Super Puszczyk

Pierwszym przystankiem w naszej podróży do Dąbek był Koszalin. Tam przyjechaliśmy nocnym pociągiem, byliśmy na miejscu przed 9 rano. I powstało pytanie – jedziemy do sanatorium czy robimy coś na miejscu. Byliśmy głodni, więc… poszukaliśmy poleconej mi klubokawiarni. Decyzja była strzałem w dziesiątkę – Puszczyk to miejsce, przez które splajtowałabym, gdybym miała je w Rybniku!


Klubokawiarnia jest idealnym miejscem, do którego możemy wziąć dzieci. Jest tam dużo miejsca, są i zabawki (zjeżdżalnia przy schodach to hit nad hity!!!), i dostosowane do wieku maluszków zajęcia (Hubi się załapał ;p), i… co niestety rzadkie, nie śmieciowe jedzenie (Hania w domu też już pije zielony sok szpinakowo-bananowo-pomarańczowy, mniam!). Mogłabym się zachwycać i zachwalać, ale wolę pokazać wam zdjęcia.










Hubi załapał się na zajęcia dla najmłodszych szkrabów, Hania też dołączyła – jak widać na załączonym obrazku dzieci malowały… dynię 😉 Pomalowana była nie tylko pupa i nogi Hubika, nawet włosy na jakiś czas były czerwone 😉



Hania odkryła, że lubi zielone soki (że też ja zawsze z uporem maniaka do szpinaku i banana dodawałam kefir).

I co myślicie? Fajnie, nie? Nam się tak spodobało, że w drodze powrotnej wzięliśmy tam i tatę 😉


* * *
Informacje praktyczne:
Klubokawiarnia Puszczyk, ul. Zwycięstwa 108, Koszalin


W menu muffinki i tarty, kawy i świeże soki, tosty i kanapki (polecam tą z łososiem). Plan warsztatów najlepiej sprawdzać na Fb.

Pociągiem przez CAŁĄ Polskę

Udało się! Dotarliśmy do Dąbek (w zasadzie już jesteśmy w Rybniku) Podróż trwała jakieś 13 godzin… Wybraliśmy chyba najdłuższą możliwość, ale było to przemyślane.
 

Dlaczego pociąg?

Po pierwsze, cena

Dzieci mają kolejową zniżkę 37%. Te do 4 lat jeżdżą w ogóle za darmo co nas bardzo cieszyło. Jest też zniżka rodzinna. Do tego, kupując bilet odpowiednio wcześnie otrzymuje się kolejne 30% zniżki. Wszystkie promocyjne ceny dotyczą tylko miejscówki. Do niej trzeba było dokupić bilet w wagonie sypialnym, tam już żadnych zniżek niestety nie ma (do wyboru są jeszcze kuszetki, ale z naszą ilością bagaży nie było szans na zmieszczenie się w niej, do tego spanie w pościeli jest jednak naprawdę wygodniejsze). Przyznaję, że w wagonie sypialnym jechałam pierwszy raz i myślę, że pomimo różnicy cenowej (ok. 50 zł za każde miejsce) nie zamienię go już na kuszetkę. W ostatecznym rozrachunku podróż pociągiem wyszła nas ponad połowę taniej niż ta sama trasa przejechana samochodem.