Tokarnia czyli (mama) kocha skanseny

Tokarnia, a właściwie znajdujące się w nim Muzeum Wsi Kieleckiej było na moim celowniku od 7 lat. Wtedy jadąc do Kielc zobaczyłam wyłaniające się zza drzew dwa ogromne wiatraki. A że skanseny po prostu uwielbiam, wiedziałam, że w końcu i do tego dotrzemy. Dzieci też spokojnie można zabrać, dla nich przygotowano kilka tras z questami, czeka więc na nich kilka przygód. Niestety my nie do końca korzystaliśmy z atrakcji muzeum – pokonała nas temperatura, trafiliśmy na prawie 40-stopniowy upał. Skutek? Musimy wrócić…

Krasiczyn – perła Podkarpacia

Krasiczyn to dla mnie jeden z najpiękniejszych polskich zamków. Prawdziwa perełka Podkarpacia i strasznie mi żal, że mamy do niego tak daleko. Pomimo tego rodzinnie zawitaliśmy tam już drugi raz. I było jeszcze lepiej niż te kilka lat temu, pogoda idealna, a i sam zamek wypiękniał. Pojawił się też plac zabaw dla dzieci, zadowoleni byli więc naprawdę wszyscy.

Podlasie na weekend

Podlasie na weekend miałam wam polecać po majówce. Tej zeszłorocznej. Jakoś nam zeszło z pisaniem tego wpisu. Dlaczego na majówkę wybraliśmy Białystok i okolice? Przede wszystkim dlatego, że mamy tam dobrych znajomych, u których zabunkrowaliśmy się na te kilka dni. Ale też dlatego, że Podlasie jest warte odkrycia, zachwyca różnorodnością, kolorami, wielokulturowością i wschodnim czarem. Trochę podobnie jak Lwów. Taka mieszanka gwarantuje, że wyjazd będzie udany. Czego chcieć więcej?

Redyk Karpacki czyli w Koniakowie nie można się nudzić :)

Redyk Karpacki to tradycyjne przejście pasterzy przez cały teren Karpat, które jako górskie pasmo wiedzie przez Rumunię, Ukrainę, Polskę, Słowację i Czechy. Przed wiekami była to pasterska codzienność, dziś jest to raczej okazja do pokazania turystom dawnych tradycji i integracji środowiska górali karpackich, którym zależy na odnowieniu i zachowaniu pamięci o tej niezwykłej tradycji (redyk wznowiono w 2013 r.). Dzięki redykowi na terenie całych Karpat obserwować możemy takie same zwyczaje.

Przy okazji redyku, w którym obecnie Karpaty pokonuje kilkaset owiec, organizuje się imprezy „na trasie”. Jedna z nich w majówkę odbyła się w „naszym miejscu w Beskidach” czyli Beskidzkiej Trójwsi. A że akurat byliśmy w okolicy…

Pławniowice i Gliwice, czyli jednodniówka idealna

Gliwice i Pławniowice to świetny pomysł na uwielbiane przez nas wycieczki po najbliższej okolicy. Zawsze słyszę biadolenie, że w okolicy nie ma ciekawych miejsc, a to kompletna bzdura. I nie piszę tu tylko o miejscach w pobliżu Rybnika. Naprawdę jestem przekonana, że w promieniu 50 km od każdego miejsca w Polsce naprawdę COŚ ciekawego można znaleźć. Dziś mam propozycję dla tych, którzy znajdą wolne kilka godzin w pobliżu Gliwic. Zapraszam na wycieczkę do Pławniowic, w których zobaczyć można robiący piorunujące wrażenie pałac rodziny … i do samych Gliwic, w których atrakcji jest co niemiara. My tym razem wybraliśmy dwie – chyba najbardziej znaną, czyli Palmiarnię i coś nowego -Restaurację PKP. Dzień był pełen wrażań, czego i wam życzę.

Zacznijmy jednak od początku. Do Pławniowic można oczywiście pojechać samochodem, można też rowerem i taki wariant też wam polecam (obiecuję go wprowadzić w życie jak w końcu dorobimy się rowerów). Pałac jest położony w środku pięknego parku, który nawet gdy wiosna nie była jeszcze tak piękna jak teraz (byliśmy tam w wielkanocny poniedziałek) robił wrażenie. Dzieci mogły się w nim wyszaleć, my odpocząć na ławeczce w (koniecznie!) słonecznym i ustronnym miejscu, ja w końcu – zrobić dzieciakom trochę zdjęć do rodzinnego albumu, który w pierwszych miesiącach tego roku był wyraźnie zaniedbywany (no, poza czasem na Cyprze).

Krasiejów czyli w opolskiej krainie dinozuarów

Krasiejów to olbrzymi park dinozaurów. Przyznaję, że z zasady nie lubię takich miejsc. Uważam, że są strasznie komercyjne, co potwierdza też to, że ostatnimi laty powstało ich pełno. Tak, park dinozaurów odwiedzimy będąc i w górach, i nad morzem, i pod Warszawą, są wszędzie. W Krasiejowie był przynajmniej powód, by powstał – w końcu tam archeolodzy co nieco wykopali… Wykopaliska trwają tam od lat 80. XX wieku, a wśród znalezisk jest m. in. wcześniej nieznany pradinozaur, dziś zwany Silesaurus opolensis. Tak więc pojechaliśmy, by sprawić dzieciom frajdę. I wiecie co? Było świetnie! Naprawdę byłam pozytywnie zaskoczona i już wiem, że wrócimy tam latem, gdy Jura Park będzie już działał pełną parą (teraz nie działały wszystkie atrakcje).

Gra w terenie czyli czym nas zachwyca Śląski Ogród Botaniczny

Dziś będzie o świetnie spędzonej niedzieli. Śląski Ogród Botaniczny jest miejscem wartym odwiedzenia zawsze (ze względu na mega plac zabaw, o którym pisałam już tutaj), a w szczególności w dni, w których odbywają się tam gry terenowe nie tylko dla najmłodszych. Jest ich zawsze kilka w ciągu roku. Pierwszą z nich, z okazji Międzynarodowego Dnia Ptaków „zaliczyliśmy” w weekend. Oprócz samej gry na dzieciaki czekały i inne atrakcje – zabawy sportowe i plastyczne, a na rodziców EkoBazar (Nim niestety trochę się zawiodłam, bo był malutki. Pomimo tego kupiliśmy przepyszny chleb i trochę bezcukrowych łakoci).