Flyspot czyli latamy w Katowicach!

Marzyliście o lataniu? Ja nie, ALE kiedy jakiś czas temu gdzieś mignęła mi reklama tunelu aerodynamicznego Flyspot, to stwierdziłam, że jednak fajnie by było. Do tego znajomi zafundowali dzieciom taki rodzinny lot w Katowicach. Wrócili zachwyceni, a ja dalej myślałam (i liczyłam). Potem zaczęłam pisać drugie wydanie przewodnika „Dzieci odkrywają Śląskie”, a tam przecież opisałam tylko miejsca, w których faktycznie byliśmy! Pewnego dnia więc pojawiliśmy się przed tunelem. Ja, Kamil, Hania i Hubo (biedny nieświadomy Antek pojechał do żłobka).

Prezenty w sam raz dla małych podróżników

Właśnie zaczął się najgorszy czas w roku. Nie, nie jesień, nie przetaczające się przez nasz dom choróbska. Listopad to początek zasypywania dzieciaków prezentami. Do października jest w miarę ok, tu jakaś drobnostka od wpadającego na kawę znajomego, tam co nieco od Zajączka (Wielkanoc), jeszcze dzień dziecka i spokój. A z nastaniem listopada, buuuuuum! Urodziny Hani, urodziny Huba (dzień po dniu!), moje urodziny (ale jak to, przecież do dzieci się z pustymi rękami nie przychodzi, prawda?), Mikołajki (w domu, szkole, przedszkolu, na tańcach…), spotkania wigilijne, w końcu święta… Grudzień to już jedno wielkie apogeum rozpieszczenia. Prezenty dla małych podróżników pojawiają się z każdej strony. Co zrobić żeby nie zwariować? U nas odpowiedzią na podarkowy boom są rodzinne prezenty składkowe. Dzięki nim przynajmniej urodziny mamy załatwione – zamiast miliona małych upominków dzieci dostają jedną porządną rzecz (rolki, ogromny zabawkowy garaż, wymarzone klocki). Gorzej z resztą okazji, bo przecież i Mikołaj, i Gwiazda są w każdym domu… Tu więc stosujemy taktykę podpowiadania, bądź wyręczania rodziny w kupnie prezentów (babcie od lat przed mikołajkami dostają zestawy prezentów wraz z rachunkami do pokrycia). Może i wam przyda się kilka, nie zawsze standardowych,  pomysłów na upominki dla waszych małych podróżników.