Zakopane. Tydzień z dzieckiem

Tydzień z dziećmi w Zakopanem można spędzić w górach czy na basenach, można też biegać od jednej „dzieciowej” atrakcji do drugiej. Najważniejsze, szczególnie w przypadku pobytów z dziećmi, jest znalezienie złotego środka. Tak właśnie zrobiliśmy podczas ostatniego pobytu w Zakopanem. Były góry (nawet sporo!) i rowery, były termy, było centrum edukacji. Każdy wrócił zadowolony. Przedstawiamy wam przepis na udany i – najważniejsze – niezwykle różnorodny tygodniowy pobyt w Zakopanem. Zobaczcie nasz (aktualizowany na bieżąco w trakcie pobytu) tygodniowy plan.

Zakopane, dzień 1 – poznajemy się

Do Zakopanego przyjechaliśmy popołudniu, rezydentka w mieszkaniu Golden Vacation Club miała na nas czekać od godziny 16.00, „po drodze” więc poszliśmy się rozchodzić na Halę Boraczą w Beskidzie Żywieckim. Po rozpakowaniu się zostało nam kilka godzin. Było pochmurnie, z przelotnymi opadami, wic tylko wzięliśmy rowery i pojechaliśmy na mały rekonesans okolicy. Sprawdziliśmy drogę z Pardałówki (naszej bazy) pod skocznię, dzieci zrobiły sobie zdjęcie z maskotką – (chyba) Janosikiem, podjechaliśmy też do centrum żeby „zaliczyć” napis Zakopane i pojeździć po Równi Krupowej. Zobaczyliśmy gdzie jest Centrum Przyrodnicze TPN i którędy jedzie się do Kuźnic. Wtedy okazało się, że lokalizacja naszego mieszkania jest wręcz wymarzona.

Zakopane, dzień 2 – termy i plan na Nosal

Ponieważ nasze dzieciaki są typowymi wodniakami wiedzieliśmy, że żeby wyjazd podobał się wszystkim, nie możemy codziennie chodzić po górach. Pojechaliśmy więc też na baseny, które młodzież uwielbia. Padło na Termy Bania, bo wyczytaliśmy, że jest w nich najwięcej atrakcji dla maluchów takich jak Antek. Do tego nie jest to tak wielki ośrodek jak Termy Chochołowskie, mieliśmy więc nadzieję, że nie będzie tłumów. Jakimś cudem udało się, ludzi było naprawdę mało (byliśmy w poniedziałkowe przedpołudnie). Na baseny jechaliśmy cudownie widokową trasą (bo oczywiście pomyliliśmy drogę, ale absolutnie tych malowniczych serpentyn nie żałujemy).

Po powrocie do mieszkania postanowiliśmy popołudnie wykorzystać na zdobycie Nosala (1206 m n.p.m.), który administracyjne leży w Zakopanem. Wejście na szlak było ledwie kilka kilometrów od naszej bazy. Pojechaliśmy rowerem (od ronda Jana Pawła II do Kuźnic prowadzi ścieżka rowerowa). Trasa jest łatwa, ale cały czas w górę i dzieci nie miały już siły na wejście. Zjechaliśmy więc na dół, po drodze zaliczając odwiedziny w bacówce i kolejne oscypki.

Zakopane, dzień 3 – Dolina Chochołowska i Grześ

Z samego rana pojechaliśmy na Siwą Polanę żeby zmierzyć się z chyba najsłynniejszą tatrzańską dolinką. Jako, że szczególnie początkowo jest trasa jest tam dość monotonna, postanowiliśmy przejechać ja na rowerach. I to był strzał w dziesiątkę! Były oczywiście fragmenty (szczególnie pod koniec), które przede wszystkim Hubertowi sprawiły trudność i tam prowadziliśmy rowery, ale całość jest jak najbardziej do przejechania z dziećmi.

