Hostel Świebodzki – rodzinny nocleg w centrum Wrocławia

Sprawdzone noclegi są na wagę złota, szczególnie jeśli podróżuje się z dziećmi. Po naszej niedawnej wycieczce do Wrocławia mogę wam polecić hostel, w którym się z dziećmi zatrzymałam. Świetnie położony, z akceptowalnymi cenami i – co ważne – czekający na rodziny z dziećmi. Hostel Świebodzki mieści się w budynku starego dworca kolejowego, co było nie lada atrakcją dla mnie. Jeśli czytacie tego bloga to powinniście wiedzieć, że lubię industrialne klimaty i z chęcią odwiedzam miejsca „z przeszłością”.

9 polskich miast idealnych na weekend z dziećmi, na majówkę też. Plus zagraniczny bonus ;)

Majówka w mieście? Kto to widział? Choć tegoroczna może do najdłuższych nie należy, i tak można (i warto) ją dobrze wykorzystać. Wiadomo, w pierwszych dniach maja WSZYSCY się gdzieś wybierają. Przecież trzeba, to taki nieoficjalny początek wakacyjnych wyjazdów. W zdecydowanej większości popularnych miejsc od dawna nie ma już wolnych miejsc noclegowych (w normalnych cenach oczywiście). Co więc począć? My zawsze idziemy trochę pod prąd, bo na majówki najczęściej wybieramy miasta. Tak, miasta. Dlaczego? Bo jest w nich wtedy pusto. Przecież wszyscy są na majówce…

Afrykarium i zoo, czyli Wrocław nie tylko dla dzieci

Pogoda nie do końca taka jaką lubimy – za zimno na całodniowe wycieczki w plenerze, na góry za szarawo, na sanki dawno już za ciepło. Niby wiosna się zbliża, gdzieniegdzie zakwitły już bazie i przebiły się pierwiosnki, ale jednak to jeszcze nie to. Tak więc, żeby nie siedzieć w domu, proponujemy wycieczkę do Wrocławia. Nie, nie na rynek, tropem krasnali jak ostatnio (pamiętacie? klik). Tym razem polecamy chyba jedną z najpopularniejszych ostatnimi czasy atrakcji stolicy Dolnego Śląska – ogród zoologiczny, a w zasadzie jego nową część, czyli Afrykarium. Byliśmy tam dawno temu, ale na pewno jeszcze kiedyś wrócimy, bo dzieciaki były zachwycone (a do tego całkiem niedawno w zoo otworzono kolejny pawilon, pokazujący zmiany klimatyczne, zobaczcie tutaj).

Festiwal Krasnoludków, czyli tropimy wrocławskie krasnale

Do Wrocławia jeździć lubimy. Mamy tam znajomych, a od niedawna i jednego przedstawiciela rodziny. Do tego samo miasto jest piękne i pełne atrakcji. Z roku na rok pojawiają się następne, więc… mamy kolejne powody do przyjazdu. Tym razem odwiedziliśmy zoo i Afrykarium. Wybieraliśmy się tam długo, a ostatecznym impulsem do wyjazdu okazały się… krasnale. Gdy zobaczyłam filmik promujący Wrocławski Festiwal Krasnoludków (dzięki Kuba!), stwierdziłam, że to może jest powód, by do stolicy Dolnego Śląska w końcu pojechać. I nie pomyliłam się! Zresztą, zobaczcie sami:

Śladami rodziców – Kowary

Na pewno już wiecie, że lubię parki miniatur. Kiedyś już pisałam o tym w czeskiej Ostravie (klik), dziś będzie o chyba najpiękniejszym parku w jakim byłam. Park Miniatur Zabytków Dolnego Śląska odwiedziliśmy w trakcie wakacji, chyba jeszcze na studiach.

Park jest chyba jednym z najstarszych (o ile nie najstarszym) w Polsce. Powstał w 2003 r. i od tego czasu wciąż pojawiają się w nim nowe miniatury. Wszystkie – pałace, miejskie starówki, kościoły czy ruiny – łączy jedno – znajdują się na terenie Dolnego Śląska.

Wszystkie budowle odwzorowane są w skali 1:25 (wyjątkiem jest… Śnieżka. Górę ze znanym chyba wszystkim schroniskiem przedstawiono w proporcji 1:50). Są już 43 miniatury (klik).
Wśród nich te, których oryginały widzieliśmy (m. in. zamek Książ, świątynia Wang, wspomniana Śnieżka, czy zamek Chojnik). To prawdziwe małe (choć niektóre z nich były większe od nas!) dzieła sztuki. Przyznaję, że niektóre z tych zabytków zobaczyliśmy potem w ich naturalnych rozmiarach, część właśnie dlatego, że zachwyciły nas ich miniatury 😉

 

Pamiętam, że na miejscu byłam parkiem zachwycona. Nie chodziło nawet o same miniatury, ale o ich otoczenie. Byliśmy tam na początku lata, otoczenie miniatur było zielone i ukwiecone. A do tego turystów po parku (w cenie biletu) oprowadzali animatorzy – młodzi i pełni pasji. Co więcej, animatorzy opowiadają nie tylko po polsku, ale też po angielsku, niemiecku, rosyjsku, francusku i czesku.

 Oprowadzanie trwa niecałą godzinę, my jednak byliśmy tam o wiele dłużej. Przyznaję, że nie znałam historii większości przedstawionych w parku obiektów, ale po wyjściu miałam wrażenie, że wiem o nich naprawdę dużo. Przewodnicy opowiadali legendy, interesujące fakty (tak, tak, o skandalach było), pokazywali architektoniczne ciekawostki. Ciekawe czy teraz też tak ciekawie mówią 😉

* * *
Informacje praktyczne:
Park Miniatur Zabytków Dolnego Śląska, ul. Zamkowa 9, Kowary, www.park-miniatur.com.
Czynne przez cały rok, od 9.00 do 18.00.
Bilety: 18, 16 i 14 zł (normalny, ulgowy, dzieci do lat 14). Wstęp wolny mają dzieci… poniżej metra wzrostu (czyli Hania by się jeszcze załapała ;p).