Tokarnia czyli (mama) kocha skanseny

Tokarnia, a właściwie znajdujące się w nim Muzeum Wsi Kieleckiej było na moim celowniku od 7 lat. Wtedy jadąc do Kielc zobaczyłam wyłaniające się zza drzew dwa ogromne wiatraki. A że skanseny po prostu uwielbiam, wiedziałam, że w końcu i do tego dotrzemy. Dzieci też spokojnie można zabrać, dla nich przygotowano kilka tras z questami, czeka więc na nich kilka przygód. Niestety my nie do końca korzystaliśmy z atrakcji muzeum – pokonała nas temperatura, trafiliśmy na prawie 40-stopniowy upał. Skutek? Musimy wrócić…

Żywiecczyzna bez smogu, w sam raz na ferie

Żywiecczyzna bez smogu? Okolice Żywca to jedne z najurokliwszych i – co dla mnie bardzo, bardzo ważne – najspokojniejszych rejonów województwa śląskiego. Niestety, Żywiec to też jedno z najbardziej zanieczyszczonych miast w Polsce i Europie. Ma pecha i nasz Rybnik, a i mieszkańcy swoimi zwyczajami „ciepłowniczymi” nie ułatwiają wyjścia na prostą. Na szczęście wystarczy pojechać trochę wyżej, by cieszyć się czystym powietrzem, ciszą i – w tym roku wyjątkowo piękną – zimą. Szkoda tylko, że siedząc przed „naszą” Stefanówką w Ślemieniu na horyzoncie widzieliśmy czarną łunę…

Pszczyńska wieś

Dziś ostatnia część o atrakcjach Pszczyny (pisałam już o nich m. in. tu i tu). Skansen – Zagroda Wsi Pszczyńskiej w ostatnim czasie został powiększony i przebudowany. Jest naprawdę fajnym miejscem na ciekawy spacer. Teren jest zadbany, ekspozycja przemyślana, widać, że ktoś wiedział co robi 😉

Zwiedzać można indywidualnie lub z przewodnikiem (ale trzeba wcześniej się zapowiedzieć), zawsze zaczyna się od młyna. Hania, jak to Hania, najpierw jednak musiała dokładnie musi wiedzieć co ją czeka 😉

 Cały teren jest po prostu ładny 😉 My byliśmy w środku lata, ale myślę, że równie pięknie jest tam jesienią. W centrum jest urokliwe jeziorko, przy nim przygotowano miejsce, w którym można się posilić czy odpocząć (oczywiście skorzystliśmy ;p).

W skansenie znajduje się kilkanaście drewnianych budynków:
– wiata bramna z XIX w.
– szopa na siano
– stodłka z 1811 r.
– masztalnia z 1799 r. (najstarszy obiekt)
– stodoła z XVIII w.
– wozownia z XIX w.
– kuźnia z XIX w.
– spichlerz z XVIII w.
– pasieka
– chałupa z 1831 r.
– młyn z wiatrakiem z 1904 r.
– studnia
– młyn wodny z XIX w.
– kaplica.
Wszystkie budynki są tam przeniesione z okolic Pszczyny. Do niektórych można wejść i zobaczyć coś jeszcze – np. ule, maszyny rolnicze czy kolorowe ikony. 

 

Po przejściu koło kilku chat dociera się do „sterego” skansenu, czyli terenu który był udostępniony przed modernizacją tego miejsca. Zwiedzających witają ogrodowi grajkowie (tacy przodkowie krasnali z lat ’90 😉 ). Pamiętam ich jeszcze z wycieczki z podstawówki, są więc – jak czujnie zauważyła Hania – baaaaardzo stare 😉

W jednym z domostw odtworzone jest wnętrze śląskiej chaty. Od razu pojawiły się pytania dlaczego te pokoje są takie małe (Hania już na pewno nie pamięta naszego mieszkania w kawalerce ;p).

Skansen znajduje się na terenie Zabytkowego Parku Pszczyńskiego, blisko dworca PKP, pałacu i Zagrody Żubrów.