Po zrobieniu miliona zdjęć, przegryzieniu oscypków, które można kupić tuż przed podejściem do schroniska i krótkim odpoczynku, poszliśmy (już pieszo) na Grzesia (1653 m n.p.m.). Szczerze? Myślałam, że będzie łatwiej! Szczególnie, że miałam Antka na plecach… Trasa była momentami stroma i zabłocona, ale jak najbardziej do przejścia z dziećmi. A kamienie pod szczytem przynajmniej w naszych dzieciach wyzwoliły pokłady energii i nawet 2-letni Antek na szczyt wszedł sam, wzbudzając tym samym zdziwienie sporej rzeszy turystów. Po zejściu z Grzesia na parking wróciliśmy rowerami, chyba pieszo nie doszlibyśmy… Cała wyprawa trwała z 10 godzin, ale było warto. O 20.00 dzieci spały.

Zakopane, dzień 4 – relaks i Nosal

Kamil musiał trochę popracować, a że w mieszkaniu Golden Vacation Club było wifi to on został, a ja z dzieciakami pojechałam na rower. Widokowy zjazd w stronę Równi, zabawa na świetnym placu zabaw, później przemknięcie obok Krupówek (przecież z rowerami w życiu byśmy się tam nie przecisnęli), a po obiedzie w barze mlecznym zabawa i nauka w jednym czyli Sala Edukacyjna TPN.

Ponieważ cały czas mieliśmy z tyłu głowy wejście na Nosal, popołudniu spróbowaliśmy jeszcze raz. Tym razem podjechaliśmy do Kuźnic busikiem. Trasa na Nosal od strony Kuźnic jest na tyle prosta i krótka, że nie mieliśmy żadnych obaw wybierając się tam dopiero ok. 18.00 (oczywiście latem). O 20.00 byliśmy już znowu na parkingu przy kolejce. Stosunek pięknych widoków do łatwości wejścia na Nosal jest niesamowity (więcej o tej prostej trasie za niedługo tutaj.). Musicie tam iść, nawet z maluchami!

Zakopane, dzień 5 – Dolina Pięciu stawów

Zdecydowanie najdłuższa i najbardziej wymagająca trasa, ale daliśmy radę. Po podjechaniu na parking przy Palenicy Białczańskiej ruszyliśmy za tłumem podążającym w stronę Morskiego Oka. Nudno, monotonnie i tłoczno było do Wodogrzmotów Mickiewicza, za nimi tłum pozostał na najbardziej schodzonej tatrzańskiej trasie, a my skręciliśmy w stronę malowniczej Doliny Pięciu Stawów. Szczególnie pod koniec było ciężko, ale świadomość, że niedaleko stawów czeka… śnieg zdopingowała dzieci. Z kolei krótkie przejście od stawów do schroniska było wspomagane wizją szarlotki, a zejście możliwością kąpieli w górskim zimnym strumyku. Znów się udało!

Zakopane, dzień 6 – wjazd na Kasprowy

Wszystkie trasy dzieci pokonywały na własnych nogach (poza Antkiem oczywiście), wiedzieliśmy więc, że fundowanie im wejścia na Kasprowy dzień po Pięciu Stawach będzie już bardzo męczące. Zdecydowaliśmy się wjechać kolejką i zejść samodzielnie przez Przełęcz Liliowe do Kuźnic. Niestety nie trafiliśmy pogodowo. Wjechaliśmy we mgle i mniej więcej do połowy drogi od kolejki do schroniska Murowaniec szliśmy w „mleku”. Widokowo szału nie było, ale akurat tą część trasy dzieci pamiętają najlepiej!

Od schroniska widoczność była już zadowalająca, więc zejście było długie (te zdjęcia).

Zakopane, dzień 7 – Szlak Rowerowy wokół Tatr

Kiedy tylko usłyszeliśmy o Szlaku Rowerowym wokół Tatr wiedzieliśmy, że tam pojedziemy. Dobrze, ze zostawiliśmy sobie go na sam koniec, bo nie wiem czy w ogóle wyszlibyśmy na szlak. Widoki są cudne, a sama trasa naprawdę przystępna dla dzieci i jednocześnie różnorodna Więcej pisaliśmy o niej tutaj.

