Od zamku do zamku, czyli Mirów i Bobolice

Na Jurze jest wiele urokliwych miejsc. Większość z nich kojarzy się oczywiście z Orlimi Gniazdami. A gdy o zamkach mowa to skojarzeń jest kilka. Ostatnimi laty coraz więcej z nich wiąże się z kiedyś bliźniaczymi zamkami Mirów i Bobolice. Piszę kiedyś bliźniaczymi, bo dziś podobieństwo trudno dostrzec. Mirów obecnie jest w stanie zabezpieczonej ruiny, Bobolice zostały odbudowane, ponoć zgodnie z tym jak wyglądały w czasach świetności. Mirów możemy podziwiać tylko z zewnątrz, Bobolice można zwiedzać (my nie wchodziliśmy, jeszcze było zamknięte, tacy z nas, dzięki Hubertowi, poranni turyści). Zamki oddalone są od siebie o jakieś 2 km, a pomiędzy nimi prowadzi jedna z piękniejszych tras widokowych Jury, tzw. Grzęda Mirowska. Można ją przejść nawet z maluchami (można iść też asfaltem, ale co to za przyjemność?).

Zbaczamy z trasy, cz. 2 – Siewierz

Drugi wyjazd na wieś, druga atrakcja (prawie) po drodze zaliczona. Było Wzgórze Zamkowe i podziemia w Będzinie (klik), ty razem pojawiliśmy się w Siewierzu.
Zwiedzanie było krótkie, bo strasznie wiało. Również dlatego, że ruiny były otwarte do 15.00, a my pojawiliśmy się o 15.20 (ale rano się zapowiedziałam, więc nas wpuszczono – dziękujemy!). Dzięki naszej obsuwie (kto nie korki!) poprawiły się statystyki odwiedzin, bo weszła jeszcze jedna spóźniona para 😉
Zamek zbudowali, najprawdopodobniej w XIV w., książęta śląscy. Później – w wieku XVI – został przebudowany przez kolejnych właścicieli. Od nich właśnie pochodzi dzisiejsza nazwa, czyli Zamek Książąt Krakowskich w Siewierzu.

Zamek, ruiny i tama :)

Niedzicę odwiedziliśmy w lipcu, ale jakoś nie umiałam się zabrać za tego posta. Niedawno na facebookowej „ścianie” znajomej zobaczyłam jesienne zdjęcia z tamtych okolic. Teraz jest tam jeszcze piękniej niż latem! A już wtedy było całkiem, całkiem 😉
Naszym głównym celem podróży były oczywiście malowniczo położone zamki. Byłam tam pierwszy raz. I przyznaję, że moje wyobrażenie o Czorsztynie i Niedzicy było trochę inne. Nie spodziewałam się, że Czorsztyn to same ruiny (w sumie przed wyjazdem nawet o nim nie poczytałam, więc może niewiedza jest choć trochę usprawiedliwiona). 
Zaczęliśmy od Niedzicy i tam spędziliśmy najwięcej czasu. Zamek jest okazały, z tarasu można oglądać widok na zaporę i ruiny czorsztyńskie, zwiedzać można też wnętrza.

Z dziedzińca wchodzi się do zamkowych wnętrz. Jest salon, sypialnia, komnata rycerzy… 

…jest trochę dokumentów i makieta zamku w czasach świetności.
Z tarasów rozpościerały się naprawdę malownicze widoki. Dzieciaki od razu zauważyły statki i trzeba było się spieszyć 😉 I na nie przyszedł czas, najpierw weszliśmy jednak do wozowni.
Wozownia jest mała, ale pytań dzieciaki i tak miały mnóstwo. Szkoda, że nie było tam nikogo kto na większość z nich potrafiłby odpowiedzieć. Musimy się zacząć bardziej merytorycznie przygotowywać do naszych wycieczke (choć akurat ta była totalnie nieplanowana).
W końcu przyszedł czas na mały rejs. Do wyboru są barki, statki i gondole. My – ze względu na Hubowy wózek – wybraliśmy statek. Płynęliśmy krótko, dzieci nie za bardzo chciały jednostkę opuścić 😉 

