Bielsko-Biała, Mały Wiedeń

Bielsko-Biała to miasto, do którego po prostu lubimy jeźdzć. Hanula też już kilka razy była, choćby na Festiwalu Śląskie Smaki. Za hubowych czasów były m. in. wypady na Kozią Górę (ten i ten). Ostatni raz w Bielsku byliśmy przy okazji długiego czerwcowego weekendu. Jak się pewnie domyślacie, było świetnie (przede wszystkim dlatego, że każdy gdzieś jechał i w mieście był luz ;). Jak zwykle byliśmy przy Reksiu oraz Bolku i Lolku. To taka rodzinna (myślę, że nie tylko nasza) tradycja. I tym razem nie udało się podejść do Studia Filmów Rysunkowych (było zamknięte), przyjedziemy więc i kolejny raz.