wszystko przez pogodę, która jest prawdziwym antybohaterem ostatnich tygodni, myślę, że nie tylko w moim prywatnym rankingu. Za to wszystko inne było po prostu świetne! Mój kurs okazał się strzałem w dziesiątkę, a Hania i Kamil mieli super towarzyszy, którzy pokazali im wiele wrocławskich atrakcji. Zresztą, zobaczycie sami. Dziś część pierwsza.

Zamek Spiski – słowackie ruiny z listy UNESCO

Planując podróże staram się zawsze mieć w „okolicy” jakiś zamek. Nie zdziwicie się więc jeśli napiszę, że wracając z Bieszczad „przypadkiem” przejeżdżaliśmy obok ruin zamku spiskiego (tak, to ten sam powrót do domu, w ramach którego byliśmy w Tatrach). To jedyny tego typu obiekt na Słowacji, zarówno ruiny, jak i leżące u ich podnóża miasteczko w 1993 r. zostało wpisane są na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. No nie mogło nas tam nie być.