Olsztyn – zimowe atrakcje

Śnieg spadł, górskie miejscowości przeżywają szturm turystów. A może by tam pojechać na sanki na Jurę Krakowsko-Częstochowską? W Olsztynie koło Częstochowy znaleźliśmy i śnieg (kiedy na Śląsku jeszcze go nie było!), i skałki i majestatyczne ruiny zamku w tle. Prawie wszystkie atrakcje Olsztyna mieliśmy na wyciągnięcie ręki. W dodatku bez tłumów, które zawsze są tam wiosną i latem.

Olsztyn – największe atrakcje

Olsztyn jest urokliwą miejscowością, leżącą bardzo blisko Częstochowy. Latem wielu częstochowian jeździ tam rowerami, trasa jest naprawdę fajna (w sumie w styczniu też kilku rowerzystów na ryneczku było). To początkowy etap rowerowego Szlaku Orlich Gniazd, też go kiedyś przejechałam i zamierzam opisać (ale to dopiero jak przejedziemy cały SOG, na razie dojechaliśmy jedynie do Bobolic, gdzie tam Kraków).

Główną atrakcją Olsztyna są ruiny zamku. To jeden z obiektów słynnego Szlaku Orlich Gniazd. Historia warowni, która niegdyś chroniła polsko-czeskie pogranicze, sięga czasów Kazimierza Wielkiego. Jej upadek rozpoczął się wraz z potopem szwedzkim. Wtedy została zniszczona i popadała w coraz to większą ruinę. Dziś jest utrzymywana w stanie majestatycznej, pięknie wkomponowanej w krajobraz ruiny. Turyści mogą chodzić po wzgórzu, na którym się znajduje się warownia i zobaczyć fragmenty dawnego zamku górnego i Basztę Sołtysią. Zimą również można wybrać się tam na spacer, szczególnie jeśli trafi się na bezwietrzną pogodę. My tym razem na zamek nie mieliśmy czasu, widzieliśmy go jednak z okolicznych skałek. W trakcie naszej krótkiej zimowej wycieczki skupiliśmy się na atrakcjach przyrodniczych rozsianych wokół Olsztyna.

Olsztyn to nie tylko zamek

Ciekawą propozycją, szczególnie jeśli będziecie w Olsztynie z dziećmi, jest ruchoma szopka Jana Wewióra (tzw. Betlejemowo pod strzechą). Znajduje się tuż przy rynku, przy głównej ulicy w Olsztynie. Można w niej zobaczyć ogromna ilość ręcznie struganych figurek ustawionych w (czasem ruchome) scenki rodzajowe. Dzieciom spodoba się w małym ogrodzie przy domu (całym w kolorowych struganych aniołach), też wyczarowanych przez olsztyńskiego artystę. Gdy my byliśmy tam w styczniu 2021 r. atrakcja była zamknięta, ale warto ją sobie zapisać i przyjechać ponownie już w lepszych czasach.

Cały czas można jednak korzystać z atrakcji plenerowych, a tych w Olsztynie i okolicy jest bardzo dużo. I to one były celem naszej zimowej wycieczki.

Olsztyn i okolice – atrakcje przyrodnicze

Kamieniołom Kielniki

W samym Olsztynie, tuż za murami zamku, można wyruszyć na spacer w stronę Kamieniołomu Kielniki. To wyrobisko, w którym kamień wydobywano do lat 70′ XX w. Dziś kamieniołom jest nieczynny, a na jego terenie wytyczono ścieżki dydaktyczne. Szczególnie dla fanów geologii jest to niezwykła gratka. W trakcie spaceru można poznać geologiczną przeszłość Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Zarówno na terenie Kamieniołomu, jak i na wzgórzu zamkowym w Olsztynie warto patrzeć pod nogi. W wapiennych skałach dużo jest odcisków amonitów, które są jednym z symboli okolicy.

Góra Biakło

Jadąc do Olsztyna od strony Śląska (zjazd z autostrady w Woźnikach, potem przez Koziegłowy i Poraj) najpierw minęliśmy duży parking, z którego można dość do Rezerwatu Sokole Góry. To skupisko wapiennych wzgórz, wśród których poprowadzono ścieżki dydaktyczne, m. in. ścieżkę św. Idziego. Wapienie to m. in. góra Sokola, Setki, Pustelnica i Puchacz. Niektóre szczyty sięgają 400 m n.p.m. Są tam tez jaskinie. Brzmi nieźle? Dla nas tak, dlatego na pewno wrócimy. My zatrzymaliśmy się parking dalej, bezpośrednio przy ścieżce prowadzącej do góry Biakło. Nazywana Małym lub Jurajskim Giewontem, faktycznie budzi skojarzenia z tym tatrzańskim szczytem. Przede wszystkim dzięki krzyżowi umieszczonemu na szczycie tego 340-metrowej wzniesienia. Ten z Biakła na szczycie wetknęli pracownicy przemysłu metalowego z Zawiercia idący w pielgrzymce na Jasną Górę.

Na szczyt góry Biakło można oczywiście wejść. My byliśmy zimą i naprawdę cieszyliśmy się, że tuż przed szczytem zamontowano tam barierkę, było naprawdę bardzo ślisko. Od razu dostałam od Huba reprymendę, że nie zabrałam raczków… A ja naprawdę nie spodziewałam się takiej pięknej zimy na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej.

My mieliśmy niestety mało czasu, więc na spacer na Biakło i potem ze szczytu na sąsiednie skałki przeznaczyliśmy nieco ponad godzinę. Spokojnie można tam być dużo dłużej. Z Biakła i sąsiednich skał jest piękny widok na znajdujący się kilka kilometrów dalej zamek w Olsztynie. Prowadzi też do niego ścieżka, spacer może więc być dużo dłuższy niż nasz. Gdy jest śnieg jest jeszcze ciekawiej. Spokojnie można wziąć tam dzieci na sanki czy ślizgi, miejsc do zrobienia bałwana też jest sporo. Frajdy jeszcze więcej! Napiszę wam szczerze, że ja się tak cudownych zimowych krajobrazów się na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej nie spodziewałam!

Góry Towarne

Z drugiej strony Olsztyna (jadąc ze Śląska ZA Olsztynem, w miejscowości Kusięta) znajdują się kolejne ciekawe skupiska skał, Góry Towarne. Znów można zaparkować na parkingu bardzo blisko skałek i zrobić sobie krótki spacer. Tu warunki na sanki są jeszcze lepsze! To dwa sąsiadujące ze sobą wzniesienia – Góry Towarne Małe i Góry Towarne Duże. Widok na olsztyński zamek jest tam jeszcze piękniejszy niż z Biakła. Niesamowicie jest tam zarówno latem (miałyśmy tam przystanek na trasie rowerowego Szlaku Orlich Gniazd), jak i zimą. Musimy wrócić jesienią!

Leave a Reply