Bielsko-Biała, miasto bajek

Bielsko-Biała i pierwsze z miastem skojarzenie? Dla mnie góry, dla Hani i Huba – Reksio! Bywamy tam często, głównie, by wejść na Kozią Górę lub wjechać na Szyndzielnię. Tym razem postanowiliśmy iść tropem dzieci i odwiedziliśmy Studio Filmów Rysunkowych. Do tego przejście przez centrum miasta wyznaczoną przez stworzony specjalnie z myślą o najmłodszych turystach przewodnik i – na koniec – zasłużona nagroda. Czy może być lepszy sposób na zimowy wolny dzień w mieście?

Spacerkiem po Bielsku

Bielsko-Biała – miasto nie bez powodu zwane małym Wiedniem (także Manchesterem, ale chyba tamtejsza architektura jest bardziej znana niż przemysł włókienniczy ;p). Jest przepięknie położone wśród gór (Hania „zaliczyła” dwa tamtejsze szczyty – Szyndzielnię i ostatnio Kozią Górę). Jest tam świetny teatr, jest Studio Filmów Rysunkowych, które mam nadzieję za niedługo zwiedzimy (do dziś mam folie z Bolkiem i Lolkiem przywiezione z wycieczki z podstawówki). Ale i tak wszyscy wiedzą, że do Bielska jeździ się… przytulić Reksia 😉

…i jeszcze Bolka i Lolka 😉

Główny cel został osiągnięty po krótkim spacerze, nie byłabym jednak sobą, gdybym nie wyciągnęła rodziny na trochę dłuższą wędrówkę 😉 Szliśmy obok ratusza, który Hania dobrze już znała, bo przy nim odbywały się „moje” Śląskie Smaki (klik).

Potem przechodziliśmy obok górującego nad jedną z głównych bielskich ulic zamku Sułkowskich.

Przy zamku zachowały się resztki murów obronnych, gdy je minęliśmy naszym oczom ukazały się kamienice i rynek.

Rynek nie jest w centrum miejskiego życia Bielska, toczy się ono raczej przy wielu tamtejszych centrach handlowych (nie wiem czy nadal jest to aktualne, ale kilka lat temu na mieszkańca Bielska przypadała największa w Polsce powierzchnia handlowa ;p). Pomimo tego jest tam dość przyjemnie 😉

Potem nastąpił w tył zwrot i wróciliśmy do samochodu, bo Hubi już się niecierpliwił. Jak na pierwszą wizytę w Bielsku wystarczy (kolejna jeszcze w tym roku, bo BB jest pięknie oświetlone w czasie świąt).