Akwarium w Gdyni czyli taaaaaka ryba!

Akwarium w Gdyni odwiedziliśmy nie pierwszy raz, wcześniej byliśmy tam z Hanią (klik). Tym razem zawitaliśmy tam i z Hubim. Mały tak samo żywo reagował na pływające w wielkich akwariach ryby. A oglądać było co – to największy tego typu obiekt w Polsce (choć wierzyć się w to nie chce…). W akwariach żyje ponad 1000 zwierząt morskich i wodno-lądowych, łącznie 190 gatunków z całego świata.

Gdyńskie eksperymenty

O wizycie w Centrum Nauki Experyment w Gdyni myślałam już w zeszłym roku, ale wtedy Hania była zdecydowanie za mała. Tym razem się wybraliśmy. Odczucia mamy… mieszane. Z jednej strony, miejsce prezentuje się dość imponująco, jest tam mnóstwo stanowisk i przestrzeni, jest kącik zabaw dla takich brzdąców jak Hubik. Z drugiej – większość zwiedzających (my czasem też) nie wie co robić przy niektórych stanowiskach, a pracownicy nie pałają chęcią pomocy (i to różni Experyment np. od Centrum Kopernik). Jak zawsze w takim przypadku ostateczną ocenę pozostawiam wam, sama zazwyczaj piszę głównie o superlatywach 😉 My, pomimo niektórych uwag, spędziliśmy tam kilka godzin. A i tak nie zobaczyliśmy wszystkiego.

Hania jedzie na wakacje :)

Jupi, jupi! Już odliczamy dni do naszych wakacji 🙂 W tym roku będzie zupełnie inaczej niż zawsze – nie jedzie tata! (tak, tak, nowa praca, urlop po 1,5 miesiąca niekoniecznie wg nas jest wskazany ;P). No cóż, musimy sobie poradzić z Hanią same, ale kto jak nie my? 😉 Na szczęście w tym samym kierunku będą zmierzali znajomi, jest więc szansa, że ktoś zaalarmuje rodzinę w razie jakiś opóźnień z naszej strony 😉

Plan mamy (mam nadzieję) dość prosty:
1. Jedziemy (Polskim Busem) z Katowic do Warszawy, w której spędzamy popołudnie i cały następny dzień. Do zwiedzenia mamy Łazienki, do których przy pobycie w Warszawie zawsze mamy za daleko. Jeśli Hania będzie miała dość sił (a po jej ostatnich wieczornych nasiadówach mniemam, że jest to bardzo prawdopodobne;p), wybierzemy się zobaczyć warszawski park fontann (skoro we Wrocławiu nie wyszło).
Może odwiedzimy Muzeum dla dzieci przy Muzeum Etnograficznym. I to byłoby chyba na tyle, nie ma sensu biegać po Warszawie tam i z powrotem. Szczególnie, że mamy nadzieję na spotkanie przy kawie z kilkoma znanymi nam z internetu osobami (może przy jakimś fajnym placu zabaw?).


2. Z Warszawy wyruszamy niedzielnym nocnym autobusem (znowu Polski Bus) do Gdańska. Po raz pierwszy w życiu mam nadzieję, że autokar będzie miał spore opóźnienie, bo planowo na miejscu jesteśmy o… 4.25!) Na szczęście nawet o świcie mamy zapewnioną kawę na rozruch, szczególnie, że poniedziałek planujemy spędzić na wolnym powietrzu (wszystkie muzea oczywiście są zamknięte). Myślę o przedpołudniowej wyprawie nad orłowski klif (Gdynia). Tam sobie pewnie poplażujemy (nadal mam traumę po ubiegłorocznym tłocznym popołudniu na sopockiej plaży…). Potem może jakiś spacer po Gdańsku i coś słodkiego? Od roku wybieramy się do Manufaktury CiuCiu, może więc tym razem się uda? No i oczywiście kolejne spotkanie ze znajomymi, ot takie towarzyskie wyjazdy mamy ostatnio 😉

W Trójmieście Hania dużo już widziała, to będzie już jej trzecia wizyta – po raz pierwszy była tam, gdy miała niespełna roczek. Wtedy pojechała… pociągiem 😉 Była w gdyńskim akwarium i… na stadionie w Gdańsku 😉

Wtorek przeznaczamy na zwiedzanie kolejnych atrakcji Trójmiasta. Z samego rana (taaaa, to znaczy jak wstaniemy ;p) planujemy zobaczyć mało znane, a podobno fajne Grodzisko w Sopocie. Potem spotykamy się ze znajomymi i chyba będziemy już tylko w Gdańsku. Wśród typów do zwiedzenia mamy Centrum Hewelianum (mają w wakacje specjalny program dla maluchów) lub Centralne Muzeum Morskie.

3. Od środy jesteśmy w Białogórze – tam już będzie tylko morze, plaża i lenistwo 😉 Prawie tak samo jak w zeszłym roku. Chciałabym jeszcze pojechać zobaczyć wydmy, ale nie w Łebie, jak w zeszłym roku, tylko od strony Czołpina – podobno jest tam dużo spokojniej i ładniej. Trzymajcie kciuki za pogodę! 🙂