9 polskich miast idealnych na weekend z dziećmi, na majówkę też. Plus zagraniczny bonus ;)

Majówka w mieście? Kto to widział? Choć tegoroczna może do najdłuższych nie należy, i tak można (i warto) ją dobrze wykorzystać. Wiadomo, w pierwszych dniach maja WSZYSCY się gdzieś wybierają. Przecież trzeba, to taki nieoficjalny początek wakacyjnych wyjazdów. W zdecydowanej większości popularnych miejsc od dawna nie ma już wolnych miejsc noclegowych (w normalnych cenach oczywiście). Co więc począć? My zawsze idziemy trochę pod prąd, bo na majówki najczęściej wybieramy miasta. Tak, miasta. Dlaczego? Bo jest w nich wtedy pusto. Przecież wszyscy są na majówce…

DOV – industrial dla dorosłych, zabawa dla dzieci

DOV, czyli Dolni Oblast Vitkovice to postindustrialny obszar w leżącej trochę ponad 50 km od Rybnika czeskiej Ostravie (z domu jedziemy tam jakieś… 40 minut, mam bliżej niż do pracy!). Spędziliśmy tam 11 listopada (i na dokładkę drugi dzień świąt). Wiedziałam, że dzieci będą się świetnie bawić (miejsce wcześniej przetestowane przez znajomą – Józefina, dzięki za inspirację!). Nie wiedziałam natomiast, że na widok industrialnych zabudowań w Starych Vitkovicach opadnie mi szczęka… Wow! To miejsce MUSI odwiedzić każdy, kogo choć trochę kręci turystyka przemysłowa. Do dziś się zastanawiam, jak to się stało, że pojechaliśmy tam tak późno.

Śladami rodziców – Ostrava

Już za niedługo cała nasza czwórka będzie miała dowody osobiste (klik), można więc zacząć planować pierwszy zagraniczny wyjazd Hubcia. W części będzie śladami rodziców, w części… Hani (klik)! W Ostravie głównym punktem programu jest zawsze zoo, warto jednak odwiedzić też tamtejszy park miniatur. Dla mnie jest on wyjątkowy, bo wśród przedstawionych w nim miniatur – oprócz światowych atrakcji turystycznych – są i charakterystyczne budynki ze Śląska. Jest więc i Biblioteka Śląska, i terminal pyrzowickiego lotniska. Przyznacie chyba, że to raczej niecodzienny wybór, prawda?


Uroku parkowi dodaje – oczywiście też miniaturowa – kolejka elektryczna, która jeździ pomiędzy misternymi budowlami. Hania jeszcze tam nie była, ale jestem pewna, że gdy już tam dojedziemy, będzie się jej podobało 😉

Oprócz parku miniatur w Ostravie polecam odwiedzenie starówki i – jeśli starczy wam czasu – spacer w stronę tamtejszego zamku (choć ten nie porywa ;)). Można kupić jeden wspólny bilet do tych wszystkich atrakcji.

Które zoo najlepsze?

Zoo jest chyba jednym z miejsc, do którego zabiera się każde dziecko. Sama zazdroszczę mieszkańcom większych miast tego, że mogą sobie wykupić całoroczny bilet do ogrodów zoologicznych. Gdybym mieszkała w Chorzowie czy Katowicach na pewno takowy bym posiadała.

Hania odwiedziła kilka ogrodów zoologicznych, choć nie każdy ze mną i nie każdy świadomie. Kiedyś ze zdjęć się dowie co tam widziała;p Choć w moim numerze jeden – zoo w Pradze – jeszcze nie była, to z pewnością kiedyś i je odwiedzi. Do tej pory Hania była w zoo w Ostrawie (Czechy), Chorzowie (tam była z ciocią i babcią, więc za dużo nie wiem) i Poznaniu. Do tego pierwszego z pewnością nie raz wróci, bo jest naprawdę fajne. I to właśnie o nim więcej napiszę 🙂
Mam to szczęście, że Rybnik, w którym mieszkamy, jest położony o tyle korzystnie, że blisko mam i do Czech, i na Słowację, i do wielu polskich fajnych regionów (dobra, wiem, że morze po drugiej stronie Polski, ale to akurat tak bardzo mi nie przeszkadza, bardziej „górska” jestem). I z tego „czeskiego” kierunku korzystamy chyba najczęściej. Ostrawa w ogóle jest bardzo fajnym miastem, jednym z większych w Czechach, choć wcale tego po niej nie widać. Do zobaczenia jest tam naprawdę dużo (jeden dzień na wszystko nie starczy). Park miniatur (utworzony jeszcze przed tą całą modą na miniatury na każdym kroku, są tam też miniatury przygranicznych budowli, m. in. katowickiej biblioteki czy zamku w Będzinie), starówka, zamek (choć nazwanie tego zamkiem jest wg mnie dużą nadinterpretacją, turystów bym tam nie posłała), była kopalnia (jeszcze nie byłam), no i wspomniane zoo, które jest najczęstszym miejscem naszych podróży (zresztą Polacy to spokojnie 1/3 odwiedzających).
No to w drogę!

Pierwszymi zwierzętami, które spotyka się w ostrawskim zoo są flamingi.

Niedawno na ulicach śląskich miast ostrawskie zoo reklamowało się informacją, że urodziło się tam słoniątko  (chyba pierwsze w Czechach). Faktycznie stanowisko słoni jest tam bardzo fajnie urządzone i można spędzić przy nim naprawdę dużo czasu.

Zoo jest bardzo nastawione na małe dzieci. Można w nim wypożyczyć specjalne wózki dla maluchów, a starszym zafundować przejażdżkę ogrodowym pociągiem. W kilku miejscach urządzono place zabaw, w których i dwulatki mają co ze sobą począć 🙂 No i – co chyba jest już zoologicznym standardem – jest tam też mini zoo, w którym można wejść do zagrody i być naprawdę blisko udomowionych zwierząt (można je też nakarmić zakupioną w automacie karmą) – dla najmniejszych odwiedzających to stanowi największą atrakcję zoo.

ps. dla mnie nie mniejszą atrakcją zoo  i Czech w ogóle są sprzedawane tam langosze i smażony ser, uwielbiam je 🙂

zdj. pochodzi ze strony http://prota.extra.hu (strona przypadkowa, zdjęcie z wyszukiwarki, bo swojego nie mam)

pps. bardzo fajne w tym zoo jest to, że przy wejściu można sobie zabrać (za darmo) jego mapkę lokalizacyjną, tego brakuje mi w wielu miejscach. Niby nic specjalnego, a jednak widać, że o klienta się tam dba (dodatkowo fajne jest to, że obsługa mówi/stara się mówić po polsku, u nas jakoś nigdy nie zaobserwowała, żeby były choćby podpisy w języku czeskim…)

Informacje praktyczne:
Zoo Ostrawa (Zoologicka Zahrada Ostrava)
ul. Michalkovicka 197, Ostrawa (do zoo prowadzi kilka znaków drogowych, więc nie ma problemu z dojazdem, na www są też namiary GPS)
http://www.zoo-ostrava.cz/pl/

Bilety kosztują 80 (dorośli) i 50 koron (dzieci), dzieci do lat 3 wchodzą za darmo.

Godziny otwarcia:
– listopad – styczeń: 9.00-16.00
– luty: 9.00-17.00
– marzec, wrzesień, październik: 9.00-18.00
– kwiecień – sierpień: 9.00-19.00

PS. poza tym w Ostrawie jest świetna imprezowa dzielnica Stodolnia, którą polecam wszystkim, którzy mają z kim zostawić dzieci w domu 🙂