Zakopane. Tydzień z dzieckiem

Tydzień z dziećmi w Zakopanem można spędzić w górach czy na basenach, można też biegać od jednej „dzieciowej” atrakcji do drugiej. Najważniejsze, szczególnie w przypadku pobytów z dziećmi, jest znalezienie złotego środka. Tak właśnie zrobiliśmy podczas ostatniego pobytu w Zakopanem. Były góry (nawet sporo!) i rowery, były termy, było centrum edukacji. Każdy wrócił zadowolony. Przedstawiamy wam przepis na udany i – najważniejsze – niezwykle różnorodny tygodniowy pobyt w Zakopanem. Zobaczcie nasz (aktualizowany na bieżąco w trakcie pobytu) tygodniowy plan.

Zakopane – bezpłatne atrakcje dla dzieci

Zakopane i bezpłatne atrakcje? Jakoś bardziej ta miejscowość kojarzy się z drenażem rodzicielskich portfeli niż z atrakcjami, za które płacić nie trzeba. Są w końcu Krupówki, jest multum dziwnych, najczęściej totalnie oderwanych od okolicy, w której się znajdują miejsc, jest płatny wjazd na skocznię… Można wymieniać i wymieniać. Jadąc do Zakopanego nie zamierzaliśmy się wkręcić w ten istny kołowrotek dziwnych atrakcji, zdawaliśmy sobie jednak sprawę, że nie zawsze pogoda będzie naszym sprzymierzeńcem. Faktycznie, szczególnie na początku pobytu była bardzo kapryśna. Dlatego z czystym sumieniem możemy wam polecić Centrum Edukacji Przyrodniczej Tatrzańskiego Parku Narodowego. To na pewno nie jedyne, ale jedno z najbardziej wartościowych miejsc w stolicy polskich Tatr.

Rowerowe Zakopane

Zakopane i rowery? Zakopane to góry. Zakopane to narty. Albo… Krupówki! Ale rowery? Okazuje się, że i z rowerem warto się do Zakopanego wybrać. Jak tylko dowiedzieliśmy się o istnieniu rowerowego Szlaku Wokół Tatr wiedzieliśmy, że musimy przejechać choć jeden odcinek tej niezwykle widokowej trasy. Po samym Zakopanym też jeździliśmy zamiast chodzić, choć tam tak widokowo już nie było (chyba, że wyszło słońce).

9 polskich miast idealnych na weekend z dziećmi, na majówkę też. Plus zagraniczny bonus ;)

Majówka w mieście? Kto to widział? Choć tegoroczna może do najdłuższych nie należy, i tak można (i warto) ją dobrze wykorzystać. Wiadomo, w pierwszych dniach maja WSZYSCY się gdzieś wybierają. Przecież trzeba, to taki nieoficjalny początek wakacyjnych wyjazdów. W zdecydowanej większości popularnych miejsc od dawna nie ma już wolnych miejsc noclegowych (w normalnych cenach oczywiście). Co więc począć? My zawsze idziemy trochę pod prąd, bo na majówki najczęściej wybieramy miasta. Tak, miasta. Dlaczego? Bo jest w nich wtedy pusto. Przecież wszyscy są na majówce…

Kraków z drugiej strony

Jeden z czerwcowych, upalnych weekendów – nieco szalenie – spędziliśmy w gościach w Kasai.eu w Krakowie. Było gorąco (w sumie chyba tak jak teraz ;)), ale nasze dzieci wstają wcześnie, więc trochę się poszwędaliśmy. Ba! W sobotę wyszliśmy tak wcześnie, że widząc chmury, zaradne matki zapakowały dzieciom swetry 😉 Plan był prosty – oglądamy Kraków bez turystów! Zaczęliśmy od Kazimierza, który jest już jednak bardzo modny. Może nie było tłumów, ale kilka wycieczek stanęło nam na drodze. Nie lubimy, więc czym prędzej poszliśmy dalej.
Kiedy kilka lat temu byłam na Kazimierzu pierwszy raz, pamiętam, że „życie” dzielnicy toczyło się przy odtworzonych żydowskich sklepikach. Teraz było tam najmniej osób.