Kajakiem przez Śląsk

O Rudach pisałam ostatnio wiele i… teraz piszę znowu. Co ja poradzę, że – szczególnie latem – jest tam bardzo dużo do roboty. W niedzielę pisałam o naszej przejażdżce kolejką wąskotorową. Dziś zdradzę pewną tajemnicę – jechałyśmy nią, żeby z góry spojrzeć na tatę, który brał udział w spływie kajakowym rzeką Rudą. Nie udało nam się to, bo trasa spływu została nieco zmieniona (pierwotnie „nasz” spływ miał być pod koniec czerwca, ale… nieważne. Ważne, że nasi tatusiowie (tzn. tata Hani i tata Tymona) w końcu się zorganizowali i wybrali).