Co najbardziej zaskoczyło nas w Londynie? Parki!

To że Londyn parkami stoi wiedziałam. Ale nie spodziewałam się, że zrobią na nas aż takie wrażenie. W zasadzie cały nasz pobyt moglibyśmy w nich przesiedzieć – piknikować, karmić wiewiórki (choć podobno się nie powinno) i kaczki, oglądać rośliny, biegać za psami, bawić się na placach zabaw. W sumie w parkach spędziliśmy dwa z niecałych 4 dni, które spędziliśmy w stolicy Wielkiej Brytanii.

Londyn. TOP 5 dla dzieci i to za darmo!

Tak, wiem. O Londynie wszyscy już wszystko wiedzą. Dlatego nie będę pisała o oczywistościach typu Big Ben, czy Tower (kurcze, nie byliśmy). Napiszę jakie atrakcje sprawdziły się nam z naszą rezolutną niemal 5-latką i prawie 2-letnim rozrabiaką (nie wszystkie się pokrywają). Ważne! Nasz pobyt w Londynie był bardzo niskobudżetowy, płatne atrakcje nas tym razem nie interesowały. Co nam (i dzieciom) się podobało?

Będzin, czyli zbaczamy z trasy

Co jakiś czas mkniemy trasą Rybnik-Częstochowa i mijamy kilka fajnych miejsc. Tym razem postanowiliśmy zwolnić i nieco zboczyć z trasy. Dzięki temu w końcu zobaczyliśmy Wzgórze Zamkowe w Będzinie i tamtejsze podziemia. Było warto! 
Będziński zamek jest bardzo malowniczy, a od czasu kiedy całe Wzgórze Zamkowe jest odnowione (ach ta Unia ;p) naprawdę warto spędzić w tym miejscu popołudnie. Jest ładnie (wszystko nowe), ciekawie (ścieżki edukacyjne dla dzieci), cicho (mimo że tuż obok ruchliwe drogi) i (co akurat w tych dniach bardzo ważne) jest cień!
Początki zamku sięgają połowy XIV w. Budowlę wzniesiono jako element systemu obronnego Polski m. in. przed śląskimi i czeskimi najazdami. W 1616 r. część Będzina, w tym zamek, się spaliła. Zamek odbudowano, przekształcając go jednak z budowli obronnej na zamek o charakterze rezydencji. Zamku nie oszczędzili Szwedzi, jednak ostatecznie w ruinę popadł pod koniec XVII w. Obecny kształt zamek zawdzięcza odbudowie po II wojnie światowej.

Będzińskie podziemia nie wiążą się niestety z żadnymi romantycznymi opowieściami o księżniczkach, co nieco zniechęciło Hanię do zwiedzania (w końcu – to długa historia – i tak byłam z nich bez całej ferajny, która dojechała po moim wyjściu z podziemnych korytarzy). To… schron przeciwlotniczy. W dodatku nieukończony 😉 W trakcie II wojny światowej okolic Będzina nie omijały bombowe naloty, zaczęto więc się do nich przygotowywać. Niemcy (oni wówczas rządzili w mieście) zaczęli drążyć schron w rejonie Zamkowego Wzgórza. Nigdy ich nie skończyli, łącznie jest tam ok. 700 m korytarzy, z czego turystom udostępniono ok. 400 m. 

 * * *
Informacje praktyczne:
Zamek w Będzinie, ul. Zamkowa 1, Będzin. Czynne codziennie, prócz poniedziałków. Wt, śr, czw, pt – 9.00-16.00, sb i ndz – 9.00-17.00. W lipcu i sierpniu 10.00-18.00 (wt, śr, pt, sb, ndz) i 10.00-17.00 (czw.). We wtorki wstęp bezpłatny.

Podziemia Będzińskie – najlepiej zaparkować przy zamku, potem trzeba przejść kilkaset metrów wzdłuż drogi i jest się na miejscu. Trzeba umawiać się telefonicznie (w tygodniu – 32 267 77 07, w weekendy – 32 267 47 31). Zwiedzanie jest bezpłatne. Przewodnik przychodzi nawet dla jednej osoby (oj było miłe zaskoczenie ;p).

