Leśny Park Edukacji Ekologicznej w Istebnej

Do Istebnej jeździmy często, Hania spędziła tam swoje pierwsze kilkudniowe wakacje (klik). Ostatnio byliśmy kolejny raz, rozpoczynając tym samym sezon wiosennych (choć był jeszcze śnieg) wycieczek. Na początek odwiedziliśmy miejsce, które zawsze mijaliśmy w drodze na Ochodzitą. Jakoś nigdy Leśny Ośrodek Edukacji Ekologicznej nas nie zainteresowało. Tym razem tam wstąpiliśmy i… na pewno nie była to pierwsza i ostatnia wizyta. Dzieciom bardzo się podobało (nawet Hubowi!). Szczególnie, że (jak zwykle) byliśmy sami 😉 Pomysł robienia sobie piątkowych, a nie weekendowych wyjazdów również zamierzam w tym roku uskuteczniać.

Smacznie, ekologicznie, warsztatowo…

Nie wiem jak jest u was, ale ja odkąd mam Hanulę (a odkąd i Hubcia to podwójnie), z większą lub mniejszą skutecznością dbam o jakość tego co jemy. Łatwo nie jest, bo wszystko co eko jest nie tylko coraz modniejsze, ale i sporo droższe od „normalnych” rzeczy (to tak jak z rzeczami ślubnymi ;p). Niemniej, przynajmniej niektóre artykuły eko są u nas w użyciu. 
Wraz z modą na eko styl życia przyszła też i ta na eko spotkania, kawiarnie, targi. Bardzo lubię niedzielny EkoBazar w Śląskim Ogrodzie Botanicznym w Mikołowie, chciałabym choć raz wziąć udział w Przystanku Śniadanie w Katowicach (ale jakoś się nie umiem wybrać). Podczas naszego ostatniego krótkiego wypadu nad morze (wkrótce opiszę wam kilka fajnych miejsc) byliśmy w Sopocie na Tagu Śniadaniowym

A jakiś czas temu odwiedziliśmy katowicki BioBazar. Targ odbywa się co sobotę w Hucie Baildon, jest więc nie tylko ekologicznie, ale też industrialnie 😉 Tym razem nie chodziło tylko o zakupy. Hanula wzięła udział, a ja trochę pomagałam, w zorganizowanych przez pewnie wam znaną Zieleninę, warsztatach kulinarnych dla dzieci. Maluchy przygotowywały babeczki z produktów sprzedawanych na targu.

 Kiedy Kamil z Hubim odpoczywali…

…na warsztatach było bardzo pracowicie. Dzieci dowiedziały się kilku ciekawostek o potrzebnych do przygotowania babeczek składnikach, same je wsypywały do misek i mieszały ciasto.

Taki targ to naprawdę fajne miejsce, szkoda, że do Katowic mam 50 km, bo bywałabym częsciej 😉 Podobno od czasu do czasu takie warsztaty mają byc powtarzane, warto więc śledzić info na facebookowej stronie BioBazaru.

Plac zabaw jak ze snów

W zasadzie głównym celem naszej wyprawy z okazji Dania Taty był Śląski Ogród Botaniczny, ale po przyjeździe na miejsce okazało się,  że na kolorowe kwiatowe mozaiki nie ma co liczyć. Roślin jest naprawdę dużo, wszystkie ładnie opisane, w zdecydowanej jednak większości ich stanowiska były zarośnięte trawą… No cóż, poszliśmy więc dalej w stronę wieży widokowej, z której widać nie tylko najbliższą okolicę. Z niej zobaczyliśmy też plac zabaw (akurat nie to ujęcie, ale tak lepiej widać).