Hania poleca – agroturystyka Na Połomiu w Istebnej

Pojeździliśmy po tej Istebnej, oj pojeździliśmy. Byliśmy w Leśnej Sali Edukacji Ekologicznej i w kilku fajnych miejscach, a których już wkrótce. Znaleźliśmy też agroturystykę, w której na pewno spędzimy któryś letni lub jesienny weekend. Wiele o niej słyszałam, a po krótkiej wizycie wiem, że NA PEWNO tam wrócimy. Chodzi o Agroturystykę Na Połomiu, położoną w ustronnej części Istebnej. Dojechać (szczególnie zimą) nie jest tam łatwo, ale jak się już dotrze na miejsce zadowolenie jest gwarantowane. Tak wygląda budynek, w którym mieszkają turyści (nie za duży, w sumie 5 pokoi, w tym też takie dla rodzin z 1-2 dzieci).

Śląskie Betlejem czyli żywa szopka w Strumieniu

Szopkowego maratonu ciąg dalszy. To chyba jedna z moich ulubionych bożonarodzeniowych tradycji. Hanka już złapała bakcyla, tata i Hubi… się dostosowują. Tegoroczne tour „śląskie szopki bożonarodzeniowe” zaczęliśmy od Strumienia i tamtejszego Betlejem. To największa żywa szopka w okolicy, dla dzieci niesamowita frajda.

Pszczyna czyli co słychać u żubra?

W Pokazowej Zagrodzie Żubrów Hania już była, ale nie pamiętała nawet wszędobylskiej gęsi (klik). Ja byłam tam tysiąc razy, ale tym razem po raz pierwszy widziałam żubry NAPRAWDĘ na wyciągnięcie ręki. Od naszej ostatniej wizyty stado się rozrosło – dziś oglądać można 6 dorosłych okazów (Plista, Plawiant, Porcja II, Placka, Plessner i Plisar) i dwa maluchy. Wszystkie imiona zaczynają się na PL żeby było jasne, że są to żubry pochodzące z pszczyńskiej linii tych zwierząt. Hania wszystkim dokładnie się przyjrzała – ponieważ spóźniliśmy się na karmienie, spędziliśmy w zagrodzie ponad 2 godziny (no przecież musieliśmy widzieć co te żubry jedzą…).

U Bram Poznania

Tym razem wracamy do Poznania, o tym mieście pisałam już tu, tu, tu i jeszcze tutaj. Dziś będzie o kolejnej (po rogalowym muzeum) poznańskiej nowości. Gdy tam poszliśmy, muzeum działało kilka tygodni. Oj zdziwiłam się, zdziwiłam! I to NA PLUS! Bardzo mi się podobało, mimo, że czasem nie ogarniałam multimediów (no nie umiałam wysłać do siebie zdjęcia mailem… a tak pięknie wyglądałam w stroju średniowiecznej księżniczki ;p) albo nie słyszałam audioprzewodnika, bo Hania akurat coś mówiła (albo coś się zacinało). Tak naprawdę od tej bramy zaczęliśmy zwiedzanie Poznania. Brama była nie byle jaka.

Dzień na Malcie

Poznańskich przygód Hani ciąg dalszy. W tamtejszym ogrodzie zoologicznym byliśmy dwa lata temu, ale wybraliśmy się znowu. Tak to już jest, że w każdym zoo jest co najmniej jeden „zwierzęcy” przebój – w Poznaniu to słoniarnia. Spędziliśmy przy niej naprawdę dużo czasu. Najpierw jednak trzeba było tam dojechać. Maltanką, czyli słynną poznańską kolejką wąskotorową.