Istebna Zagroń – czy polecamy?

Przedświąteczny weekend spędziliśmy w Kompleksie Istebna Zagroń. Zawsze chciałam trochę odpocząć od świątecznej gonitwy i jak się okazało, był to strzał w dziesiątkę! Po pierwsze, ludzi jak na lekarstwo, tłumy były dopiero tydzień później. Po drugie, atrakcje dla dzieci na wyciągnięcie ręki, co przy kapryśnej aurze (pierwszego dnia nasze plany lekko pozmieniała gęsta mlecznobiała mgła) było bardzo ważne. Do naszej dyspozycji był kącik zabaw, baseny, a na zewnątrz dzieciaki mogły zobaczyć zwierzątka w mini zoo.

W góry… na basen

W Istebnej byliśmy dobre kilka tygodni temu, dużo o niej pisałam, bo Trójwieś to jedno z moich ulubionych miejsc w Beskidach. Dziś przedstawiam wam ostatnią część naszej wycieczki. Na sam koniec zafundowaliśmy sobie basenowe odprężenie w jedynym w okolicy hotelu. Basen – Park Wodny Olza w hotelu Zagroniu nie jest może największy, ale nam się bardzo spodobał. Szczególnie, że… w zasadzie byliśmy w nim sami! Nie ma to jak przyjazd w piątkowe przedpołudnie poza sezonem. 

Trochę wody dla ochłody

Upały wróciły (nie wiem czy się cieszyć…), więc pewnie baseny znowu będą pełne. My, korzystając z kilku chłodniejszych dni, pojechaliśmy w końcu na Rudę, czyli stary-nowy rybnicki basen. Gdy nie ma tłumów (a nie było) jest tam naprawdę fajnie (jak jest, gdy są raczej się nie przekonamy ;p).

Dzieciaki świetnie się bawiły w brodziku i przy fontannach, my mieliśmy gdzie w spokoju poleżeć. Poza brodzikiem dla najmłodszych (fajny, bardzo płytka woda – taka, w której mogliśmy nawet położyć Huberta, jest połączona z tą trochę głębszą (chyba 30 cm) pochylnią, która służy za mini zjeżdżalnię) do dyspozycji jest basen rekreacyjny z falą (malutką) i głęboki basen tylko dla osób pływających.

Przy basenie rekreacyjnym są zjeżdżalnie – duża i kręta (niestety nie skorzystaliśmy) i mniejsza, rodzinna (bardzo podobna do tej z Szaflar – klik). Jest też wodny grzybek i rozpięta nad basenem siatka, dzieci mają więc kilka miejsc do zabawy.

źródło: www.mosir.rybnik.pl
źródło: www.mosir.rybnik.pl

 Basen basenem, ale Ruda to także świetny plac zabaw. Sama nie wiem co Hani się bardziej podobało (bo Hubertowi basen ;p).

Basen ma też spore zaplecze sportowe – boiska, małą siłownię na wolnym powietrzu (przy placu zabaw). Można też wypożyczyć kajaki. Naprawdę fajne miejsce (tylko te tłumy…).

* * *
Kąpielisko Ruda, ul. Gliwicka 72, Rybnik
Godziny otwarcia:
– maj i wrzesień: 10.00-18.00
– czerwiec-sierpień: 9.00-20.00
Bilety:
– maj i wrzesień – 3 i 5 zł
– czerwiec-sierpień: 5 i 10 zł, bilet popołudniowy (po 16.00): 3 i 6 zł, karnet (10 wejść): 40 i 80 zł
Dzieci do 4 lat wchodzą za darmo.

Basenowy zawrót głowy

W taki upał (dlaczego nam w Zakopanem padało???) nic tylko siedzieć w wodzie. My też udaliśmy się na basen 😉 Dzieciaki zachwycone! I Hania, i Hubert – rosną nam wspaniali pływacy 😉

W sumie Termy Szaflary wybraliśmy patrząc przez pryzmat finansów. Tam dzieciaki nadal wchodziły za darmo (do 120 cm wzrostu, inne baseny wprowadziły płatność od 3 roku życia). No i chcieliśmy być tam tylko (a może aż) 2,5 godziny. Wydaje mi się, że na tych większych basenach (Białka czy Bukowina) żeby zaliczyć wszystkie atrakcje trzeba jednak być dłużej.

Termy nie są bardzo duże. To kilka basenów pod dachem i na powietrzu (tam też brodzik dla dzieci). W jednym basenie są bicze wodne, w drugim (na powietrzu) malutka część z falą. Dla dzieci (na dworze) mała zjeżdżalnia, siatka do wspinania się nad wodą, kilka stateczków i… kule wodne (dla mnie te zabawki zdecydowanie zbędne, szczególnie, że baseny ogromne nie są). W środku są większe zjeżdżalnie (ale nie żadne znane z aquaparków „rury”). Hania najpierw była nimi przerażona. W sumie na pierwszy zjazd zaciągnęłam ją siłą… Ryczała wniebogłosy. Potem też był ryk – musieliśmy siłą ją ze zjeżdżalni ściągać 😉

Woda w basenach na dworze miała jakieś 30 stopni, temperatura powietrza – 19… No nie wychodziliśmy z wody 😉 Hania wspinała się po pajęczynie i z zazdrością patrzyła na dzieciaki pływające w małych stateczkach (bała się do nich wejść). Na dworze jest też malutki basenik (wydzielony z tego dużego) z falą, fontanna i grzybek.

