Zamek Kliczków – idealne miejsce na weekend, nie tylko z dziećmi

Kiedy Hania była małą dziewczynką chciała zostać księżniczką. A my chcieliśmy zabrać ją na wakacje do prawdziwego zamku. Hania marzenia już zmieniła, w nas jednak chęć noclegu w jakimś zamkowym hotelu pozostała. Tak całą rodziną trafiliśmy do Zamku Kliczków na Dolnym Śląsku. I przepadliśmy…

Zamek Kliczków położony jest w małej wsi niedaleko Bolesławca, pośród malowniczych Borów Dolnośląskich. Od Rybnika to jakieś 300 km, ale dzięki autostradzie dojazd jest bardzo szybki (nieco ponad 3 godziny). Dzieciaki nie zdążyły więc zacząć marudzić, a nasz wymarzony weekend na zamku już się zaczął. Szybko pożałowaliśmy, że w planie był tylko weekend (choć i tak nieco przedłużony), bo sam zamek i atrakcje w okolicy zapełniłyby nam dwa tygodnie urlopu.

Zamek Kliczków – historia i współczesność

Historia Zamku Kliczków sięga końca XIII w. Wtedy książę świdnicko-jaworski Bolko I Surowy ufundował warownię, która miała chronić przed czeskimi najazdami. Przez wieki zamek zmieniał nie tylko właścicieli i wygląd, ale też państwa, na terenie których się znajdował. O dziwo, zamek przetrwał II wojnę światową. Zniszczyli go dopiero po wojnie Rosjanie… Lata PRL też nie polepszyły sytuacji – na terenie Zamku Kliczków stworzono ośrodek szkolenia poligonowego wojsk lądowych. Dziś pozostałością po minionych czasach są charakterystyczne propagandowe napisy na zamkowych ścianach (poszukajcie ich!).

W 1999 r. zamek trafił w prywatne ręce. Remont trwał nieco ponad rok – zamek odrestaurowano i dostosowano do nowej roli. Powstało w nim historyczne centrum konferencyjno-wypoczynkowe, które na każdym robi niesamowite wrażenie. Cieszy oczy nie tylko hotelowych gości, ale też wielu turystów, którzy mogą zamek zwiedzać.

Zamek Kliczków – hotel

Przyznaję, że jadąc do Zamku Kliczków trochę obawiałam się niepotrzebnego przepychu czy kiczowatości. Zupełnie niepotrzebnie. Nasz apartament z widokiem na zamkowy dziedziniec był idealny. Usytuowany w Skrzydle Oficjalistów, podzielony był na dwie części (w jednej łóżko małżeńskie, biurko, w drugiej szafa, rozkładana kanapa i dostawka dla Antka) i gustownie urządzony.

Jeśli komuś nie odpowiada taki klasyczny, skromny styl, może poszaleć i zarezerwować nocleg w prawdziwej komnacie czy zamkowym apartamencie. Wszystkie możliwości noclegowe w hotelu możecie zobaczyć tutaj. Nocować można również w Folwarku Książęcym, położonym tuż obok zamku.

Łącznie w zamku jest 219 miejsc noclegowych w 89 komnatach. To największy tego typu obiekt w południowej Polsce. My byliśmy w Kliczkowie w połowie lipca i wszystkie pokoje były zajęte. Pomimo tego nie było problemu z zachowaniem odpowiedniego dystansu.

W hotelowej restauracji (a właściwie w kilku restauracyjnych salach) serwowane były śniadania. Hotelowi goście mogą również wykupić obiadokolacje (w karcie są wtedy po dwie propozycje zupy, dania głównego i deseru) lub po prostu zjeść coś z karty o dowolnej porze.

Obecnie, w związku z Covid-19, nie ma szwedzkiego stołu i wszystkie posiłki podawane są bezpośrednio do stolika. Stoliki są oddalone od siebie, a hotelowi goście prowadzeni są przez kelnera do konkretnego stolika. Można też zamówić posiłek do pokoju.

Zamek Kliczków – atrakcje

Zamek Kliczków jest hotelem pełnym atrakcji dla swoich gości. Do ich dyspozycji jest kort tenisowy, siłownia, basen z jacuzzi i sauną, spa. Dla dzieci jest mała sala zabaw, animacje i plac zabaw.

Dla nas (w zasadzie dla dzieci, przecież to dla nich był wyjazd) najważniejszy był jednak ów basen. Urządzono go w dawnej zamkowej ujeżdżalni, co tylko dodaje mu uroku. Hania i Hubo mogliby w niej zamieszkać (Antek ewentualnie w jacuzzi obok basenu). Niestety, rodzice mieli sporo planów związanych ze zwiedzaniem okolicy, na basenie byli więc JEDYNIE dwa razy dziennie.

Obecnie, ze względu na Covid-19, na basenie może przebywać jedynie 20 osób. Zdarzało się, że (szczególnie wieczorem) musieliśmy trochę poczekać na wejście. Wystarczyło jednak wybrać się np. w okolicy godz. 17 i byliśmy sami.

Na terenie Folwarku Zamkowego znajduje się stadnina koni. Można w niej wynająć bryczkę lub wybrać się konno na wycieczkę wokół zamku. Dzieci były zachwycone! Trasa ich konnego spaceru biegła wokół zamkowego parku, obok cmentarza koni, Pałacyku Wdowy (do niego niegdyś przeprowadzały się starsze damy, by zaznać nieco spokoju). To było znakomite zakończenie naszego niesamowitego weekendu na Zamku Kliczków. Konie przebiły nawet basen. Hania już jest zapisana na zajęcia w stadninie.

