Odbicie w Muzeum Śląskim – śpiesz się!

Odbicie (Reflection) to instalacja stworzona przez izraelskiego rzeźbiarza Daniego Karavan’a. To wystawa czasowa Muzeum Śląskiego w Katowicach, którą można oglądać jeszcze tylko do 17 września. Śpieszcie się więc, bo to świetna atrakcja nie tylko dla najmłodszych. Nieczęsto się zdarza, że i wy możecie być częścią konceptu artysty. Bo choć instalację świetnie ogląda się stojąc na jej skraju, jeszcze większe wrażenie robi, gdy wejdziemy do galerii i staniemy się jej elementem.

Na tropie Tomka czyli Muzeum Śląskie dla dzieci

Na tropie Tomka to nowa (można ją zwiedzać od czerwca 2017 r.) wystawa Muzeum Śląskiego. Jeśli wiecie czym jest katowicka Strefa Kultury to nie dziwi was fakt, że jej nowa atrakcja sprawiła, że po raz kolejny (już nie liczę który) zabrałam dzieciaki właśnie tam. Tym razem wyjazd był wyjątkowy – to pierwsza wycieczka Antoniego.

Muzeum Śląskie – takie Katowice trzeba zobaczyć!

Oj nie spieszyłam się z tym wpisem. Kasai i Gdzie są Kasperki wyprzedziły mnie z opisem naszego mini-rodzinno-blogowego spotkania, ale co tam. W końcu wybraliśmy się na Przystanek Śniadanie (myślałam, że jest trochę większy, ale i tak było smacznie, kurtosze królują). Potem było nowe Muzeum Śląskie w Katowicach. Ze względu na Hubowy zły dzień, w muzeum byliśmy tylko chwilkę. Dlatego chciałam pójść tam jeszcze raz. Ale jeszcze nie dotarłam i to pomimo tego, że pracuję całe 10 minut piechotą od Strefy Kultury. Pójdę po urlopie, przynajmniej nie będzie już tłumów.
Edit (październik 2015): No i byłam! Nie raz, nie dwa. I dalej mi się podoba. Tłumów już nie ma, ale w samej Strefie Kultury cały czas widać zwiedzających/spacerujących/mile spędzających czas ludzi (i  nie są to sami mieszkańcy Katowic). Materiał zdjęciowy uzupełniony.

Strefa Kultury w centrum Śląska

Strefa Kultury to miejsce, którego Katowicom zazdrości cała Polska. SERIO! Niby o tym wiedziałam (ba, nawet tak mówiłam w rożnych okolicznościach), ale teraz – kiedy na własne oczy zobaczyłam Międzynarodowe Centrum Kongresowe, siedzibę Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia i nową siedzibę Muzeum Śląskiego (choć tam jest niedosyt, bo jego podziemia, czyli właściwa wystawa wciąż jest niedostępna) jestem już pewna w 100 procentach. To naprawdę wyjątkowe miejsce. Symboliczne jest natomiast to, że Strefa powstała na terenach dawnej Kopalni Węgla Kamiennego Katowice. I tu widać jak zmienia się oblicze Śląska.

Poczciwy Spodek znany jest chyba wszystkim (od 1962 r. był czas, by się do „budynku ufo”, jak mówi Hania, przyzwyczaić). To, co od pewnego czasu dostępne jest w jego bezpośrednim sąsiedztwie już niekoniecznie – trzeba to zmienić!

Lalki, misie i koniki w Katowicach ;)

Oj dawno nas nie było w muzeum. Mieliśmy być tam dużo wcześniej, ale… zastaliśmy zamknięte drzwi:( Szkoda tracić nerwów na opisywanie tego dnia (co nieco zdradziłam tu). Napiszę tylko, że Hani było bardzo przykro, w aucie długo nam płakała, w końcu mama obiecała jej świetną zabawę i oglądanie wielu fajnych zabawek. Tak więc MUSIAŁAM wybrać się z nią do Katowic jeszcze raz. No musiałam… Pojechałyśmy (z Hubciem, Bartusiem i ciocią Justyną – dziękujemy za towarzystwo 😉 ) pociągiem, od razu była więc przygoda.

W Muzeum Śląskim byliśmy pierwszy raz. Przyciągnęły nas tam lalki. I samochodziki. I pluszowe misie. Słowem – dzieciństwo przedstawione na wystawie Lalki, misie i koniki… towarzysze dziecięcych zabaw.

