Podpłomyki w Chlebowej Chacie

Spodziewaliście się wpisu poweekendowego? Będzie, ale dopiero za jakiś czas. Dziś jeszcze wspomnienie majówki. Jedno z lepszych. Chlebowa Chata w Górkach Małych, niedaleko Brennej. Byłam tam dawno temu, pisałam nawet o niej w Maszketach, a tym razem były tam i dzieciaki. W końcu, bo wyjazd był kilkukrotnie odwoływany (te choroby…). Chaty, choć budynek jest dość niepozorny i schowany za innymi zabudowaniami, nie da się ominąć. Jadąc główną drogą przez Górki trafi się na pewno. Jak już dojedziecie, jestem pewna, że Chlebowa Chata będzie w waszym TOP 10 najlepszych miejsc na rodzinne wyprawy.

Cieszyn. Jedno miasto, dwa państwa

Wracam do naszej mini majówki – plany były (jak na rodzinę z dwójką szkrabów, w tym jednym małym diablikiem) śmiałe, choć bardzo lokalne. Wyszło… jak zwykle. Niemniej w końcu pojechaliśmy do Cieszyna, który uważam za jedno z najbardziej klimatycznych miast w okolicy. Od Rybnika to naprawdę rzut beretem, bo niecałe 50 km (matko, ja tyle codziennie do pracy jadę…). Dlaczego więc Cieszyn?

Hania poleca – agroturystyka Na Połomiu w Istebnej

Pojeździliśmy po tej Istebnej, oj pojeździliśmy. Byliśmy w Leśnej Sali Edukacji Ekologicznej i w kilku fajnych miejscach, a których już wkrótce. Znaleźliśmy też agroturystykę, w której na pewno spędzimy któryś letni lub jesienny weekend. Wiele o niej słyszałam, a po krótkiej wizycie wiem, że NA PEWNO tam wrócimy. Chodzi o Agroturystykę Na Połomiu, położoną w ustronnej części Istebnej. Dojechać (szczególnie zimą) nie jest tam łatwo, ale jak się już dotrze na miejsce zadowolenie jest gwarantowane. Tak wygląda budynek, w którym mieszkają turyści (nie za duży, w sumie 5 pokoi, w tym też takie dla rodzin z 1-2 dzieci).

Śląskie Betlejem czyli żywa szopka w Strumieniu

Szopkowego maratonu ciąg dalszy. To chyba jedna z moich ulubionych bożonarodzeniowych tradycji. Hanka już złapała bakcyla, tata i Hubi… się dostosowują. Tegoroczne tour „śląskie szopki bożonarodzeniowe” zaczęliśmy od Strumienia i tamtejszego Betlejem. To największa żywa szopka w okolicy, dla dzieci niesamowita frajda.

Pszczyna czyli co słychać u żubra?

W Pokazowej Zagrodzie Żubrów Hania już była, ale nie pamiętała nawet wszędobylskiej gęsi (klik). Ja byłam tam tysiąc razy, ale tym razem po raz pierwszy widziałam żubry NAPRAWDĘ na wyciągnięcie ręki. Od naszej ostatniej wizyty stado się rozrosło – dziś oglądać można 6 dorosłych okazów (Plista, Plawiant, Porcja II, Placka, Plessner i Plisar) i dwa maluchy. Wszystkie imiona zaczynają się na PL żeby było jasne, że są to żubry pochodzące z pszczyńskiej linii tych zwierząt. Hania wszystkim dokładnie się przyjrzała – ponieważ spóźniliśmy się na karmienie, spędziliśmy w zagrodzie ponad 2 godziny (no przecież musieliśmy widzieć co te żubry jedzą…).