Brenna – idealna na trasy górskie z dziećmi

Jak połączyć chęć wyjścia w góry z posiadaniem córki, która stara się nie wstawać przed 9? Wpadliśmy na genialny pomysł! Otóż, wybieramy trasy, które są najbliżej naszego domu w Rybniku. I tak zaczęliśmy jeździć do Brennej (brak korków w okolicach Wisły też jest sporym atutem). Okazuje się, że czeka tam na nas kilka relatywnie krótkich tras z pięknymi widokami. Trasy górskie z dziećmi z Brennej są naprawdę przyjemne.

Z Brennej na Błatnią

Tegoroczne wycieczki do Brennej zaczęliśmy w majówkę. Na pierwszy ogień poszła dawno planowana Błatnia. Ruszyliśmy z samego centrum Brennej, czarnym szlakiem spod urzędu gminy. Samochód zostawiliśmy na parkingu przy hotelu Kotarz. Trasa z centrum Brennej na Błatnią wiedzie najpierw szlakiem czarnym (ok. pół godziny), później zielonym (ok. 1 godziny). Najpierw idzie się asfaltem, później lasem. Trasa nie jest trudna, a im wyżej tym więcej powodów do zachwytów. My oczywiście szliśmy dużo dłużej niż wynika ze znaków, jak to rodzina z dziećmi i matką robiącą przerwy na zdjęcia (wyszły jakieś 4 godziny w dwie strony). Antoni sam przeszedł ponad 3 km w górę i 3/4 trasy w dół!

Szło się dość łatwo, ale wiadomo – piknik musi być! Okazja nadarzyła się po ok. godzinie. Na rozległej łące, pomimo wielu ludzi na szlaku (w górach jest teraz naprawdę tłoczno!) zrobiliśmy zasłużoną przerwę. Po godzinie ruszyliśmy dalej w stronę pierwszego szczytu na trasie. Z Cisowej Wielkiej (877 m n.p.m.) jak na dłoni widać Ranczo Błatnia i tuż nad nim – schronisko PTTK na Błatniej. Tym razem do tego ostatniego nie dotarliśmy – za dużo było przy nim turystów. Odwiedzimy je kolejnym razem.

Z Brennej na Trzy Kopce Wiślańskie

Trzy Kopce Wiślańskie (810 m n.p.m.) i położona tuż przy szczycie Telesforówka były w naszych planach od zawsze. W końcu się udało! Na Trzy Kopce Wiślańskie można dojść z Brennej, Ustronia i Wisły. My wybraliśmy trasę z Brennej-Leśnicy (szlak zielony). Bo było najbliżej… Nie żałujemy.

Choć przy schronisku Telesforówka było mnóstwo ludzi, znaleźliśmy spokojne miejsce do odpoczynku na ogromnej polanie. Atrakcjami tego miejsca – poza cudnymi widokami – są 3 kamienie z nazwami miejscowości, na granicy których znajduje się szczyt oraz kultowy kolorowy garbus przed schroniskiem. Chłopaki znaleźli jeszcze kózki! Było więc co robić.

Z Brennej na Kotarz

Podczas trzeciej wycieczki do Brennej naszym celem był Kotarz. A właściwie położona tuż pod jego szczytem malownicza Hala Jaworowa. To była najdłuższa trasa, do przejścia mieliśmy ok. 9 km. Wyszliśmy z Brennej Hołcyny. Dojechaliśmy autem jak najdalej się dało, zostawiliśmy je na parkingu przy rozwidleniu szlaków. Prosto, wzdłuż rzeki prowadziła ścieżka – Bajkowy Szlak Utopca, my poszliśmy w lewo na Kotarz. Dość długo szliśmy asfaltem, później szlak prowadzi już lasem. Piękne widoki zaczynają się już przed halą.

Z Brennej do Chaty Wuja Toma

Do Chaty Wuja Toma wybraliśmy się wcześniej, pod koniec zimy, w poszukiwaniu łatwej zaśnieżonej trasy. Znaleźliśmy jedno i drugie, a do tego pyszne jedzenie (wiadomo co jest ważne). Myślę, że szlak żółty na Przełęcz Karkoszczonka i do Chaty jest świetną opcją na pierwszą wycieczkę z maluchem. To też świetne miejsce na przystanek w trakcie dłuższej wycieczki. Z Przełęczy można iść m. in. Kotarz, Stary Groń, Błatnią czy Szyndzielnię.

Brenna – co jeszcze?

Do zdobycia został nam jeszcze Stary Groń. Liczę, że już niedługo się tam zameldujemy. Możliwości wejścia jest wiele (tu info ze srony Brennej). Opcją spacerową jest też poprowadzony z centrum Brennej i wzdłuż Doliny Hołcyny Bajkowy Szlak Utopca. Tam można ruszyć nawet z dziecięcym wózkiem czy maluchem na rowerku biegowym.

Za rok, może dwa, niektóre szczyty, które zdobyliśmy w tym roku w ramach kilku wycieczek planujemy przejść jednego dnia. Trasa Brenna – Stary Groń – Grabowa – Kotarz – Hala Jaworowa – Brenna to widokowa pętelka idealna. Hania spokojnie już teraz przeszłaby te ok. 16 km. Czekamy jeszcze na chłopaków.

Dlaczego Brenna?

Jak się okazało, z wyjazdu do Brennej, która jest ledwo godzinę drogi od naszego domu każdy jest zadowolony! My (rodzice) mamy góry, chłopaki nie marudzą na trasie (Antek sam wchodzi na szczyt!). Hanka jest wyspana co też wpływa na stopień entuzjazmy na szlaku. Do tego dni są teraz naprawdę długie i spokojnie możemy wyjeżdżać nawet w porze obiadowej. Wtedy na trasie nie ma już takich tłumów. Same korzyści.

Leave a Reply