Niestety tego dnia Hania była marudna i średnio z wycieczki się cieszyła (szkoda, że zaczęła to okazywać dopiero w Katowicach, mogłyśmy przecież zostać w domu), w muzeum byliśmy więc krótko. Mnie się podobało, wiele z przedstawionych zabawek pamiętałam z dzieciństwa. Hani najbardziej podobały się… kolorowe schody. No cóż, o gustach się nie dyskutuje 😉

Mimo wszystko trochę zabawek młoda obejrzała, znalazła nawet kilka takich jakie sama ma (puzzlowe zwierzątka, bączek, no i oczywiście misie). Część jej się podobała, część nie za bardzo (bo były takie mało kolorowe).

Mnie podobały się zdobiące ściany zdjęcia. Teraz już takich nie ma, a szkoda 😉

Niektóre zabawki były naprawdę stare (najstarsze z XIX w.), ale były też takie, które pamiętam z dzieciństwa (a więc lata ’80 XX w.). Były zabawki najprostsze jak samodzielnie wykonane statki, były misternie robione przez rzemieślników pojedyncze egzemplarze, były w końcu zabawki wykonywane seryjnie.

A te ludziki Hania od razu skojarzyła z przychodnią i szczepieniami 😉 U waszych pediatrów też wiszą?

 

W pewnym momencie (chyba słysząc narzekania dziecka mego) pilnujący ekspozycji muzealnik w pewnym momencie się zaktywizował i co nieco o zbiorach nam opowiedział. Dlatego mogę wam pokazać najstarszą na wystawie zabawkę – karocę z XIX wieku i ponad 100-letniego misia.

Ja szczerze przyznam, że o wystawie słyszałam wiele dobrego i… spodziewałam się, że jest ciut większa 😉 Zabawek było dość dużo, ale jednak czuję jakiś niedosyt. A może to przez to podejście Hanki? Sama nie wiem.

* * *
Informacje praktyczne:
Muzeum Śląskie, Aleja Wojciecha Korfantego 3, Katowice, www.muzeumslaskie.pl
Godziny otwarcia: wtorek-piątek: 10.00-17.00, sobota-niedziela: 11.00-17.00.

Wystawę czasową Lale, misie, koniki… towarzysze dziecięcych zabaw można oglądać do 31 sierpnia 2014 r.

Klapa w Muzeum Śląskim :(

Dziś będzie o tym jak nas załatwiła Noc Muzeów… Wiadomo, mając małe dzieci raczej z tej świetnej okazji do zobaczenia czegoś więcej niż na co dzień nie korzystamy. Tak się jednak składało, że w dzień Nocy Muzeów (dziwnie to brzmi, ale naprawdę tak było 😉 ) byliśmy w Katowicach. Postanowiliśmy więc zajrzeć do Muzeum Śląskiego, żeby zobaczyć wystawę zabawek – już dawno obiecałam to Hani. No i co się okazało? Muzeum zamknięte, bo tego dnia ma być Noc Muzeów… Pięknie, akurat nie wpadłam na to, że tego dnia „normalne” godziny otwarcia nie funkcjonują (na www i fb też wzmianki o tym nie było).

Na szczęście okazało się, że w nowej siedzibie (przypominam, że jest w budowie, w zasadzie na ukończeniu) „coś” dzieje się już od południa. Pognaliśmy więc tam. Niestety czekało nas kolejne rozczarowanie 🙁 Warsztaty dla dzieci miały trwać od 12.00 do 18.00. Byliśmy przed 13.00 – panie animatorki… właśnie się zaczynały zbierać.

Naprawdę nie tak miał wyglądać ten dzień. Pozostało nam tylko się przespacerować w deszczu i zobaczyć powstającą nową siedzibę Muzeum Śląskiego.

W niektórych budynkach można było zobaczyć wystawy.

Hubertowi i Hani się podobało, mimo deszczowej aury (jednak dzieci zawsze coś pozytywnego znajdą w każdej sytuacji).

W jednej ze starych kopalnianych hal można było zobaczyć armaty, stare maluchy i kilka innych wielkich maszyn (taki mały misz masz 😉 ).

Muzeum wita zwiedzających „śląską godką”, fajne 😉

Mam nadzieję, że gdy nowe Muzeum Śląskie będzie w końcu otwarte, to wszystko będzie tak jak powinno być. W końcu ma to być nasz muzealny przebój 😉