Zagroda 3 siostry – najlepsze miejsce dla dzieci w Rybniku!

Zagroda 3 siostry to zupełnie nowe miejsce na rodzinnej mapie Rybnika. Nowe i – jestem o tym przekonana – już wkrótce jedno z najbardziej rozpoznawanych i najczęściej odwiedzanych przez rodziny miejsc w okolicy. Dlaczego? Bo prowadząca ja rodzina kocha zwierzęta, wie o nich coraz więcej i do wszystkiego podchodzi z pasja. Takie połączenie gwarantuje sukces!

Śląskie szopki bożonarodzeniowe – które warto zobaczyć?

Co roku w okresie świątecznym przemierzamy setki (no może jednak dziesiątki) kilometrów w poszukiwaniu najładniejszych, najciekawszych stajenek. Stajenek, historia których towarzyszy obchodom świąt Bożego Narodzenia od średniowiecza. Początkowo jasełka (staropolskie „jasło” oznacza żłób) organizowano jedynie u franciszkanów (to św. Franciszek, założyciel zakonu “wymyślił” szopki), ale stopniowo pojawiały się one i w innych kościołach. Pod koniec XIII w. zakon ten, a z nim i „betlyjki” pojawiły się również u nas. Jest ich sporo, buduje się je przecież w każdym kościele. Większość jest taka sama, są też jednak perełki. I właśnie te śląskie szopki bożonarodzeniowe są obowiązkowym punktem naszych mikrowypraw. A że czasu jest niewiele, okres świąteczno-noworoczny jest dość aktywny, ile przecież można siedzieć przy suto zastawionym stole? Do których szopek wracamy? Które odwiedzamy co roku? O kilku już kiedyś pisałam, ale czas na jakieś zestawienie. Łatwiej będzie dodawać kolejne znalezione „perełki”.

Industrada – Kopalnia Ignacy w Rybniku

Industriada. Słyszeliście? Jeśli nie to koniecznie musicie to nadrobić! Koniecznie! Czym więc jest Industriada? To wielkie święto Szlaku Zabytków Techniki, czegoś, czego województwu śląskiemu powinna zazdrościć cała Polska. Piszę to z całą odpowiedzialnością, nie tylko dlatego, że „robię” w turystyce. Prawie 400 wydarzeń w kilkudziesięciu miastach i miasteczkach województwa śląskiego. Wiele miejsc udostępnianych jest turystom TYLKO TEGO JEDNEGO DNIA (taki choćby Rudziniec, na zwiedzanie którego drugi raz z rzędu nie udało mi się zapisać, skandal!). To naprawdę coś wielkiego. Niestety my z Industriadą zawsze mamy jakiś mniejszy lub większy problem.

Cudze chwalicie! Ruchoma szopka w Rybniku-Ligockiej Kuźni

Jak pewnie wiecie, okres bożonarodzeniowy nierozerwalnie wiąże się z naszymi wyjazdami „na szopki”. W tym roku planach oczywiście Strumień, Panewniki, Kraków (tam w zeszłym roku nie dotarliśmy do szopki u Franciszkanów, a podobno warto). Do tego różne szopki w rybnickich kościołach. Właśnie przy okazji poszukiwań najładniejszej lokalnej stajenki odkryłam jedną świetną i wcześniej zupełnie mi nieznaną – ruchomą szopkę w małym drewnianym kościółku św. Wawrzyńca w rybnickiej dzielnicy Ligocka Kuźnia.

Rybnicki park tematyczny

W końcu w Rybniku mamy coś fajnego. I to całkiem blisko nas. Tego parku ciekawa byłam już dawno, ale w dniu otwarcia Hubi miał gorączkę. No i Hania poszła beze mnie 🙁 Ostatnio wszystko nadrobiliśmy.

Teren parku nad Nacyną jest dość duży, dzięki czemu pomimo tłumów nie było tam tłoczno. Urządzeń już tak wielu nie ma, ale na nasze potrzeby wystaczyło (szkoda, że nasi kochani lokalni wandale już dali o sobie znać i kilka stanowisk już nie było sprawnych…). Pierwsze kroki Hania skierowała oczywiście na plac zabaw. Jest niewielki, ale baaaardzo fajny, Przyznaję, że takich „kwiatkowych” huśtawek jeszcze nie widzieliśmy 😉

Straszne fajne jest to, że Hania i Hubert coraz częściej bawią się razem. Nie przypuszczałam, że mała będzie aż tak opiekuńczą starszą siostrą (szkoda, że ten nasz mały gadat odwdzięcza się jej gryzieniem, drapaniem i wyrywaniem włosów…).

Po placu zabaw przyszedł czas na zabawy wysokościowe. Ścianki sa trzy, jedna wyższa od drugiej, najlepsza oczywiście była ta… największa 😉

Park podzielony jest na kilka „zakątków”, w których ustawione są stanowiska do (jak mawia Hanula) „eksperymentów”. Są urządzenia akustyczne, ruchowe czy optyczne. Jest co robić, ale do większośći urządzeń są kolejki (byliśmy w weekend). Hania większość stanowisk już znała, poznawała je m. in, w Rydułtowach (klik).

Plusem dziecięcego placyku zabaw są huśtawki – z powodzeniem może z nich korzystać nawet taki malec jak nasz Hubi. A „kwiatowe” urządzenia widziałam po raz pierwszy, całkiem fajne są 😉

Poszczególne części parku oddzielone są od siebie ścieżkami, trawą i „elementami małej architektury”. Powstał z tego lekki misz masz, bo wszystkiego jest tam po trochu. Ale nie narzekajmy, ważne że powstało kolejne miejsce, w którym rodziny z dzieciakami miło mogą spędzić czas. My korzystamy z pięknej jesiennej pogody i jesteśmy tam dość często. Zresztą nie tylko my, bo w zasadzie codziennie popołudniami są tam tłumy.

Park położony jest prawie samym centrum miasta, tuż obok rybnickiego kampusu. Jego ofertę uzupełniają siłownia na wolnym powietrzu (Czy zauważyliście, że owe siłownie i ogrody doświadczeń postają ostatnio jak grzyby po deszczu? Zaraz będzie ich równie dużo jak parków dinozaurów ;p) i boiska. Jest tam całkiem przyjemnie, choć nie ukrywam, że inaczej sobie park wyobrażałam.