Toruń – atrakcje na (co najmniej) weekend

Toruń od zawsze był dla mnie jednym z piękniejszych polskich miast. Pełen atrakcji i turystów, a do tego nadal tak cudownie kameralny. Nawet z dziećmi przejść można każdy zakątek starówki i się nie zmęczyć. Jest tylko jeden problem. Zawsze ciężko nam do tego wymarzonego Torunia dojechać. Na szczęście udało się na zakończenie wakacji. Znów tylko 3 dni, ale za to bardzo dobrze wykorzystane. Dzięki temu nasza stara lista toruńskich topów wydłużyła się. Zgadniecie jakie atrakcje tym razem odwiedziliśmy?

Toruń to pierniki!

Nigdy nie wiem, które atrakcje Torunia są najbardziej znane – te związane z piernikami czy Kopernikiem? U nas chyba jednak przeważają pierniki, wszak wszyscy jesteśmy łasuchami. Piernikowy Toruń zwiedzaliśmy przy okazji naszej pierwszej wizyty w tym mieście. Wtedy – a było to chyba w marcu – stawialiśmy na muzea. Tam było cieplej i przyjemniej. Piernikowe muzea wtedy nas zachwyciły. Muzea, bo takowe są dwa! Jadąc do Torunia wiedzieliśmy, że wybierzemy się do Żywego Muzeum Piernika. To był strzał w dziesiątkę! To miejsce nie ma niczego wspólnego z tradycyjnie pojmowanymi muzeami, w których dorośli się nudzą, a dzieci boją, bo nie mogą niczego dotknąć. Tam trzeba się włączyć w prowadzoną przez aktorów narrację, a potem samodzielnie zrobić pierniki, których historię się w zabawny sposób poznało. Niesamowite było jak nasze dzieciaki (wtedy 3- i 6-letnie) z tego wyniosły.

Gdy okazało się, że z Toruniu zostajemy dzień dłużej (samochód nam padł), wyszukaliśmy i drugie muzeum – Muzeum Toruńskiego Piernika czyli jeden z oddziałów muzeum miejskiego. Tam opowieść o piernikach nie jest już tak barwna, ale za to bardzo merytoryczna. Mieliśmy szczęście, bo poza sezonem byliśmy jedynymi zwiedzającymi, którym przewodniczka poświęciła naprawdę dużo uwagi (trafiliśmy na taką, która doskonale wiedziała jak rozmawiać z dziećmi).

Więcej o tych dwóch miejscach przeczytacie w naszym wcześniejszym wpisie, tutaj. Tym razem piernikowe akcenty też były, ale poświęciliśmy im zdecydowanie mniej czasu. Jak się okazało warsztaty piernikowe w Toruniu prowadzone są i w innych miejscach. Całkiem przypadkiem, idąc z planetarium na rynek, odkryliśmy Piernikarnię Starotoruńską. Poza kupnem cudnych ozdobnych pierników i toruńskich pamiątek można tam wziąć udział w krótkich warsztatach piernikarskich.

Hubowi się bardzo podobało, odnalazł się na zajęciach, pomimo, że jako rodzynek został dołączony do grupy nieco starszych dzieci kolonijnych. Najpierw posłuchał co nieco o tym dlaczego kiedyś pierniki kupowano w aptece, z czego się je robiło i… No nie napiszę wam wszystkiego. Potem wyrobił wcześniej już przygotowane ciasto i przygotował swojego pamiątkowego piernika. Po kilkunastu minutach jego toruński koń na biegunach był już wypieczony.

No i jeszcze jedna bardzo ważna sprawa – tylko w Piernikarni Starotoruńskiej znaleźliśmy pierniki w kształcie DINOZAURÓW! Jak można się domyślić, było to ulubione miejsce Antoniego w Toruniu. I tak musimy tam wrócić – dostępny był tylko triceratops, a podobno mają też t-rex’y! Kto ma w domu małego dinomaniaka ten wie, że to nie lada gratka.

