Tanie loty na Majorkę z Berlina

Od zawsze z zazdrością patrzyłam na ceny lotów z Berlina. Zazwyczaj interesujące mnie kierunki były tańsze niż te same loty z Katowic, Wrocławia czy Krakowa. Niestety, o ile polskie lotniska mamy ze Śląska na wyciągnięcie ręki, do Berlina trzeba jechać kilka godzin. Tania Majorka z Berlina nas jednak skusiła i… nie żałujemy.

Od zawsze zastanawiamy się co robić w zimowe ferie. Mamy problem, bo zimy w Polsce ostatnimi laty są naprawdę… hmmm… nieprzewidywalne. Nie jeździmy na nartach, wyjazd w Alpy na razie więc nas nie interesuje (Hania jeździ, ale samej na austriacki stok jej jeszcze nie puszczę). Kamil do Azji nie chce lecieć z małymi dziećmi. Pozostaje więc Europa i nadzieja, że może wyjdzie słońce.
W tym roku myśleliśmy o Teneryfie, ale zanim się zdecydowaliśmy bilety poszybowały w górę. Potem był pomysł, by polecieć do Włoch, ale już 3 razy przepadły nam bilety (choroby dzieci) i chyba podświadomie obawialiśmy się kontynuacji czarnej serii. I wtedy znowu się pojawiły. Tanie loty na Majorkę z Berlina. Naprawdę za grosze. W dwie strony za 34 zł za osobę. Stwierdziliśmy, że jeśli bilety znowu mają nam przepaść, to lepiej te za 200 zł za rodzinę niż za 2 000. I kupiliśmy na chybił trafił, ważne, że w trakcie ferii. Nawet nie myśląc co będzie dalej.

Majorka z Berlina – lecimy!

O dziwo! Tydzień przed wyjazdem wszyscy byli zdrowi. Zaświtało nam, że chyba jednak polecimy! I wtedy pomyśleliśmy o kosztach – przecież do Berlina trzeba dojechać (jakieś 500 km), przenocować tam (dzieci by nas zabiły, gdybyśmy z auta przesadzili ich od razu do samolotu), zaparkować samochód. Z 200 zł za bilety zrobi się bardzo, bardzo dużo… No właśnie, czy na pewno tak dużo? Okazało się, że nie jest tak źle jak myśleliśmy.

Wyjazd z Berlina – dodatkowe koszty

Kosztów paliwa nie zmniejszymy, ale zawsze zamiast samochodem można pojechać pociągiem/autobusem. Przy naszej piątce średnio już się to opłaca (szczególnie przy organizacji wszystkiego na kilka dni przed wyjazdem), ale zawsze można się pokusić o takie rozwiązanie. Jeśli pomimo wszystko zdecydujecie się na wyjazd autem, trzeba pamiętać o tym, że w Berlinie istnieje tzw. „zielona strefa” w centrum miasta. To obszar, do którego nie wjedziecie bez zielonej naklejki na szybie (tzn. wjedziecie, ale po co ryzykować sporym mandatem). Jeśli ma się samochód spełniający normy, uzyskanie naklejki to formalność, która trwa tylko chwilę. Ale nie w niedzielę… Zapomnieliśmy w jaki dzień w Berlinie będziemy, musieliśmy więc poszukać parkingu poza zieloną strefą (nocleg mieliśmy na terenie strefy). Okazuje się, że miasto jest na to świetnie przygotowane, a bezpłatnych parkingów (na których nie boisz się auta zostawić) jest całkiem sporo. Do tego są dobrze skomunikowane z centrum, w którym mieliśmy nocować.

No właśnie – nocowanie w Berlinie, w centrum, dla 5 osób. Zanim zaczęłam szukać hostelu na tą jedną noc już bolała mnie głowa. Okazało się, że niepotrzebnie, bo polecono nam świetny hostel, położony tuż przy Alexanderplatz. Nasz 5-osobowy pokój na jedną noc kosztował 36 euro. Za rodzinę, a nie osobę. Tak więc polecamy i wam hostel Meninger (to sieciówka, w innym europejskich miastach też będę sprawdzała ich ceny).
Pozostał jeszcze koszt parkingu w Berlinie podczas naszego pobytu na Majorce. Oczywiście mogliśmy auto zostawić na tydzień na wspomnianym wcześniej bezpłatnym parkingu, ale trochę się tego obawialiśmy. Zdecydowaliśmy się więc na wykupienie strzeżonego parkingu i transferu na i z lotniska. Kosztowało nas to niecałe 60 euro (7 dni parkingu).

Oczywiście musicie do tego dodać ewentualne koszty bagażu (my tym razem wzięliśmy 1 dużą walizkę, więc dopłaciliśmy do biletów), noclegi na Majorce (a te rezerwowane kilka dni przed wylotem nie były niestety najtańsze, mogliśmy jednak je zarezerwować dużo wcześniej) i życie tam. To już jednak zależy od waszych preferencji i potrzeb. Miejsce wylotu nie ma tu znaczenia.

Tanie bilety na Majorkę z Berlina nas skusiły i absolutnie tego nie żałujemy. Co więcej, na pewno polecimy z Berlina kolejny raz. Być może znowu na Majorkę, bo tak naprawdę zobaczyliśmy jakąś 1/4 wyspy (ba! nie byliśmy na porządnej plaży!). Przy zakupie 5 biletów to naprawdę świetny interes, nawet po dodaniu dodatkowych kosztów. Szczególnie dla osób, które przy okazji wakacyjnego wyjazdu nie boją się też city break’ów przed wylotem. Berlin od zawsze chciałam zobaczyć, ale był nam totalnie nie po drodze. Tak więc upiekliśmy dwie pieczenie na jednym ogniu. I liczymy na kolejny raz.

* * *

Artykuły o naszych feriach na Majorce już wkrótce znajdziecie tutaj.

2 Comments

  1. W waszym przypadku to 500 km w naszym już ponad 900 . Ale może nie o same kilometry chodzi a bardziej o czas dojazdu no i trzeba doliczyć nasze nie najtańsze autostrady . Pociąg odpada ,tym bardziej autobus bo to jazda jak za karę .
    Ale fajnie ,że wam się udało w miarę rozsądnie kosztowo wybrać na krótki wypad .

    • Dokładnie, dlatego nic na siłę. Choć jeśli macie w planach pobyt w Berlinie (my mieliśmy od zawsze, ale właśnie był to kierunek zawsze nie po drodze) to też można pomyśleć – 2-3 dni w Berlinie a potem wylot 🙂

Dodaj komentarz