* * *
Informacje praktyczne:

Skansen – Zagroda Wsi Pszczyńskiej, ul. Parkowa 20a, Pszczyna, www.skansen.pszczyna.pl
Godziny otwarcia:
– styczeń, listopad, grudzień – 9.00-16.00
– luty, październik – 9.00-17.00
– marzec, wrzesień – 9.00-18.00
– kwiecień-sierpień – 9.00-19.00
Bilety: 7 i 5 zł, rodzinny 22 zł (rodzice + maks. 3 dzieci). Bilet wspólny z Zagrodą Żubrów – 12 i 8 zł. Dzieci do lat 4 wstęp wolny.

Zima w mieście

A dokładnie – w Chorzowie. Tak, tak, załapaliśmy się na kawałek zimy, malutki, śniegu było może z 3 cm, ale zawsze to więcej niż w Rybniku 😉 Było to już jakiś czas temu, ale jakoś nie miałam kiedy napisać. No to piszę teraz, szczególnie że wczoraj pojawił się śnieg (co z tego, że już go nie ma 😉

Okoliczności były średnie, bo głównym celem naszej wyprawy do Chorzowa była konsultacja w szpitalu (Hanuli migdałki), więc musieliśmy sobie dzień choć trochę umilić. Wtedy jeszcze na Śląsku była zima, więc postanowiliśmy pojechać gdzieś, gdzie w aglomeracji na pewno będzie śnieg. Padło na chorzowski skansen, czyli Muzeum Górnośląski Park Etnograficzny. Aż dziw, że tylko my wpadliśmy na ten genialny pomysł – takich pustek dawno nie widziałam 😉 W sumie był to poniedziałek, więc nie można było wejść do chat (choć my do jednej – szkoły – weszliśmy, wpuścił nas przemiły pracownik skansenu ;p). Pomimo tego, że w mieście śniegu prawie nie było, na terenie skansenu można było nawet pojeździć na sankach (szkoda, że ich nie mieliśmy, tej „zimy” Hanka ani razu na sankach nie była).

W skansenie można zobaczyć 102 drewniane budowle z terenu całego województwa śląskiego. Ekspozycja jest podzielona wg kryterium terytorialnego:

– Beskid Śląski
– Pogórze Cieszyńskie
– Podregion pszczyńsko-rybnicki
– Podrebion przemysłowy
– Podregion lubliniecki
– Region Zagłębia Dąbrowskiego.
Żeby zobaczyć wszystkie budynki i ich wnętrza trzeba zarezerwować sobie naprawdę sporo czasu. Najlepiej jednak przyjechać do skansenu w dniu jakiejś imprezy, dopiero wtedy miejsce to naprawdę żyje (ale to jeszcze przed nami ;p).

źródło: www.muzeumgpe-chorzow.pl
źródło: www.muzeumgpe-chorzow.pl

 Mimo wszystko co nieco wewnątrz starych chat zobaczyliśmy – od czego są ławeczki przy oknach 😉

Nową fascynacją Hani zostały sople (ale był ryk jak się okazało, że te, które wzięła do auta się rozpuściły…).

Do tej wiejskiej szkoły udało nam się wejść 😉

Byliśmy oczywiście z Hubertem. Wtajemniczonym mogę napisać, że to był jeden z niewielu chustowych spacerów, na którym nasz maluch był łaskaw zasnąć 😉

Tadaaaaam, tadam!!! Oto i dowód 🙂 🙂 🙂

Skansen jest położony tuż przy stadionie śląskim, ciekawe czy kiedyś będzie on dokończony…

* * *
Przy okazji wizyty w Chorzowie „Zaliczyliśmy” też kolejny obiekt Szlaku Zabytków Techniki 😉 Właściwie przyciągnął nas tam… głód. Przy Szybie Prezydent jest restauracja Sztygarka, którą polecam (mamy tylko nadzieję, że drzwi  – byliśmy na miejscu z dwie minuty przed otwarciem – otworzy wam milszy kelner). W każdym razie w Sztygarce warto zjeść coś dobrego, w pobliskiej kawiarni Pod Wieżą wypić kawę, a przy Szybie Prezydent się przespacerować.

