Śladami rodziców – Praga

Dziś  wracamy do serii Hania śladami rodziców (po raz pierwszy o Sztokholmie pisałam tu). Dziś przyszedł czas na stolicę Czech. Praga to jedno z najpiękniejszych miast jakie odwiedziłam. Ma jednak jedną, bardzo mi przeszkadzającą, wadę – ulice wprost zapchane turystami… Niestety nie ma miesiąca, w którym tłum byłby mniejszy (koleżanka akurat z Pragi wróciła…), więc trzeba było to jakoś przeżyć. Muszę nas jednak pochwalić – największą atrakcję czeskiej stolicy – Most Karola – udało nam się zobaczyć zupełnie pusty!!! Byliśmy tam… o 6 rano (jechaliśmy z czeskiego Bohumina nocnym pociągiem – bardzo taką opcję polecam). Już po 8 most był wypełniony ludźmi po brzegi.

Jak jest się w Pradze to trzeba zwiedzić Hradczany, Złotą Uliczkę (choć akurat ona jest wg mnie bardzo przereklamowana), katedrę św. Wita (baaaaardzo polecam), wspomniany Most Karola i Stare Miasto, czy Krzywy Domek (to do zobaczenia, nie zwiedzenia ;)). Co jest tam ciekawego dla najmłodszych? Ano nic… Jednak wystarczy odejść trochę dalej i maluchy będą już się czuły jak w raju. Gdzie? Na pewno na wzgórzu Petrin czy w ogromnym i przepięknie położonym na obrzeżach Pragi ogrodzie zoologicznym.


Wzgórze Petrin znajduje się tuż przy praskim centrum, doskonale widać z niego(w końcu,było, nie było, ma 327 m – można na nie wejść lub wjechać kolejką) i Hradczany, i panoramę całego miasta. Widać jeszcze lepiej jeśli się wejdzie na szczyt 60-metrowej mini wieży Eiffla (tak, to nie żart, Czesi postawili sobie takową z okazji Praskiej Jubileuszowej Wystawy w 1891 r.). Na nią tez można wejść – do pokonania jest kolejnych 209 stopni.
Gdy całą Praga jest już zobaczona, można iść się trochę pośmiać – tuż przy wieży jest mały labirynt krzywych luster (tzw. sala śmiechu). Nieźle się tam uśmialiśmy, a przecież nie byliśmy z dziećmi 😉 Latem, kiedy kwitną róże i inne posadzone tam kwiaty (są ich tysiące) na wzgórzu unosi się przepiękny zapach.

Kolejną idealną dla rodzin propozycją jest praskie zoo. Jest ono położone jest na obrzeżach miasta, w dzielnicy Troja. Wybraliśmy się tam w bardzo gorący dzień (było chyba ponad 30 stopni w cieniu!!!), ale mimo to spędziliśmy tam dobre kilka godzin. Zoo ogromne i przepięknie położone na wzgórzach, nie dziwi mnie więc to, że co roku odwiedza je grupo ponad… milion osób! Nie ma tam wielu klatek, zwierzęta mieszkają w przestronnych zagrodach (przynajmniej tak to wyglądało z perspektywy laika). A jest ich tam całe mnóstwo (ponad 5 tysięcy gatunków! ciekawe ilu nie zobaczyliśmy ;)). Dodatkową atrakcją jest kolejka, którą można przejechać z jednej części zoo do drugiej – z tego rozwiązania korzysta naprawdę dużo osób.

Tuż przy zoo znajduje się zamek (pałac?) trojski. Wybudowany na wzór włoskich rezydencji na pewno zwraca na siebie uwagę. Oprócz zobaczenia dość monumentalnej budowli (do środka nie wchodziliśmy) można pochodzić po pięknych ogrodach, w których odnajdzie się święty spokój (my nie spotkaliśmy tam wielu innych turystów, to nie centrum Pragi).

Niestety zdjęcia z Pragi (i nie tylko) skradziono razem z naszym laptopem, więc za dużo wam nie pokażę 🙁 Na szczęście jest internet ;), a do tego Czechy mają bardzo fajną stronę prowadzoną przez Czech Tourism (odpowiednik Polskiej Organizacji Turystycznej), więc po zdjęcia (i pełno ciekawych informacji nie tylko o Pradze) zapraszam tam.

* * *
Informacje praktyczne:
Praski Ogród Zoologiczny (Zoologická zahrada hl. m. Prahy), U Trojského zámku 3/120, Praha 7, www.zoopraha.cz

Które zoo najlepsze?