Pierniki w Toruniu pojawiają się nie tylko w muzeach. W całym mieście można je kupić w dziesiątkach piernikarni. Są w sklepach z pamiątkami (magnesy, koszulki, pluszaki czy kuchenne fartuchy z piernikami są super!). Jest i Piernikowe Miasteczko, czyli dość duży plac zabaw. Latem można się tam schłodzić w cieniu drzew (jak cudownie, że są miasta, w których place zabaw nie zawsze są betonowe i w pełnym słońcu) i na małym wodnym placu zabaw. Jest w końcu piernikowa aleja gwiazd (patrzcie pod nogi gdy będziecie podążać w stronę pomnika Kopernika, na wysokości Ratusza Staromiejskiego i Dworu Artusa).

Toruń to Kopernik!

Tym razem odwiedziliśmy też atrakcje związane z Mikołajem Kopernikiem. W końcu Toruń pamiątkami po astronomie stoi. Zaczęliśmy od jego domu. Wystawę poświęconą jednemu z najsłynniejszych Polaków urządzono w gotyckiej kamienicy, która sąsiaduje z miejscem, uważanym za dom rodzinny Kopernika. W tym właściwym dziś znajduje się hotel.

Niestety z powodu Covid-u nie było tak fajnie jak przypuszczaliśmy. Dom Mikołaja Kopernika ma – podobno ciekawą – wystawę pełną multimediów. Niestety obecnie owe multimedia są wyłączone i w zasadzie zwiedzanie (szczególnie z dziećmi) ogranicza się do obejścia poszczególnych pięter. Dość pobieżnie przeszliśmy poszczególne piętra kamienicy, czytając to co jest na tabliczkach. Później poszliśmy dalej, do miejsca, które chłopaków zachwyciło. Mowa o toruńskim Planetarium. Centrum Popularyzacji Kosmosu Planetarium Toruń funkcjonuje obecnie normalnie. W związku z epidemią seanse odbywają się jednak przy połowie publiczności, najlepiej jest więc bilety zawczasu zarezerwować przez internet. Publiczność musi też być w maseczkach. Pamiętajcie o tym.

My byliśmy na seansie dla dzieci „Cudowna podróż”. Jego zwiastun możecie zobaczyć tutaj. Czy nam się podobało? Dzieciom bardzo! Była to ich pierwsza wizyta w planetarium, a że gwiazdy i planety nie są w głównym nurcie ich zainteresowań, opowiedziana historia była dla nich ciekawa. Nie wiem jednak czy prawdziwych fanów kosmosu animacja by zadowoliła. Film jest wyświetlany już kilka dobrych lat i faktycznie nieco „trąci myszką”. Ja cały czas czekam na nowe otwarcie planetarium w Chorzowie. Do tego czasu te toruńskie nam wystarczy. Jeśli macie więcej czasu, możecie odwiedzić niewielką salę interaktywną Geodium. Ponad pół godziny fajnej zabawy gwarantowane, jednak jeśli czasu macie dużo, polecam Młyn Wiedzy. To miejsce jest dużo większe, nowocześniejsze i bardziej odpowiadające na potrzeby całej rodziny. Jak wrócimy do Torunia to na pewno tam się wybierzemy.

Toruń to rzeka!

Uwielbiam miasta, które otwierają się na przepływające przez nie rzeki. Wisła w Toruniu jest szeroka i dostojna, poprzecinana wieloma mostami i z pięknymi miejscami widokowymi. Bulwar Filadelfijski w Toruniu z roku na rok jest coraz bardziej zagospodarowany. Dziś to niecałe 2 km spacerowego deptaka, niegdyś był to teren przyportowy.

Nad rzeką można już plażować, można odpocząć na ławeczkach czy w restauracji-barce. Piękny widok rozciąga się z dawnego mostu na Wiśle. Pod jego przęsłami wypatrzeć można… krasnoludki. Na drugą stronę Wisły (by zobaczyć Kępę Bazarową, z której rozciąga się widok na toruńską starówkę) można przepłynąć stateczkiem turystycznym Krystynka. Dla jednych to po prostu turystyczna łódka, dla innych jedno z kilku nawiązań do kręconego właśnie tam kultowego filmu Rejs. Przy deptaku jest ich więcej! Musicie je odnaleźć!

