Rowerowy raj czeka… w Siemianowicach Śląskich!

W te wakacje chcemy poszaleć z rowerami. Rybnik mamy już zjeżdżony (choć co chwilę mylimy jakąś drogę i znowu jest coś fajnego na trasie), powoli zapuszczamy się nieco dalej od niego. Ostatnio trafiliśmy do Siemianowic Śląskich. Pomyślelibyście, że właśnie w Siemianowicach czeka łatwa rodzinna trasa rowerowa? Do tego najeżona atrakcjami? W tym wpisie macie plan wycieczki na cały dzień. A nawet dwóch wycieczek!

Zagroda 3 siostry – najlepsze miejsce dla dzieci w Rybniku!

Zagroda 3 siostry to zupełnie nowe miejsce na rodzinnej mapie Rybnika. Nowe i – jestem o tym przekonana – już wkrótce jedno z najbardziej rozpoznawanych i najczęściej odwiedzanych przez rodziny miejsc w okolicy. Dlaczego? Bo prowadząca ja rodzina kocha zwierzęta, wie o nich coraz więcej i do wszystkiego podchodzi z pasja. Takie połączenie gwarantuje sukces!

Flyspot czyli latamy w Katowicach!

Marzyliście o lataniu? Ja nie, ALE kiedy jakiś czas temu gdzieś mignęła mi reklama tunelu aerodynamicznego Flyspot, to stwierdziłam, że jednak fajnie by było. Do tego znajomi zafundowali dzieciom taki rodzinny lot w Katowicach. Wrócili zachwyceni, a ja dalej myślałam (i liczyłam). Potem zaczęłam pisać drugie wydanie przewodnika „Dzieci odkrywają Śląskie”, a tam przecież opisałam tylko miejsca, w których faktycznie byliśmy! Pewnego dnia więc pojawiliśmy się przed tunelem. Ja, Kamil, Hania i Hubo (biedny nieświadomy Antek pojechał do żłobka).

Park Przygód i Atrakcji w Zbrosławicach. Wszystko czego potrzeba, by rodzinnie odpocząć

Park Przygód i Atrakcji Alele w Zbrosławicach nie jest naszym odkryciem. To bardzo popularne miejsce dla rodzin (już kiedyś o nim pisaliśmy), ale – w mojej opinii – dość wyjątkowe. Pomimo tłumów, nie czujemy się tam jak na przysłowiowych Krupówkach, bo teren parku jest naprawdę spory i można piknikować w ustronnym miejscu, jednocześnie „mając oko” na dzieci. Atrakcji jest na tyle dużo, że bez problemu spędzicie tam calutki dzień. Do tego nie ma powszechnego w takich miejscach kiczu i wszystko jest naprawdę zadbane. Czy trzeba czegoś więcej?

Ferie w Istebnej, narty to dopiero początek

Ferie w Istebnej to nasz pierwszy rodzinny wyjazd w gorącym sezonie narciarskim. I też ostatni, ale o tym za chwilę… Dzieci szusowały, a niejeżdżący rodzice podziwiali ich wyczyny i próbowali ogarnąć Antoniego. Nie powiem, duma jest! Hubo miał indywidualne lekcje z instruktorem, Hania chodziła do narciarskiej szkółki przy stoku Zagroń. Na stoku byli do 13.30 (Hubo po nartach biegł na dupoloty na stok Złoty Groń albo na pontony przy Zagroniu). Popołudniu w planach był powrót do śnieżnych zabaw, zimowy spacer czy kulig. Taki scenariusz był najbardziej optymistyczny, w końcu ferie w Istebnej miały być naprawdę zimowe. Właśnie, miały być… Ale nie były. Czy pomimo to były udane?