Obiektami zarządza Muzeum Zagłębia w Będzinie – www.muzeum.bedzin.pl

* * *

Tym samym chyba zwyczajem się stanie wyjeżdżanie do dziadka w piątkowe popołudnie (tuż po pracy) i zwiedzanie „czegoś” na trasie. Ciekawe co zobaczymy następnym razem 😉

Rudy i… czosnek

Do Doliny Chochołowskiej wszyscy jeżdżą oglądać słynne krokusy, w Cieszynie prawdziwą przyjemnością jest spacer Szlakiem Magnolii, a w Rudach… wszędzie jest dziki czosnek. Kto się zdecyduje na spacer? 😉

Naprawdę warto, trzeba tylko uzbroić się w jakieś środki przeciwko owadom. Jak co roku plaga muszek i komarów już nas tam dopadła. Sezon pogryzień uważam za otwarty 🙁

W ogóle w Rudach jest coraz ładniej. Super, że mam je tak blisko (w wąskotorówce też trwają prace, wkrótce i o niej co nieco wrzucę).

Rybnicki park tematyczny

W końcu w Rybniku mamy coś fajnego. I to całkiem blisko nas. Tego parku ciekawa byłam już dawno, ale w dniu otwarcia Hubi miał gorączkę. No i Hania poszła beze mnie 🙁 Ostatnio wszystko nadrobiliśmy.

Teren parku nad Nacyną jest dość duży, dzięki czemu pomimo tłumów nie było tam tłoczno. Urządzeń już tak wielu nie ma, ale na nasze potrzeby wystaczyło (szkoda, że nasi kochani lokalni wandale już dali o sobie znać i kilka stanowisk już nie było sprawnych…). Pierwsze kroki Hania skierowała oczywiście na plac zabaw. Jest niewielki, ale baaaardzo fajny, Przyznaję, że takich „kwiatkowych” huśtawek jeszcze nie widzieliśmy 😉

Straszne fajne jest to, że Hania i Hubert coraz częściej bawią się razem. Nie przypuszczałam, że mała będzie aż tak opiekuńczą starszą siostrą (szkoda, że ten nasz mały gadat odwdzięcza się jej gryzieniem, drapaniem i wyrywaniem włosów…).

Po placu zabaw przyszedł czas na zabawy wysokościowe. Ścianki sa trzy, jedna wyższa od drugiej, najlepsza oczywiście była ta… największa 😉

Park podzielony jest na kilka „zakątków”, w których ustawione są stanowiska do (jak mawia Hanula) „eksperymentów”. Są urządzenia akustyczne, ruchowe czy optyczne. Jest co robić, ale do większośći urządzeń są kolejki (byliśmy w weekend). Hania większość stanowisk już znała, poznawała je m. in, w Rydułtowach (klik).

Plusem dziecięcego placyku zabaw są huśtawki – z powodzeniem może z nich korzystać nawet taki malec jak nasz Hubi. A „kwiatowe” urządzenia widziałam po raz pierwszy, całkiem fajne są 😉

Poszczególne części parku oddzielone są od siebie ścieżkami, trawą i „elementami małej architektury”. Powstał z tego lekki misz masz, bo wszystkiego jest tam po trochu. Ale nie narzekajmy, ważne że powstało kolejne miejsce, w którym rodziny z dzieciakami miło mogą spędzić czas. My korzystamy z pięknej jesiennej pogody i jesteśmy tam dość często. Zresztą nie tylko my, bo w zasadzie codziennie popołudniami są tam tłumy.

Park położony jest prawie samym centrum miasta, tuż obok rybnickiego kampusu. Jego ofertę uzupełniają siłownia na wolnym powietrzu (Czy zauważyliście, że owe siłownie i ogrody doświadczeń postają ostatnio jak grzyby po deszczu? Zaraz będzie ich równie dużo jak parków dinozaurów ;p) i boiska. Jest tam całkiem przyjemnie, choć nie ukrywam, że inaczej sobie park wyobrażałam.