Latem można jeszcze pójść się pobawić na placu zabaw, myślę, że dla chorzowian to świetna opcja 😉

 * * *
Informacje praktyczne:
Muzeum Górnośląski Park Etnograficzny (Park Śląski),ul. Parkowa 25, Chorzów, www.muzeumgpe-chorzow.pl
Bilety: normalny 7 zł, ulgowy 5 zł, rodzinny – 20 zł (maks. 2 dorosłych i 3 dzieci do 16 lat), dzieci do lat 7 wstęp wolny, w poniedziałki wstęp wolny dla wszystkich.

Godziny otwarcia:
MAJ – WRZESIEŃ:
Poniedziałki: 9.00 – 17.00. wstęp do 16.00. Zwiedzanie spacerowe, wnętrza obiektów nieudostępnione.
Wtorki – niedziele: 9.00 – 19.00. Wstęp do 18.00.
PAŹDZIERNIK:
Poniedziałki: 9.00 – 17.00. Wstęp do 16.00. Zwiedzanie spacerowe, wnętrza obiektów nieudostępnione.
Wtorki – niedziele: 9.00 – 17.00. Wstęp do 16.00.
LISTOPAD – KWIECIEŃ:
Poniedziałki: 9.00 – 16.00. Wstęp do 15.00. Zwiedzanie spacerowe, wnętrza obiektów nieudostępnione.
Wtorki – niedziele: od 9.00 do 16.00. Wstęp do 15.00.

Szyb Prezydent wraz z kompleksem Sztygarka, ul.  Piotra Skargi 34 a-d, Chorzów, www.sztygarka.pl

W krainie w kratę…

Lubicie skanseny? Ja bardzo. Ale tylko te, po których mogę sobie swobodnie chodzić i przebywać w nich godzinami. Wtedy jest czas na zjedzenie obiadu na łące (uwielbiam takie pikniki;p). Myślałam, że właśnie tak będzie w Klukach. Niestety, zanim się pojawiliśmy w tej małej kaszubskiej miejscowości, byliśmy na wydmie w Łebie. Było tam świetnie i właśnie dlatego w Muzeum Wsi Słowińskiej pojawiliśmy się na ostatni moment. Nie powiem żeby obsługa była z tego faktu zadowolona… Mnie co prawda bilet sprzedano, ale Kamilowi, który pojawił się kilka minut po mnie (parkował samochód), już nie. Na zwiedzenie całego skansenu miałam nieco ponad pół godziny. Niby mało, ale zdążyłam (pobieżnie) wszystko zobaczyć.

Skansen zalicza się do atrakcji kaszubskiej Krainy w kratę (choć podobno najlepsze tego typu miejsce to Słowowo koło Słupska. To pewnie będzie cel w trakcie tegorocznych wakacji nad morzem 😉


Dopiero po wywołaniu zdjęć zobaczyłam, że mała swoim wyglądem bardzo wpasowała się w klimat miejsca 😉

Szczerze przyznam, że myślałam, że więcej będzie w okolicy przejawów tej „kaszubowości”. Może źle szukałam, ale nie znalazłam w okolicy żadnej kaszubskiej restauracji (lub kaszubskiego menu, ale takiego nie ze słoika ;p) czy tradycyjnych zabudowań (poza skansenem oczywiście). Trochę inaczej sobie ten region wyobrażałam. No ale my odwiedziliśmy jego obrzeża, może „w centrum” jest lepiej 😉

W skansenie są charakterystyczne zabudowania „w kratkę”, wszystkie są autentyczne, pozostawione przez byłych mieszkańców wioski, którzy w zdecydowanej większości wyjechali do Niemiec.

Są też autentyczne sprzęty, które Hanię bardzo zainteresowały (dobrze, że czujne Panie pilnujące, by niczego nie dotykać już przebierały nogami żeby iść do domu;p).

