Odbicie w Muzeum Śląskim – śpiesz się!

Odbicie (Reflection) to instalacja stworzona przez izraelskiego rzeźbiarza Daniego Karavan’a. To wystawa czasowa Muzeum Śląskiego w Katowicach, którą można oglądać jeszcze tylko do 17 września. Śpieszcie się więc, bo to świetna atrakcja nie tylko dla najmłodszych. Nieczęsto się zdarza, że i wy możecie być częścią konceptu artysty. Bo choć instalację świetnie ogląda się stojąc na jej skraju, jeszcze większe wrażenie robi, gdy wejdziemy do galerii i staniemy się jej elementem.

Na tropie Tomka czyli Muzeum Śląskie dla dzieci

Na tropie Tomka to nowa (można ją zwiedzać od czerwca 2017 r.) wystawa Muzeum Śląskiego. Jeśli wiecie czym jest katowicka Strefa Kultury to nie dziwi was fakt, że jej nowa atrakcja sprawiła, że po raz kolejny (już nie liczę który) zabrałam dzieciaki właśnie tam. Tym razem wyjazd był wyjątkowy – to pierwsza wycieczka Antoniego.

Industrada – Kopalnia Ignacy w Rybniku

Industriada. Słyszeliście? Jeśli nie to koniecznie musicie to nadrobić! Koniecznie! Czym więc jest Industriada? To wielkie święto Szlaku Zabytków Techniki, czegoś, czego województwu śląskiemu powinna zazdrościć cała Polska. Piszę to z całą odpowiedzialnością, nie tylko dlatego, że „robię” w turystyce. Prawie 400 wydarzeń w kilkudziesięciu miastach i miasteczkach województwa śląskiego. Wiele miejsc udostępnianych jest turystom TYLKO TEGO JEDNEGO DNIA (taki choćby Rudziniec, na zwiedzanie którego drugi raz z rzędu nie udało mi się zapisać, skandal!). To naprawdę coś wielkiego. Niestety my z Industriadą zawsze mamy jakiś mniejszy lub większy problem.

Zabrze – co zobaczyć w jeden dzień?

Ostatni pomysł na jednodniówkę na Śląsku się wam spodobał (klik), mam więc dla was kolejną. Tym razem zapraszamy do Zabrza, czyli miasta, które nierozerwalnie kojarzy się z przemysłem i industrialem. I dobrze! Takiej perełki jak Kopalnia Guido nie ma nigdzie indziej. Każdy powinien tam choć raz zjechać pod ziemię. Nieważne, czy dla zwiedzania górniczych tras, czy by zobaczyć teatralne przedstawienie, czy… wypić piwo 320 m pod ziemią. Guido to nie jedyna poprzemysłowa atrakcja miasta, będąc tam jednak z dziećmi na takich miejscach nie mogliśmy poprzestać. Szukaliśmy jeszcze czegoś inne, mniej dla Zabrza oczywistego. I wiecie co? Pojechaliśmy do Miejskiego Ogrodu Botanicznego. Tak, ogromna oaza zieleni w samym środku miasta. Spodziewaliście się?

Żarki wzdłuż i wszerz

Jurajskie Żarki odwiedziłam w tym roku dwa razy. Co mnie tam przyciągnęło? Na pierwszy rzut oka nic… To mała miejscowość leżąca lekko na uboczu głównego jurajskiego Szlaku Orlich Gniazd. Fakt, często przez nią przejeżdżaliśmy, ale żeby się zatrzymać? Najpierw byłam tam z blogerami, by w ramach ciekawostki pokazać im żareckie macewy. Jest ich ponad 1 100 i naprawdę robią wrażenie. Gdy wchodzi się na teren kirkutu, sięgają po horyzont… Przed wojną żydowska społeczność stanowiła ok. 60% populacji miasteczka. Dziś o historii wspólnego egzystowania Polaków i Żydów opowiada szlak kultury żydowskiej (audioprzewodniki,  z którymi samodzielnie przejdziecie szlak są do wypożyczenia w punkcie informacji turystycznej, znajdującym się w budynku dawnej synagogi dziś pełniącym też funkcję domu kultury).

Muzeum Śląskie – takie Katowice trzeba zobaczyć!

Oj nie spieszyłam się z tym wpisem. Kasai i Gdzie są Kasperki wyprzedziły mnie z opisem naszego mini-rodzinno-blogowego spotkania, ale co tam. W końcu wybraliśmy się na Przystanek Śniadanie (myślałam, że jest trochę większy, ale i tak było smacznie, kurtosze królują). Potem było nowe Muzeum Śląskie w Katowicach. Ze względu na Hubowy zły dzień, w muzeum byliśmy tylko chwilkę. Dlatego chciałam pójść tam jeszcze raz. Ale jeszcze nie dotarłam i to pomimo tego, że pracuję całe 10 minut piechotą od Strefy Kultury. Pójdę po urlopie, przynajmniej nie będzie już tłumów.
Edit (październik 2015): No i byłam! Nie raz, nie dwa. I dalej mi się podoba. Tłumów już nie ma, ale w samej Strefie Kultury cały czas widać zwiedzających/spacerujących/mile spędzających czas ludzi (i  nie są to sami mieszkańcy Katowic). Materiał zdjęciowy uzupełniony.

Cieszyn. Jedno miasto, dwa państwa

Wracam do naszej mini majówki – plany były (jak na rodzinę z dwójką szkrabów, w tym jednym małym diablikiem) śmiałe, choć bardzo lokalne. Wyszło… jak zwykle. Niemniej w końcu pojechaliśmy do Cieszyna, który uważam za jedno z najbardziej klimatycznych miast w okolicy. Od Rybnika to naprawdę rzut beretem, bo niecałe 50 km (matko, ja tyle codziennie do pracy jadę…). Dlaczego więc Cieszyn?