Zamek Kliczków – zwiedzanie

Mieszkając w hotelu mogliśmy przebywać w zamkowych komnatach i jeść w wytwornych wnętrzach, jednak nie wszędzie mogliśmy wejść. Co innego w trakcie zwiedzania. Poznające historię zamku grupy wraz z przewodnikiem wchodzą do na co dzień niedostępnych pomieszczeń.

Zamek Kliczków mogą zwiedzać nie tylko hotelowi goście, ale również odwiedzający kompleks turyści. Zwiedzanie z ubranym w stylizowany strój przewodnikiem odbywa się od wtorku do piątku (o godz. 11.00, 14.00 i 16.00) oraz w weekendy (12.30, 13.30, 15.00, 16.30). Dorośli zwiedzający płacą 15 zł, dzieci 10 (4-15 lat), maluchy do 4 lat zwiedzają za darmo. Od czasu do czasu organizowane jest też zwiedzanie nocne.

Obecnie, z powodu Covid-19, grupy są małe, a wszyscy turyści muszą być w maseczkach.

Kliczków – atrakcje okolicy

Zamek Kliczków położony jest w dolinie rzeki Kwisy, wśród malowniczych Borów Dolnośląskich. To idealnie miejsce na spacery, rowerowe wycieczki czy zbieranie jagód (udało się!) czy grzybów (wrócimy!). My wybraliśmy się na krótki rowerowy rekonesans okolicy. Pojechaliśmy nad rzekę Kwisę, odnaleźć dwie skały – Tyłek Słonia i Dzban. Oczywiście nazwa pierwszej sprawiła, że dzieci długo nie trzeba było na wycieczkę namawiać. Nieco za skałami jest urokliwy pomost, z którego widać rzekę i zaporę elektrowni wodnej. Trasa jest bardzo krótka, spokojnie można ją zrobić też pieszo, również z dziećmi.

Jeszcze krótszy spacer, tuż poza teren hotelu, jest do Cmentarza Koni. Podobno pierwsze konie były tam chowane w XIX w. kiedy właścicielem zamku był miłośnik tych zwierząt. Podobno są tam pochowane również psy. Dziś na rozległej łące zobaczyć można jedynie 3 płyty. Napisu na jednej nie byliśmy w stanie odczytać, pozostałe już tak (Juno, który zdechł w 1938 r. i Zacateca, którego żywot skończył się w roku 2009).

Polecamy również Bory Dolnośląskie na wycieczki rowerowe. Przy zamku Kliczków biegnie kilka tras. My wybraliśmy rowerami się do Bolesławca, w którym później zwiedzaliśmy Manufakturę Ceramiki, centrum miasta, a dzieci wybawiły się w skate parku (więcej o atrakcjach Bolesławca tutaj). Po fakcie okazało się, że trasy rowerowe z Zamku Kliczków do Bolesławca są dwie… My pojechaliśmy starą drogą, która była naprawdę przyjemna. Początkowo biegła asfaltem przez las, a po minięciu autostrady (ścieżka pociągnięta jest pod nią), szutrem jechaliśmy przez las i podbolesławieckie miejscowości.

Później okazało się, że nie była to trasa polecana przez Panią z informacji turystycznej (jest na zamku), którą pytaliśmy o radę. Ona polecała nam tzw. autostradę rowerową, nową trasę pociągniętą przez Bory. Cóż… to ja pomyliłam trasy. Musimy więc wrócić, by przekonać się czy nasz wybór naprawdę był gorszy. W każdym razie nieco ponad 16 km w jedną stronę przejechaliśmy bez większych problemów.

Goście hotelowi mogą wypożyczyć rower – godzina wypożyczenia to koszt 10 zł. Do dyspozycji są różne rodzaje rowerów. Są też rowerowe foteliki.

Kliczków – Europejski Szlak Zamków i Pałaców

Zamek Kliczków leży na Europejskim Szlaku Zamków i Pałaców. Dla fanów historii i architektury to jedna z największych atrakcji Dolnego Śląska. Szlak tworzy 16 zamków i pałaców położonych na relatywnie małym terenie. Warto w pierwszym odwiedzonym obiekcie wziąć szlakową ulotkę i zbierać pieczątki, to kolejna atrakcja dla dzieci. Z najbardziej znanych obiektów Szlaku na pewno kojarzycie zamek Czocha, Chojnik, Książ czy Bolków.

My w ramach naszego przedłużonego weekendu w Zamku Kliczków odwiedziliśmy jeszcze zamek Grodziec (artykuł o nim wkrótce tutaj) i Pałac Korbielowice (wkrótce więcej o nim tu). A ponieważ wspomniane zamki i pałace nie są jedynymi atrakcjami okolicy, myślę, że spokojnie możecie zaplanować sobie tu 2-tygodniowy urlop. I tak wszystkiego co warte obejrzenia nie odwiedzicie. Będziecie wracać, tak jak my.

* * *
Dolny Śląsk odwiedziliśmy na zaproszenie Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej. Wszystkie nasze teksty z tego regionu znajdziecie tutaj.

Leave a Reply