Gdańsk z dziećmi, nie tylko z dziecięcymi atrakcjami

Gdańsk odwiedzaliśmy już wiele razy, za każdym razem raczej po nim spacerując niż zwiedzając. Tym razem było inaczej. Trzy dni kręciliśmy się po centrum Gdańska, odwiedzając atrakcje, obok których do tej pory tylko przechodziliśmy. Co ważne, atrakcje dla rodzin, a nie tylko dla dzieci. Coś dla siebie znalazłam i ja, i dzieciaki (bo Kamil tym razem został w domu). A wiecie co jest najlepsze? Pomimo intensywnego pobytu do zobaczenia zostało nam jeszcze atrakcji na co najmniej kilka wyjazdów. Do Gdańska trzeba wracać co roku – wiosną, latem, jesienią i zimą. Szczególnie, że obok jest i Gdynia, i Sopot, i cudowny choć przeraźliwie zimny Bałtyk. Jakie atrakcje tym razem zobaczyliśmy w pięknym mieście Gdańsk?

Chęciny i okolice czyli jednodniówka idealna

Chęciny – pewnie słyszeliście o tej miejscowości w województwie świętokrzyskim. Od lat jej atrakcją są ruiny zamku. Od niedawna niedaleko ruin (choć droga jest bardzo kręta i prowadzi do sąsiedniej miejscowości – Podzamcza) jest jeszcze jedno świetne miejsce, wg mnie dużo bardziej atrakcyjne niż sam zamek (jednak „wolę”  nasz jurajski Olsztyn) – Centrum Nauki Leonardo da Vinci. I te dwa miejsca tworzą jednodniówkę idealną, nie tylko dla rodzin z dziećmi. Zapraszamy na wycieczkę.

Na tropie Tomka czyli Muzeum Śląskie dla dzieci

Na tropie Tomka to nowa (można ją zwiedzać od czerwca 2017 r.) wystawa Muzeum Śląskiego. Jeśli wiecie czym jest katowicka Strefa Kultury to nie dziwi was fakt, że jej nowa atrakcja sprawiła, że po raz kolejny (już nie liczę który) zabrałam dzieciaki właśnie tam. Tym razem wyjazd był wyjątkowy – to pierwsza wycieczka Antoniego.

Muzeum Śląskie – takie Katowice trzeba zobaczyć!

Oj nie spieszyłam się z tym wpisem. Kasai i Gdzie są Kasperki wyprzedziły mnie z opisem naszego mini-rodzinno-blogowego spotkania, ale co tam. W końcu wybraliśmy się na Przystanek Śniadanie (myślałam, że jest trochę większy, ale i tak było smacznie, kurtosze królują). Potem było nowe Muzeum Śląskie w Katowicach. Ze względu na Hubowy zły dzień, w muzeum byliśmy tylko chwilkę. Dlatego chciałam pójść tam jeszcze raz. Ale jeszcze nie dotarłam i to pomimo tego, że pracuję całe 10 minut piechotą od Strefy Kultury. Pójdę po urlopie, przynajmniej nie będzie już tłumów.
Edit (październik 2015): No i byłam! Nie raz, nie dwa. I dalej mi się podoba. Tłumów już nie ma, ale w samej Strefie Kultury cały czas widać zwiedzających/spacerujących/mile spędzających czas ludzi (i  nie są to sami mieszkańcy Katowic). Materiał zdjęciowy uzupełniony.

Powstania śląskie. Wiesz coś o nich?

Przyznaję, ja za dużo nie wiedziałam. Ostatnio czytałam bardzo fajną książkę (Pierony. Górny Śląsk po polsku i niemiecku – polecam) i się trochę zainteresowałam tematem. Otwarte w październiku 2014 r. Muzeum Powstań Śląskich bardzo się przyczyniło do podwyższenia poziomu mojej wiedzy. Hania oczywiście na taką dawkę (a raczej kaliber) historii jest za mała, ale multimedia i dedykowana dzieciom trasa zwiedzania (myślę, że odpowiednia już dla dzieci z wczesnej podstawówki) i jej się podobały. Niewątpliwą zaletą naszej wizyty (piątkowe popołudnie) było też to, że byliśmy jedynymi zwiedzającymi. W sumie zaczynamy się do tego przyzwyczajać.