 Na Hani największe wrażenie zrobiły… pięknie kwitnące kwiaty 😉

A to już piaskownica przy stylizowanej gospodzie, która graniczy ze skansenem. Bardzo fajnie tam było, gdybyśmy się pojawili wcześniej Hania miałaby frajdę, bo w ogrodzie odbywały się warsztaty ceramiczne. Może przy kolejnej wizycie się uda 😉

 A to zdjęcie „zza płota”, dlatego jest na nim Kamil 😉 Zrobione z ogrodu restauracji, zawsze jakieś pocieszenie dla spóźnionych zwiedzających…

Informacje praktyczne:
Muzeum Wsi Słowińskiej, Kluki 27, Smołdzino, www.muzeumkluki.pl
Godziny otwarcia:
– w sezonie (4 maja-31 sierpnia): pn: 9.00-16.00, wt-ndz: 10.00-18.00
– poza sezonem (1 września-30 kwietnia): codziennie od 9.00 do 16.00
Bilety:8 i 12 zł, dzieci do 7 lat za darmo.

Bieszczadzkie wędrówki 10-miesięczniaka

A właściwie prawie 10-miesięczniaka 🙂 Bieszczady to chyba nasze ulubione góry, szkoda, że są tak daleko od Rybnika;p Góry nie są aż tak wysokie, dzięki czemu nawet ludzie bez kondycji na nie wejdą (a nawet – jak się okazało – wniosą swą latorośl;p). Widoki są przepiękne. Zawsze myślałam również, że jest tam stosunkowo mało turystów (porównując z najbliższymi nam terytorialnie Beskidami) – to niestety jest już przeszłością. W ogóle jadąc na wschód Polski pierwszy raz od kilku lat (i pierwszy raz samochodem, wcześniej zawsze nocny pociąg relacji Katowice-Zagórze) byłam w szoku – jak wiele tam się zmieniło!

Niestety byliśmy w Bieszczadach w samym szczycie sezonu (Kamil tylko w tym terminie miał urlop) – przyjechaliśmy 15 sierpnia. Oprócz nas były więc również tłumy innych turystów. Jak przystało na rodzinę wariatów, do Cisnej, w której mieliśmy wynajętą agroturystykę, jechaliśmy… 3 dni 🙂
Trasa była następująca:
– wyjazd z Rybnika do Rzeszowa – tam nocleg i zwiedzanie miasta (Muzeum Bajek) i okolicy (Łańcut i Krasiczyn), po drodze jeszcze zobaczyliśmy skansen – mini wieś (przy trasie na Rzeszów, obok ekspozycji restauracja z kilkunastoma rodzajami pysznych pierogów :)).

– dojazd do Sanoka i kolejny nocleg – zwiedzanie skansenu.
Polowe warunki w schronisku PTTK – zawsze się w takich „dziwnych” miejscach zatrzymujemy;p

–  dojazd do Cisnej 🙂

Po ciut dłuższej niż myśleliśmy podróży trzeba było trochę odpocząć. Ale już następnego dnia wyruszyliśmy w góry. W kilka godzin później Połonina Wetlińska była zdobyta! Niestety nie poszliśmy już na Caryńską, tylko zeszliśmy na parking. Na całej trasie najmłodsza turystka wzbudzała spore zainteresowanie innych piechurów. Faktycznie, ludzi z dziećmi było sporo, takich w nosidłach też, ale innego takiego malucha nie spotkaliśmy;p

 Kto by przypuszczał, że mama sama wtacha na sam szczyt takiego 10-kilowca;p

W chyba najsłynniejszym bieszczadzkim schronisku – Chatce Puchatka Hanka dostała zasłużonego cycka (jeszcze karmiłam) i można było iść podziwiać widoki. A było naprawdę pięknie, jak to w Bieszczadach 🙂

Musimy tam wrócić jesienią, do tej pory zawsze odwiedzaliśmy te okolice latem. O innych miejscach, które warto odwiedzić w Bieszczadach na pewno jeszcze napiszę 🙂