Baseny pod dachem są z cieplejszą wodą, więcej czasu spędziliśmy właśnie tam 😉 Zdjęć nie mamy, bo wszystko parowało. Poza tym nie było na nie czasu, trzeba było łapać zjeżdżające dzieci 😉

Mnie się podobało inhalatarium – pooddychałyśmy sobie trochę z Hanią 😉

Basen Hani bardzo się podobał. Byliśmy rano i to było najlepsze posunięcie – pod koniec naszej zabawy było już zdecydowanie więcej ludzi niż na początku. A przy wyjściu okazało się, że kolejni chętni już czekają w sporych kolejkach. Tak więc na baseny tylko rano!

* * *
Informacje praktyczne:
Termy Szaflary,Osiedle Nowe 20, Szaflary, ok. 17 km od Zakopanego, www.termyszaflary.com
Godziny otwarcia: codziennie od 8.00 do 22.00. Cennik znajdziecie tutaj. Dzieci do 120 cm wzrostu wchodzą za darmo.

Hop! I do wody

Wiosna już coraz bliżej, już ją widać, już ją czuć 🙂 Za niedługo porzucimy muzea i inne atrakcje pod dachem i wyruszymy w plener. Kwiecień, no może jeszcze maj, to chyba ostatnie miesiące, w które jeździmy na kryty basen. Jest woda, jest szał!

Pierwszy raz na basenie Hania była jako maluch – miała chyba 5 miesięcy i była jednym z najbardziej niesfornych „szkrabów” na kursie. Nie było mowy o położeniu jej na wodzie na plecach (tylko brzuszek wchodził w grę), nie pozwalała sobie założyć „motylków”, za to do nurkowania była pierwsza 🙂 Kursu… nie ukończyła, bo przyplątało się nam jakieś choróbsko, a potem zrobiło się na tyle ciepło, że czas spędzaliśmy na dworze.

Tyle tytułem wstępu 🙂 Wracając do podróży, w ostatnią sobotę, po nie pamiętam jak długiej przerwie, w końcu wybraliśmy się „popływać”. Wybraliśmy Parku Wodnego Aquarion w pobliskich Żorach. Muszę powiedzieć, że basen baaardzo pozytywnie nas zaskoczył!

Nie jest duży, największe są w nim… zjeżdżalnie (i to najbardziej podobało się tacie ;P). Po wyjściu z szatni (atrakcją był oczywiście zegarek z czipem, który ręce miała oczywiście Hania) najpierw zobaczyłyśmy basen dla pływających (akurat pływać uczyły się dzieciaki), a następnie doszłyśmy (tata już na nas czekał, jakoś zawsze jest wcześniej przebrany…) do płytkiego basenu.

Tam na Hanię czekało kilka atrakcji, których na początku – jak to Hania – bardzo się bała i protestowała przed nawet pójściem w ich stronę, a potem – awanturowała się przy jakiejkolwiek próbie ich opuszczenia… No więc na pierwszy ogień poszły wodne bicze i bąbelki, potem porwał nas nurt rwącej rzeki. Mała już prawie pływała dzięki specjalnej desce, którą sobie przygarnęła na brzegu basenu (żeby nie było – były ogólnodostępne ;p) – następnym razem musimy zainwestować w kółko dla niej.

Nie ma słów żeby wyrazić radochę z wodnych zabaw, może gdybym miała ze sobą telefon (został w kurtce, szczególnie, że już przy wejściu było napisane, że w obiekcie nie wolno robić zdjęć) to zobaczylibyście filmik. A tak musicie mi wierzyć na słowo, że szał był ;). Hania nabrała takiej odwagi, że ostatecznie zabrała rodziców nawet do małej części basenu, w której były rwące fale.
Problem pojawił się przy planowanym wyjściu z wody – nastąpiła krótka i jednoznaczna odmowa wykonania prośby rodziców! Hania położyła się na schodkach basenu i tak już w ramach protestu została… Pertraktacje były długie, przydało się minutowe naliczanie czasu pobytu 😉

Hmm… właśnie zdałam sobie sprawę, że jeszcze nigdy w trójkę nie byliśmy na basenie otwartym! Owszem, plaża była, ale nie basen ;P Myślę, że latem na pewno tą lukę uzupełnimy 😉

* * *
Informacje praktyczne:

Park Wodny Aquarion, ul. Wodzisławska 3a, Żory, www.parkwodny.zory.pl
Otwarte codziennie od 6.00 do 22.00.

Ceny biletów można sprawdzić tutaj. Dzieci do 3 lat wstęp wolny. Bardzo fajne jest to, że do wykupionej godziny automatycznie doliczane jest 15 minut „na przebranie”, nie wiem, może jestem do tyłu, ale ja spotkałam się z taką praktyką pierwszy raz i bardzo mi ona odpowiada (co oczywiście nie oznacza, że zmieściliśmy się w wykupionym czasie ;p).