Bielsko-Biała, miasto bajek

Bielsko-Biała i pierwsze z miastem skojarzenie? Dla mnie góry, dla Hani i Huba – Reksio! Bywamy tam często, głównie, by wejść na Kozią Górę lub wjechać na Szyndzielnię. Tym razem postanowiliśmy iść tropem dzieci i odwiedziliśmy Studio Filmów Rysunkowych. Do tego przejście przez centrum miasta wyznaczoną przez stworzony specjalnie z myślą o najmłodszych turystach przewodnik i – na koniec – zasłużona nagroda. Czy może być lepszy sposób na zimowy wolny dzień w mieście?

Bielsko-Biała, Mały Wiedeń

Bielsko-Biała to miasto, do którego po prostu lubimy jeźdzć. Hanula też już kilka razy była, choćby na Festiwalu Śląskie Smaki. Za hubowych czasów były m. in. wypady na Kozią Górę (ten i ten). Ostatni raz w Bielsku byliśmy przy okazji długiego czerwcowego weekendu. Jak się pewnie domyślacie, było świetnie (przede wszystkim dlatego, że każdy gdzieś jechał i w mieście był luz ;). Jak zwykle byliśmy przy Reksiu oraz Bolku i Lolku. To taka rodzinna (myślę, że nie tylko nasza) tradycja. I tym razem nie udało się podejść do Studia Filmów Rysunkowych (było zamknięte), przyjedziemy więc i kolejny raz.

Spacerkiem po Bielsku

Bielsko-Biała – miasto nie bez powodu zwane małym Wiedniem (także Manchesterem, ale chyba tamtejsza architektura jest bardziej znana niż przemysł włókienniczy ;p). Jest przepięknie położone wśród gór (Hania „zaliczyła” dwa tamtejsze szczyty – Szyndzielnię i ostatnio Kozią Górę). Jest tam świetny teatr, jest Studio Filmów Rysunkowych, które mam nadzieję za niedługo zwiedzimy (do dziś mam folie z Bolkiem i Lolkiem przywiezione z wycieczki z podstawówki). Ale i tak wszyscy wiedzą, że do Bielska jeździ się… przytulić Reksia 😉

…i jeszcze Bolka i Lolka 😉

Główny cel został osiągnięty po krótkim spacerze, nie byłabym jednak sobą, gdybym nie wyciągnęła rodziny na trochę dłuższą wędrówkę 😉 Szliśmy obok ratusza, który Hania dobrze już znała, bo przy nim odbywały się „moje” Śląskie Smaki (klik).

Potem przechodziliśmy obok górującego nad jedną z głównych bielskich ulic zamku Sułkowskich.

Przy zamku zachowały się resztki murów obronnych, gdy je minęliśmy naszym oczom ukazały się kamienice i rynek.

Rynek nie jest w centrum miejskiego życia Bielska, toczy się ono raczej przy wielu tamtejszych centrach handlowych (nie wiem czy nadal jest to aktualne, ale kilka lat temu na mieszkańca Bielska przypadała największa w Polsce powierzchnia handlowa ;p). Pomimo tego jest tam dość przyjemnie 😉

Potem nastąpił w tył zwrot i wróciliśmy do samochodu, bo Hubi już się niecierpliwił. Jak na pierwszą wizytę w Bielsku wystarczy (kolejna jeszcze w tym roku, bo BB jest pięknie oświetlone w czasie świąt).