Ferie w Istebnej, narty to dopiero początek

Ferie w Istebnej to nasz pierwszy rodzinny wyjazd w gorącym sezonie narciarskim. I też ostatni, ale o tym za chwilę… Dzieci szusowały, a niejeżdżący rodzice podziwiali ich wyczyny i próbowali ogarnąć Antoniego. Nie powiem, duma jest! Hubo miał indywidualne lekcje z instruktorem, Hania chodziła do narciarskiej szkółki przy stoku Zagroń. Na stoku byli do 13.30 (Hubo po nartach biegł na dupoloty na stok Złoty Groń albo na pontony przy Zagroniu). Popołudniu w planach był powrót do śnieżnych zabaw, zimowy spacer czy kulig. Taki scenariusz był najbardziej optymistyczny, w końcu ferie w Istebnej miały być naprawdę zimowe. Właśnie, miały być… Ale nie były. Czy pomimo to były udane?

Śląskie. Gdzie na sanki z dzieckiem

Zimę od jakiegoś czasu mamy dość kapryśną, na pojawiający się śnieg trzeba więc reagować błyskawicznie. Miejsc do szusowania jest pełno,w górskich miejscowościach narciarze mogą przebierać w propozycjach, nawet w niektórych miastach zorganizowano stoki żeby choć godzinkę po pracy móc pojeździć. A co robić, gdy nie w ogóle nie jeździcie na nartach albo jeszcze nie jeździcie z dzieciakami? Gdzie na sanki z dzieckiem? Gdzie na uwielbiane przez najmłodszych „dupoloty”? Takie, w którym sankowiczów nie rozjadą narciarze. Zawsze myślałam, że gdzie się pojawimy z sankami, tam będziemy bez problemu jeździć. O jak się myliłam! Dlatego mam nadzieję, że nasza (na razie) krótka lista miejsc przyjaznych sankowiczom się wam przyda. Na razie województwo śląskie. Liczę jednak, że z waszą pomocą do tej listy będziemy dopisywać kolejne miejsca, też z innych regionów.

Sztolnia Królowa Luiza czyli zabrzańskie wielkie WOW!

Industrialne atrakcje Zabrza znamy dość dobrze. Byliśmy tam (nie raz, nie dwa!) w Kopalni Guido. Tam nawet maluchy można kiedyś było zabrać na poziom 170 (Hubo był w nosidle). Teraz jest już trochę inaczej – nie można zwiedzać samego poziomu 170, tylko jest trasa pokazująca oba poziomy (170 i 320) i można ją zwiedzać z dzieciakami od 6 lat. Jest też trasa tylko dla dorosłych czyli górnicza szychta na poziomie 355, a nawet podziemny bar (znowu 320). Jeśli jednak planujecie rodzinne poznawanie Zabrza, dużo bardziej polecam wam coś innego. Sztolnia Królowa Luiza, to miejsce, w którym również nie brakuje atrakcji, a dzieciaki bawią się tam o wiele lepiej. Część tamtejszej ekspozycji jest zrobiona z myślą o szkołach, ale turysta indywidualny jest również mile widziany (i co ważne, nie ma problemów z umówieniem wizyty). Zaczynamy?

Idealny nocleg dla rodziny z dziećmi? Mamy to!

Chyba każdemu blogerowi zdarza się otrzymywać od czytelników jakieś pytania. Z każdego zawsze się cieszę, w końcu oznacza to, że jednak ktoś czyta to co piszę. Już dawno zauważyłam, że najczęściej pytacie o nocleg dla rodziny, szczególnie takiej z maluchami. Szukacie miejsc, w których rodziny z rozbrykanymi dzieciakami mogą pojechać bez obaw, że ktoś będzie krzywo na nich patrzył. Takich, które mają klimat albo są położone blisko atrakcji turystycznych. Właśnie dlatego w pewnym momencie zaczęłam też pisać o miejscach przyjaznych dzieciom, w których śpimy (jeśli nie nocujemy u znajomych, co równie często się zdarza), ostatnio wydzieliłam nawet osobną zakładkę Polecane noclegi, widzieliście? A teraz czas na artykuł o tym gdzie szukamy noclegów, na co zwracamy uwagę i co jest ważne przy podejmowaniu decyzji o wyborze mieszkania/pensjonatu/agroturystyki. Zaczynamy?

Wioska Popeye’a (Popeye Village), dziecięcy przebój Malty

Gdy czytałam co nieco o atrakcjach Malty, Wioska Popeye’a (Popeye Village) w ogóle nie była brana pod uwagę w naszych (a raczej moich) planach. Jednak dzieciom o niej opowiedzieliśmy, a na dobranoc w trakcie urlopu puszczaliśmy właśnie bajkę o szpinakożernym marynarzu. I jednak trzeba było do wioski pojechać, szczególnie, że z Melliehy, w której mieszkaliśmy było tam ledwie kilka kilometrów. Jak się okazało, Wioska Popeye’a podobała się i dzieciom, i dorosłym.