Barcelona – nasze prywatne TOP 5

Barcelona – jedno z najczęściej odwiedzanych miast na świecie. Odwiedza je ok. 7,5 miliona turystów rocznie i w sumie rozumiem nie zawsze pozytywne podejście jej mieszkańców do całego turystycznego biznesu (nam się objawiło jedynie w postaci wywieszonych tu i ówdzie transparentów typu: tourist go home, stop the noise, czy la ribera no es l’abocador del tourism). Jednak nie o tym chciałam pisać. Dziś zobaczycie „moją” Barcelonę, choć może piszę to na wyrost. W końcu na ile można poznać miasto będąc w nim ledwie tydzień? Niby niezbyt dobrze, ale na pewno lepiej niż w trakcie 1-2 dniowej wycieczki, jakie najczęściej do stolicy Katalonii są organizowane. W ciągu tego tygodnia na pewno poczuliśmy klimat Barcelony, do tego inny niż zwykle, bo świąteczny. W sumie możemy wrócić i poznawać dalej, ale przecież… inne miasta czekają.

Jego Wysokość Edynburg, czyli miasto z góry

A nawet kilku! Jedną z zalet Edynburga jest naprawdę nieziemskie położenie. Miasto i okolicę można oglądać z wielu naprawdę oszałamiających miejsc widokowych. My „zaliczyliśmy” ich kilka. Były te naturalne – z okalających miasto wzgórz, czy szczytu wygasłego wulkanu, na którym stoi zamek. Były też te wzniesione przez człowieka – taras widokowy w Muzeum Szkockim czy diabelski młyn, postawiony tuż przy słynnej wieży sir Waltera Scotta. Ponieważ ten ostatni stoi kilkanaście (no, może kilkadziesiąt) metrów od wieży, wejście na monument sobie odpuściłam. I bardzo żałuję! Tak to jest, gdy człowiek chce zrobić przyjemność dzieciom i się z nimi kolejką przejechać. Nie mam fajnych zdjęć, bo po pierwsze pogoda nie była najlepsza (to był pierwszy dzień pobytu, gdyby ktoś mi wtedy powiedział, że następne 10 dni będzie piękna pogoda to bym go wyśmiała), a po drugie – musiałam trzymać Huberta, który chciał wyskoczyć z nosidła. Nic, wejdę następnym razem.