Śląskie szopki bożonarodzeniowe – które warto zobaczyć?

Co roku w okresie świątecznym przemierzamy setki (no może jednak dziesiątki) kilometrów w poszukiwaniu najładniejszych, najciekawszych stajenek. Stajenek, historia których towarzyszy obchodom świąt Bożego Narodzenia od średniowiecza. Początkowo jasełka (staropolskie „jasło” oznacza żłób) organizowano jedynie u franciszkanów (to św. Franciszek, założyciel zakonu “wymyślił” szopki), ale stopniowo pojawiały się one i w innych kościołach. Pod koniec XIII w. zakon ten, a z nim i „betlyjki” pojawiły się również u nas. Jest ich sporo, buduje się je przecież w każdym kościele. Większość jest taka sama, są też jednak perełki. I właśnie te śląskie szopki bożonarodzeniowe są obowiązkowym punktem naszych mikrowypraw. A że czasu jest niewiele, okres świąteczno-noworoczny jest dość aktywny, ile przecież można siedzieć przy suto zastawionym stole? Do których szopek wracamy? Które odwiedzamy co roku? O kilku już kiedyś pisałam, ale czas na jakieś zestawienie. Łatwiej będzie dodawać kolejne znalezione „perełki”.

Muzeum PRL-u, czyli Hani podróż w czasie…

Pamiętacie czasy PRL-u? Ja, szczerze powiedziawszy, tak nie za bardzo, ale znam przynajmniej z opowiadań. Wygląd naszych domów z lat minionych też pamiętam. Za to dla Hani z pewnością będą to czasy takie jak dla nas co najmniej dwudziestolecie. Nie zmienia to faktu, że młoda będzie się jeszcze z tymi czasami stykała. I to nie tylko na historii, której może z pół godziny w tygodniu jeszcze w jej szkolnych czasach będzie (matko, to już za kilka lat…). Z pewnością nasza ciekawska córa będzie odwiedzała różne tak modne obecnie inspirowane peerelem miejsca (ciekawe, czy tak jak swego czasu rodzice zacznie od jakiegoś pubu, a raczej stylizowanej oberży). Dziś – jak na 1 maja przystało – miała swój pierwszy „skok w przeszłość”. Wybraliśmy się do Rudy Śląskiej, do Muzeum PRL-u!