Noclegi w Zakopanem z Golden Vacation Club

Zakopane odwiedziliśmy pod koniec czerwca 2019 r. z trójką dzieci – 2-letnim Antkiem, 5-letnim Hubem i 8-letnią Hanią. Mieszkaliśmy w świetnie położonym mieszkaniu na zakopiańskiej Pardałówce. Jako że mieliśmy ze sobą rowery, wszędzie nimi jeździliśmy, co sprawiało, że nie było marudzenia, że nóżki bola… 2-3 km na rowerze przejedzie nawet początkujący mały rowerzysta (choć infrastruktury rowerowej w samym Zakopanym w zasadzie brak). Ale i bez nich z naszego mieszkania wszędzie było rzut beretem, to chyba jego największa zaleta.

Jednak lokalizacja mieszkania Golden Vacation Club to nie wszystko. Całymi dniami byliśmy na nogach, kiedy więc do niego wracaliśmy, chcieliśmy się czuć jak w domu. Udało się. Mieliśmy mieszkanie „skrojone” na nasza 5-osobowa rodzinę. Do dyspozycji 2 sypialnie (w dziecięcej było łóżeczko turystyczne, jednak Antoni jak zwykle z niego nie korzystał). Do tego w pełni wyposażona kuchnia połaczona z niewielkim salonem (dla Antka było dziecięce krzesełko). I balkon z obłędnym widokiem na Nosal, który – jak już wiecie – okazał się naszym absolutnym zakopiańskim odkryciem.

Samochód i rowery były bezpieczne w podziemnym garażu. Cały teren (mieszkanie było w jednym z chyba kilkunastu budynków, jednak położenie wśród zieleni sprawiało, że było tam kameralnie) był ogrodzony, nie mieliśmy więc problemu z wypuszczaniem samych dzieci na dwór (czy – jeśli wolicie – na pole).

Mieszkanie jest wynajmowane na portalu Golden Vacation Club, należącym do Holiday Travel Center. To firmy z 20 letnim doświadczeniem w oferowaniu produktów wakacyjnych najwyższej jakości, w tym noclegów w Zakopanem.

* * *
Dziękujemy Golden Vacation Club za zaproszenie do Zakopanego. Gdyby nie wy odkładalibyśmy rodzinne Tatry w nieskończoność, a tak – już planujemy powrót.

Basia||Podróże Hani

Żona Kamila, mama Hani i Huberta. Zza biurka związana z turystyką, pisząc bloga stara się przekonać, że podróżowanie to chyba najlepszy sposób spędzania wolnego czasu. A podróżowanie z dziećmi to największa przygoda. Trzeba się tylko pozytywnie nastawić i... w drogę. Szczególnie, że przygoda czai się naprawdę za każdym rogiem!

5 Comments

  1. Szkoda że nie zaliczyliscie przy okazji Wielkiego Kopieńca i Saskiej Skały. Może tu Was coś zainspiruje na przyszłość
    https://karolowamama.blogspot.com/2018/08/aktywne-wakacje-w-naszym-wydaniu.html?m=1

  2. A co to ten tajemniczy Golden Vacation Club? Na ich www nie ma konkretów, tu też nie wiadomo co i gdzie i za ile? To tylko pewnie dla wybranych albo wtajemniczonych?

    • To klub zakupowy, kupuje się u nich noclegi ma całym świecie, w tym i w Zakopanem. My byliśmy w Zakopcu na ich zaproszenie, ale jak dopytywałam o ceny (bo to przecież bardzo ważne, szczególnie dla rodzin) to dostałam info, że zaczynają się od 300 euro za tydzień za mieszkanie. Patrząc przez pryzmat naszej piątki i świetnego położenia mieszkania, nie jest to wysoka cena (choć mnie ogólnie ceny noclegów dobijają, wszędzie ;p)

  3. Świetnie rozplanowane!

Dodaj komentarz