Zbaczamy z trasy cz. 3, czyli Jura mniej znana

Myśląc Jura Krakowsko-Częstochowska najczęściej widzimy zamki – Ogrodzieniec (klik), Olsztyn (klik), Mirów i Bobolice (klik), Złoty Potok (klik) czy Pieskową Skałę albo skałki, choćby słynny Okiennik czy skałki w Podlesicach. Te miejsca są już rozpoznawalne i oblegane przez turystów, zwłaszcza w weekendy. Tymczasem na Jurze nadal są miejscowości, w których turystów raczej nie ma, a z przygotowanej infrastruktury korzystają najczęściej (choć mam nadzieję, że się to zmieni) sami mieszkańcy. Będąc na weekendowym malinobraniu postanowiliśmy chwilę odetchnąć „na peryferiach” turystycznej Jury. Dziś zapraszam na spacer do Mstowa i słodki deser (a co, należy się, godzinę Huba na plecach nosiłam) do Folwarku Kamyk. Znacie te miejsca? Są rzut beretem od Częstochowy, wystarczy pół godziny drogi samochodem i… już! 

W Podzamczu… pod zamkiem

Myśląc Podzamcze (a raczej Ogrodzieniec – przyznajcie się, ilu z was jest przekonanych, że słynne ruiny są w miejscowości Ogrodzieniec?), myślimy zamek. I to dobry trop – ruiny zamku Ogrodzienieckiego to coś, co każdy powinien zobaczyć. Osobiście je uwielbiam! Są majestatyczne i pomimo zalewu komercji pod murami wciąż mają w sobie tą fajną nutkę tajemniczości (która wzmaga się, gdy wybierzecie się np. na nocne zwiedzanie zamku).