Zoo jest chyba jednym z miejsc, do którego zabiera się każde dziecko. Sama zazdroszczę mieszkańcom większych miast tego, że mogą sobie wykupić całoroczny bilet do ogrodów zoologicznych. Gdybym mieszkała w Chorzowie czy Katowicach na pewno takowy bym posiadała.

Hania odwiedziła kilka ogrodów zoologicznych, choć nie każdy ze mną i nie każdy świadomie. Kiedyś ze zdjęć się dowie co tam widziała;p Choć w moim numerze jeden – zoo w Pradze – jeszcze nie była, to z pewnością kiedyś i je odwiedzi. Do tej pory Hania była w zoo w Ostrawie (Czechy), Chorzowie (tam była z ciocią i babcią, więc za dużo nie wiem) i Poznaniu. Do tego pierwszego z pewnością nie raz wróci, bo jest naprawdę fajne. I to właśnie o nim więcej napiszę 🙂
Mam to szczęście, że Rybnik, w którym mieszkamy, jest położony o tyle korzystnie, że blisko mam i do Czech, i na Słowację, i do wielu polskich fajnych regionów (dobra, wiem, że morze po drugiej stronie Polski, ale to akurat tak bardzo mi nie przeszkadza, bardziej „górska” jestem). I z tego „czeskiego” kierunku korzystamy chyba najczęściej. Ostrawa w ogóle jest bardzo fajnym miastem, jednym z większych w Czechach, choć wcale tego po niej nie widać. Do zobaczenia jest tam naprawdę dużo (jeden dzień na wszystko nie starczy). Park miniatur (utworzony jeszcze przed tą całą modą na miniatury na każdym kroku, są tam też miniatury przygranicznych budowli, m. in. katowickiej biblioteki czy zamku w Będzinie), starówka, zamek (choć nazwanie tego zamkiem jest wg mnie dużą nadinterpretacją, turystów bym tam nie posłała), była kopalnia (jeszcze nie byłam), no i wspomniane zoo, które jest najczęstszym miejscem naszych podróży (zresztą Polacy to spokojnie 1/3 odwiedzających).
No to w drogę!

Pierwszymi zwierzętami, które spotyka się w ostrawskim zoo są flamingi.

Niedawno na ulicach śląskich miast ostrawskie zoo reklamowało się informacją, że urodziło się tam słoniątko  (chyba pierwsze w Czechach). Faktycznie stanowisko słoni jest tam bardzo fajnie urządzone i można spędzić przy nim naprawdę dużo czasu.

Zoo jest bardzo nastawione na małe dzieci. Można w nim wypożyczyć specjalne wózki dla maluchów, a starszym zafundować przejażdżkę ogrodowym pociągiem. W kilku miejscach urządzono place zabaw, w których i dwulatki mają co ze sobą począć 🙂 No i – co chyba jest już zoologicznym standardem – jest tam też mini zoo, w którym można wejść do zagrody i być naprawdę blisko udomowionych zwierząt (można je też nakarmić zakupioną w automacie karmą) – dla najmniejszych odwiedzających to stanowi największą atrakcję zoo.

ps. dla mnie nie mniejszą atrakcją zoo  i Czech w ogóle są sprzedawane tam langosze i smażony ser, uwielbiam je 🙂

zdj. pochodzi ze strony http://prota.extra.hu (strona przypadkowa, zdjęcie z wyszukiwarki, bo swojego nie mam)

pps. bardzo fajne w tym zoo jest to, że przy wejściu można sobie zabrać (za darmo) jego mapkę lokalizacyjną, tego brakuje mi w wielu miejscach. Niby nic specjalnego, a jednak widać, że o klienta się tam dba (dodatkowo fajne jest to, że obsługa mówi/stara się mówić po polsku, u nas jakoś nigdy nie zaobserwowała, żeby były choćby podpisy w języku czeskim…)

Informacje praktyczne:
Zoo Ostrawa (Zoologicka Zahrada Ostrava)
ul. Michalkovicka 197, Ostrawa (do zoo prowadzi kilka znaków drogowych, więc nie ma problemu z dojazdem, na www są też namiary GPS)
http://www.zoo-ostrava.cz/pl/

Bilety kosztują 80 (dorośli) i 50 koron (dzieci), dzieci do lat 3 wchodzą za darmo.

Godziny otwarcia:
– listopad – styczeń: 9.00-16.00
– luty: 9.00-17.00
– marzec, wrzesień, październik: 9.00-18.00
– kwiecień – sierpień: 9.00-19.00

PS. poza tym w Ostrawie jest świetna imprezowa dzielnica Stodolnia, którą polecam wszystkim, którzy mają z kim zostawić dzieci w domu 🙂