9 polskich miast idealnych na weekend z dziećmi, na majówkę też. Plus zagraniczny bonus ;)

Majówka w mieście? Kto to widział? Choć tegoroczna może do najdłuższych nie należy, i tak można (i warto) ją dobrze wykorzystać. Wiadomo, w pierwszych dniach maja WSZYSCY się gdzieś wybierają. Przecież trzeba, to taki nieoficjalny początek wakacyjnych wyjazdów. W zdecydowanej większości popularnych miejsc od dawna nie ma już wolnych miejsc noclegowych (w normalnych cenach oczywiście). Co więc począć? My zawsze idziemy trochę pod prąd, bo na majówki najczęściej wybieramy miasta. Tak, miasta. Dlaczego? Bo jest w nich wtedy pusto. Przecież wszyscy są na majówce…

Londyn z drugiej strony, czyli uciekamy z turystycznego centrum

Pierwszą część naszego wyczekanego urlopu spędziliśmy w Londynie (DuoLook, jeszcze raz dziękujemy za gościnę). Powrotne bilety lotnicze wyszły nas drożej niż planowaliśmy  (tak to jest jak człowiek za długo czeka z ich kupnem), dlatego plan był prosty – Londyn zwiedzamy za free. W stolicy Wielkiej Brytanii akurat darmowym atrakcji (i to wcale nie byle jakich) nie brakuje (o tych dla dzieci pisałam już tutaj o pozostałych pisać nie będę, bo i tak je znacie). Problemem nie było więc znalezienie czegoś ciekawego. Problemy zaczęły się, gdy trzeba było wybrać, gdzie idziemy najpierw. Piknik w parku? Jeśli tak, to w którym (mała podpowiedź)?  Muzeum? Nauki, Historii Naturalnej, Dzieciństwa? A może galeria…. No i przecież mimo wszystko (Kamil był w Londynie pierwszy raz, ja wcześniej byłam tylko raz, na chwilkę) trzeba przespacerować się wzdłuż Tamizy. Bardzo szybko okazało się, że 3,5 dnia, które tam spędziliśmy to wcale nie za długo. Szczególnie, jeśli ma się szczęście do przewodników! Turystyczne centrum zobaczyliśmy (poprawniej będzie napisać, rzuciliśmy na nie okiem) sami. Z Jarkiem i Alicją pojechaliśmy gdzieś, gdzie turystów było jak na lekarstwo. To lubimy! Jak więc wyglądał nasz nieturystyczny dzień na londyńskich przedmieściach (w sumie nie aż takich, bo dojechaliśmy ledwie do 4 strefy metra).

Urlop okiem faceta – Londyn i Edynburg

Słyszeliście o Wyspach Bergamutach? Tam podobno jest kot w butach. Podobno… Tego nie sprawdziłem. Sprawdziłem za to jak jest na innych wyspach (Brytyjskich). I co najciekawsze, nie z perspektywy Polaka jadącego w poszukiwaniu pracy, ale polskiego taty­ podróżnika. Takiego, który w towarzystwie dwójki rozkrzyczanych i ciekawych wszystkiego (czasem aż za bardzo) dzieciaków, i żony, która jak zwykle ma perfekcyjnie przygotowany, napięty plan wyprawy oraz z mnóstwem tobołków na plecach jedzie w poszukiwaniu przygód z zamiarem potwierdzenia lub obalenia mitów, które powstały w jego głowie wskutek opowieści rodaków na temat Wielkiej Brytanii. Czyż to nie zapowiada się intrygująco? Co sprawdzałem?

Londyn. TOP 5 dla dzieci i to za darmo!

Tak, wiem. O Londynie wszyscy już wszystko wiedzą. Dlatego nie będę pisała o oczywistościach typu Big Ben, czy Tower (kurcze, nie byliśmy). Napiszę jakie atrakcje sprawdziły się nam z naszą rezolutną niemal 5-latką i prawie 2-letnim rozrabiaką (nie wszystkie się pokrywają). Ważne! Nasz pobyt w Londynie był bardzo niskobudżetowy, płatne atrakcje nas tym razem nie interesowały. Co nam (i dzieciom) się podobało?