Kraków z drugiej strony

Jeden z czerwcowych, upalnych weekendów – nieco szalenie – spędziliśmy w gościach w Kasai.eu w Krakowie. Było gorąco (w sumie chyba tak jak teraz ;)), ale nasze dzieci wstają wcześnie, więc trochę się poszwędaliśmy. Ba! W sobotę wyszliśmy tak wcześnie, że widząc chmury, zaradne matki zapakowały dzieciom swetry 😉 Plan był prosty – oglądamy Kraków bez turystów! Zaczęliśmy od Kazimierza, który jest już jednak bardzo modny. Może nie było tłumów, ale kilka wycieczek stanęło nam na drodze. Nie lubimy, więc czym prędzej poszliśmy dalej.
Kiedy kilka lat temu byłam na Kazimierzu pierwszy raz, pamiętam, że „życie” dzielnicy toczyło się przy odtworzonych żydowskich sklepikach. Teraz było tam najmniej osób.

Kwietniowe blogowe spotkania

Ostatnio z Magdą, mamą Frantków Wedrowniczków spotkałam się w Mikołowie (tutaj). Tydzień później pojechałam z dzieciakami do Katowic (Hubert pierwszy raz jechał pociągiem! 😉 ). Spotkanie blogujących mam, na które się wybierałam, odbyło się w Kopalni Cukierków Hanys (pisałam o niej tutaj).

Hania z zaciekawieniem zobaczyła pokaz robienia przepysznych lizaków (nie ukrywam, i mnie on bardzo ciekawił, ale akurat wtedy Hubcio zażyczył sobie obiadu…). Co więcej, mała sama jednego zrobiła! Do dziś mamy go w domu (choć co dzień ubywa go o kilka „lizów”).

Taaaa, nie pytajcie co ta Pani robi z cukrową masą. W każdym razie efekt był… pyszny 😉

Jak widać Hubert był baaaardzo niezadowolony, że jemu żaden lizak się nie trafił (mimo tego, że – jak mówi Hania – Huuuuubert, ty dostaniesz w mleczku 😉 ).

Hani w Hanysie strasznie podobała się też tablicowa ściana, na której mogła rysować kredą, w zasadzie przy niej spędziła resztę spotkania.

No i prezent od CzuCzu, który dostało każde obecne na spotkaniu dziecko 🙂

Ja z kolei cieszę się, że spotkałam dziewczyny, których blogi czytuję – dziewczyny, naprawdę miło było was poznać. Dziękuję za spotkanie!

PS. Z racji tego, że jedno dziecko miałam na rękach, a drugie czaiło się pomiędzy nogami nie mam prawie żadnych zdjęć, na szczęście na spotkaniu był fotograf, kilka fotek więc podkradam 😉 Wszystkie profesjonalne zdjęcia w tym poście są autorstwa Grzegorza Rzeźniczka – dziękuję za nie!