Toruń – atrakcje są przy okazji!

Sposobem na zwiedzanie z dziećmi może być szukanie toruńskich pomników. Nie ma tu setek krasnali jak we Wrocławiu czy wielu królików jak w Gnieźnie. Są jednak anioły, żaby podążające za flisakiem, toruński smok, piesek Filuś i inni bohaterowie toruńskich legend. Nieco dalej od centrum można spotkać nawet Kargula i Pawlaka (poszukajcie w tym wpisie).

Wystarczy, że zaznaczycie na mapie wspomniane punkty i pozwolicie dzieciom prowadzić! Sami przekonacie się jak dużo można zobaczyć z dziećmi. Krążąc pomiędzy tymi pomnikami na spokojnie odwiedzicie i oddziały miejskiego muzeum, i ruiny krzyżackiego zamku, i wejdziecie na wieżę widokową na rynku.

Dom Legend Toruńskich

Kiedy na Facebook’u pytałam o atrakcje Torunia, najwięcej osób polecało właśnie Dom Legend Toruńskich. Szczerze? Jakoś nie byłam przekonana, ale skoro tyle osób chwaliło i my się wybraliśmy. I to był strzał w dziesiątkę! Wskażcie mi atrakcję, która autentycznie zainteresowała rodziców, 7-latka i 3-latka! Okazuje się, że to kolejne miejsce, w którym turysta współtworzy opowiadaną historię. Bez niego przedstawienie nie będzie pełne. Do tego aktorzy są tak świetni, że nie mają większych problemów z nakłonieniem turystów do współpracy. Hubo na ochotnika został koniem, Kamil budował krzywą wieżę, a ja… byłam czarownicą! Wyobrażacie to sobie?

Gdzie zjeść w Toruniu?

Coraz bardziej lubimy podczas naszych wyjazdów jeść. W Toruniu było podobnie, choć – szczerze powiedziawszy – tym razem szkoda było nam czasu na przesiadywanie w restauracjach. Co innego ogródki przy rynku, tam mogliśmy spokojnie poczekać na zamówione dania, do tego z pięknymi widokami w tle.

W sumie wielu nowości nie przetestowaliśmy, bo jak Toruń to liczą się dwie rzeczy – naleśniki i pierogi. Jak naleśniki to słynny Manekin (my jedliśmy w tym przy Rynku Staromiejskim). Jak pierogi – to jedna z trzech Toruńskich Pierogarni. Są tam nie tylko tradycyjne pierogi, ale też takie z pieca. Dla mnie sztos (choć dzieci wolały normalne, z wody). Gdziekolwiek jesteśmy, szukamy barów mlecznych, bo tam zawsze każde dziecko coś zje. W Toruniu mamy dwa „nasze” miejsca – Miś przy Rynku Staromiejskim i Małgośka przy ul. Szczytnej 10/12. Na deser polecamy jedną z kawiarni Lenkiewicz. Jest ich w Toruniu kilka (koniecznie skuście się na tort lodowy!). My byliśmy w tej przy samym rynku, oddzielonej od turystycznego gwaru i z małym placem zabaw dla dzieci. Zostaje jeszcze kawa. Polecamy wam fantastyczną kawiarnię żywcem wyjętą z serialu Przyjaciele. Central Coffee Perks czeka bardzo blisko piernikowego placu zabaw i Muzeum Piernika. Na pewno znajdzie się na trasie waszej wycieczki.

Gdzie spać w Toruniu?

Lepszej lokalizacji noclegu chyba nie mogliśmy sobie w Toruniu wymarzyć. Mieszkaliśmy w hotelu Copernicus, położonym tuż przy zabytkowej miejskiej starówce. Na Rynek Staromiejski mieliśmy stamtąd ledwie 700 m, jeszcze mniej na toruńską plażę nad Wisłą i – z drugiej strony – spacerową część Bulwaru Filadelfijskiego. Choć hotel to przede wszystkim centrum konferencyjne, rodziny z dziećmi czują się tam też bardzo dobrze. My, z racji tego, że w Toruniu byliśmy w czwórkę (Hania w tym czasie była na obozie sportowym nad morzem, nie wiem kto miał lepiej) mieliśmy do dyspozycji dwa połączone ze sobą pokoje.