Hania i Tymon całą drogę wszystko obserwowali przez lornetki. Najpierw oddalającą się Niedzicę, potem zbliżające się ruiny Czorsztyna.
Do ruin prowadzi ścieżka. Niestety wózek niespecjalnie się na niej sprawdzał, Hubi z tatą zostali więc na dole. My dziarsko i walcząc z czasem (zbliżały się ciemne chmury) ruszyliśmy w górę.
Zwiedzanie było naprawdę krótkie. Krótsze, niż planowaliśmy, bo faktycznie zaczęło padać.
Powrotny rejs odbył się już w ulewie. Też było fajnie 😉
* * *

Deszcz minął tak szybko jak się pojawił, a nam do zobaczenia została jeszcze zapora. Z niej widzieliśmy i Niedzicę, i Czorsztyn.

Olsztyn – ruiny i… maki

Tak, Olsztyn, ale nie ten warmiński! Jurajskie „Orle Gniazda” są już chyba dobrze znane. Najbardziej oczywiście największa i najokazalsza ruina – Ogrodzieniec (co nieco o nim tu). Ja tym razem zapraszam do Olsztyna. Tym razem tylko przejeżdżaliśmy, ale widok był cudny. Następnym razem na pewno pójdziemy w stronę ruin na spacer. No i zobaczymy olsztyńską szopkę.

Ruiny i samochody

Przyznaję, że w Chudowie byłam pierwszy raz w życiu. Plany były wielkie, bo oprócz niewielkich ruin i Chatki Puchatka w wielkiej (podobno największej w Polsce) topoli Tekli jest to świetne miejsce na niedzielny spacer. Niestety tego dnia pogoda nie rozpieszczała (było prawie tak brzydko jak dziś), więc po szybkim zwiedzeniu ruin, zobaczeniu samochodów i… zjedzeniu gofra zwinęliśmy naszą (wyjątkowo marudną) menażerię i pojechaliśmy do znajomych (Daria, dobrze, że jesteście ;)).

Ale wracając do meritum, ruiny zamku w Chudowie nie są może monumentalne, ale na pewno mają swój urok. Ich niewątpliwą zaletą jest położenie w miejscu idealnym dla posiadaczy zarówno samochodów, jak i rowerów. W weekendy jest tam pełno rodzin z dziećmi. Mam nadzieję, że za kilka lat będzie tam jeszcze lepiej, bo zarządzająca zamkiem fundacja robi naprawdę dużo.

Od 2004 r. (po odbudowaniu zamkowej wieży) można oglądać małą ekspozycję – stroje dawnych mieszkańców, kilka autentycznych kafli i inne znaleziska archeologów i odtworzone sprzęty.

Po zejściu z wieży znajdujemy się na dziedzińcu. Tam widoczne są zamkowe fundamenty.

Jednak w naszej wycieczce głównej roli nie grał zamek – my pojechaliśmy tam zobaczyć stare samochody 😉 Pomimo niesprzyjającej pogody przyjechało ich kilkadziesiąt. To impreza otwierająca sezon zamkowych festynów. Naprawdę było co oglądać 😉

* * *
Informacje praktyczne:
Muzeum Zamku w Chudowie, ul. Podzamcze 6, Chudów, 44-177 Paniówki, www.zamekchudow.pl
Czynne od 10 maja do 30 września – pn., wt., czw. – 11.00 – 17.00, pt. – ndz. – 11.00 – 19.00, śr. nieczynne. Bilet normalny – 5 zł, ulgowy – 3 zł.

Choć sam zamek nie jest imponujący, można przy nim spędzić cały dzień – i pozwiedzać, i zjeść (podobno dobrze, my nie zdążyliśmy), pospacerować i… przejść labirynt (nam w tym przeszkodził deszcz). Dlatego na pewno pojawimy się tam znowu, najpewniej na którejś z kolejnych tegorocznych imprez (22 czerwca – XII Festiwal Błota, 20 lipca – Muszkieterowie, 15-17 sierpnia – XV Jarmark Średniowieczny, 21 września – Historia Czekolady).