Zabawa w podróży

Ostatnio dostałam od znajomej fajną książkę. Przetestowaliśmy i z czystym sumieniem mogę ją polecić. Szczególnie tym, którzy szukają czegoś czym WSPÓLNIE bawić się może rodzeństwo. W  naszym wypadku i 1,5-roczniak, i 4,5-latka dali radę 😉 Mowa o tej książce.

Pomysł jest genialnie prosty! Zadaniem dzieci jest odciśnięcie paluszków na kilkudziesięciu kartach. Muszą wypełniać rysunki, uzupełniać wzorki, wymyślać sekwencje wzorów itp. Kolejnym etapem – w naszym wypadku raczej dla Hani – jest dorysowywanie szczegółów, np. buziek.



Z kolorowankami w czasie podróży nie mamy dobrych doświadczeń – polskie drogi nie sprzyjają dokładnym kreskom 😉 Natomiast paluchy odbijać można śmiało. W trakcie naszych wyjazdów dzieciaki sobie mazały paluszkami. Po przyjeździe na miejsce lub w domu Hania dorysowywała niezbędne w danym zadaniu elementy i wszystko było naprawdę piękne 😉

Całość jest naprawdę porządnie wykonana. Papier jest gruby, kolory wyraziste, po kilku tygodniach u użytkowania farbki nadal są wilgotne i można nimi malować. I jeszcze jedna uwaga – 3/4 osób, którym pokazywaliśmy książeczkę była zdziwiona, że całość nie jest zmywalna. Proponujemy zwrócić producentowi uwagę na potrzeby polskich rodziców 😉

* * *

Jeśli książka się wam spodobała, skontaktujcie się z dystrybutorem: więcej o wyd. Usborne na www.centrumbest.pl, a formularz zamówienia i cennik dostępny jest na www.bestjezykowo.blogspot.com. Jeśli przy składaniu zamówienia wpiszecie hasło „Podróże Hani” otrzymacie 15% rabatu 😉 Ja już mam pomysł na prezent na Dzień Dziecka, a wy?

Pociągiem przez CAŁĄ Polskę

Udało się! Dotarliśmy do Dąbek (w zasadzie już jesteśmy w Rybniku) Podróż trwała jakieś 13 godzin… Wybraliśmy chyba najdłuższą możliwość, ale było to przemyślane.
 

Dlaczego pociąg?

Po pierwsze, cena

Dzieci mają kolejową zniżkę 37%. Te do 4 lat jeżdżą w ogóle za darmo co nas bardzo cieszyło. Jest też zniżka rodzinna. Do tego, kupując bilet odpowiednio wcześnie otrzymuje się kolejne 30% zniżki. Wszystkie promocyjne ceny dotyczą tylko miejscówki. Do niej trzeba było dokupić bilet w wagonie sypialnym, tam już żadnych zniżek niestety nie ma (do wyboru są jeszcze kuszetki, ale z naszą ilością bagaży nie było szans na zmieszczenie się w niej, do tego spanie w pościeli jest jednak naprawdę wygodniejsze). Przyznaję, że w wagonie sypialnym jechałam pierwszy raz i myślę, że pomimo różnicy cenowej (ok. 50 zł za każde miejsce) nie zamienię go już na kuszetkę. W ostatecznym rozrachunku podróż pociągiem wyszła nas ponad połowę taniej niż ta sama trasa przejechana samochodem.