Dla chłopców doskonała lokalizacja była jednak nieważna. Najważniejsze były baseny. Do dyspozycji gości są dwa – wewnętrzny, z jacuzzi i saunami, oraz zewnętrzny. Bardzo się cieszę, że jednak udało nam się dzieci przekonać, że poza hotelowym basenem Toruń oferuje jeszcze inne atrakcje…

W dobie Covid-19 w hotelu są oczywiście pewne obostrzenia. W częściach wspólnych goście muszą mieć maseczki. Przy wejściu stoją dozowniki płynu dezynfekcyjnego. Ograniczono ilość osób, które jednocześnie mogą korzystać z basenu.

Najbardziej ograniczenia widać przy śniadaniach. W hotelu Copernicus goście nie mogą sami nabierać jedzenia. Wszystko podają kelnerzy. Niestety sprawia to, że wydawanie posiłków trwa dość długo (szczególnie jak podchodzi 4-osobowa rodzina, w której dzieci doskonale wiedzą co chcą i pokazują każdy plasterek sera i każde winogrono, które akurat dziś chcą zjeść). Śniadania są jednak tak pyszne i różnorodne, że warto postać w kolejce (albo przyjść wcześniej, o 8.00 w restauracji byliśmy w zasadzie sami, o 9.00 śniadanie w naszym przypadku trwało godzinę).

Toruń – inne atrakcje naszej liście

W sumie byliśmy w Toruniu 5 dni (dwie wizyty). I wiecie co? I musimy zaplanować sobie jeszcze kolejnych kilka dni, bo sporo miejsc nadal nie odwiedziliśmy. Na liście, na której mam wypisane atrakcje Torunia zostały nam jeszcze:
Centrum Nowoczesności Młyn Wiedzy (tym razem szkoda było mi pogody na spędzenie tam dobrych kilku godzin)
Muzeum Zabawek i Bajek (chłopaki wybrali warsztaty piernikarskie)
Forty (tu po prostu zabrakło nam czasu)
Niewidzialny Dom (to atrakcja raczej dla dorosłych, podobno naprawdę robi wrażenie na odwiedzających)
Teatr Baj Pomorski
Ogród Zoobotaniczny i Park Etnograficzny przy Muzeum Etnograficznym – natura w samym centrum miasta!
Olenderski Park Etnograficzny (to pod Toruniem, ale ja uwielbiam skanseny).
Może i wy macie jeszcze jakieś atrakcje do polecenia? Toruń czeka 🙂

Toruński Bon Turystyczny

W niektórych atrakcjach i restauracjach w Toruniu korzystaliśmy z Toruńskich Bonów Turystycznych. Dzięki akcji promocyjnej prowadzonej przez LOT Toruń mieliśmy zniżki na wstępy do atrakcji, a zamawiane przez nas posiłki kosztowały mniej. Dostępne są również tańsze noclegi. Z bonem płaci się nawet o 30% mniej. Przykładowo, za obiad w pierogarni Stary Młyn z bonem zapłacicie 100 zł zamiast 120. Bony możecie kupić na stronie internetowej Lokalnej Organizacji Turystycznej Toruń. Czas ich wykorzystania jest różny – od kilku miesięcy do nawet roku od daty zakupu.

* * *
Toruńskie atrakcje tym razem zwiedzaliśmy na zaproszenie Lokalnej Organizacji Turystycznej Toruń. Wszystkie wpisy związane z Toruniem, również te z naszej wcześniejszej wyprawy do tego miasta, znajdziecie tutaj. Polecamy!

0 Comments

  1. Dzięki pięknie za ten wpis, szczegóły, zdjęcia 😍 Akurat poszukujemy miejsca na weekendowy wypad i widzę, że Toruń jest warty naszej uwagi 😉

Leave a Reply