Best Western Jurata – czy to dobre miejsce na rodzinny urlop?

Zimowe wyjazdy nad morze są coraz popularniejsze. Mniej turystów wokół, widoki tak samo cudne jak latem, brak smogu – czego chcieć więcej? Jest tylko jeden problem – gdzie się podziać, gdy zapada zmrok. Przecież to już o 16-17! Tyle czasu do zagospodarowania. Jeśli jedziecie do Trójmiasta (najłatwiej, i pociąg dojeżdża, i autostrada, z mojego Śląska to ledwie 5-6 godzin), nad zatoką atrakcji na niepogodę i zimowe mroki jest pełno (więcej o nie tylko zimowym Trójmieście tutaj). Gorzej jeśli wybieracie mniejsze miejscowości. My kiedyś nie do końca przemyśleliśmy i zimą byliśmy w pensjonacie w Kuźnicy. Nocowaliśmy w cudownym Fulinowie, ale po zmroku siedzieliśmy w pokoju. Na szczęście nasze dzieci lubią planszówki (i bajki). Tym razem byliśmy mądrzejsi – po zmroku korzystaliśmy z atrakcji hotelu Best Western Jurata. Jaki jest więc nasz przepis na idealny zimowy wyjazd nad morze? Plaża, jod, natura od rana, a gdy robi się ciemno – powrót do przyjaznego rodzinom hotelu czy pensjonatu. I tak dochodzimy do meritum – do Hotelu Best Western w Juracie, do którego trafiliśmy… dzięki Instagramowi.

Best Western Jurata – atrakcje dla dzieci

Gdy w zimowe dni zmierzch przychodzi bardzo szybko (zbyt szybko), warto pomyśleć o atrakcjach, dzięki którym dzieci się wyszaleją. A i wieczory dorosłych będą dzięki temu dłuższe. Tym razem świetnie trafiliśmy, bo w hotelu Best Western Jurata jest basen (goście z zewnątrz też mogą przychodzić). A że nasze dzieciaki mogą w wodzie spędzać całe dnie mieliśmy problem żeby w ogóle wyjść rano na plażę… Basen nie jest duży, nie jest też płytki, ale nam to nie przeszkadzało. Na miejscu były dla maluszków kółka i deseczki do pływania. Było też jacuzzi i sauny. Mnie nic więcej nie było potrzeba. Z atrakcji jest jeszcze bowling i bilard, podczas naszego pobytu (raczej martwy sezon – goście bożonarodzeniowi już wyjechali, a sylwestrowi jeszcze się nie pojawili) niestety nie były dostępne. Przed hotelem był plac zabaw dla dzieci, dużo o nim nie napiszę, bo znowu – nie korzystaliśmy. Jednak latem to nie do przecenienia. W otoczeniu hotelu wypatrzyliśmy też wiatę z miejscem na ognisko/grilla, kort tenisowy i sporo miejsca do wybiegania dzieci. W sezonie jest możliwość wypożyczenia rowerów i przejechania wzdłuż i wszerz całego Półwyspu. To jest sposób na aktywny urlop!

Best Western Jurata – udogodnienia dla rodzin

Miło kiedy w hotelu ktoś myśli o tym, by ułatwić rodzicom życie. Tak naprawdę to są szczegóły, które robią ogromną różnicę. Rodzice maluszków mogą zamówić do pokoju łóżeczko turystyczne, pewnie wielu z tej możliwości korzysta. Osobiście bardzo doceniam to, że w jadalni (korzystaliśmy tylko ze śniadań) nie było jednego krzesełka dla maluszka, a kilka. To, że poza normalną zastawą dostępne były plastikowe kubeczki, talerzyki i sztućce dla Antka. Że w Bistro Burta, w którym w spokoju mogłam wypić pyszną kawę, był kącik malucha z zabawkami, kredki (naostrzone!) i kolorowanki dla dzieci. I że obsługa widząc, że dzieciaki zaczynają się niecierpliwić sama im to wszystko proponowała. To było miłe, kilka pokolorowanych ryb mamy w Rybniku nadal.

I choć Best Western Jurata ma już kilka lat, a wystrój jego pokoi jest typowo „hotelowy” (chciałoby się mieć w pokojach fajne morskie akcenty jak np. w bistro), dzieci były zachwycone. Chyba nie muszę pisać, że to z naszego punktu widzenia najlepsza rekomendacja. Hania, Hubo (i Antek chyba też) z chęcią tam wrócą, mam nadzieję, że już odkładają oszczędności do swoich skarbonek. Wszak to hotel 3-gwiazdkowy, ceny są więc też odpowiednie.

Best Western Jurata – idealna lokalizacja

To co nas zachwyciło najbardziej! Hotel jest położony w ustronnym miejscu, w lesie, ale wcale nie jest bardzo oddalony od głównej drogi i „cywilizacji”. Podejrzewam, że szczególnie ważne jest to latem. Tym razem wszędzie jeździliśmy autem, jednak w lecie staramy się wszędzie chodzić pieszo. Tam byłoby to jak najbardziej możliwe. Pewnie niektórym może przeszkadzać położenie tuż przy linii kolejowej, ale umówmy się – nawet w sezonie ilość pociągów na Hel nie powala. Dla naszego Antka była to dodatkowa atrakcja.
Ścieżka na plażę w Juracie była tuż za płotem ośrodka, dojście do niej (z idącym pieszo Antkiem) trwało kilka minut. Równie blisko mieliśmy na małą wieżę widokową. Bałtyk jest tam więc naprawdę na wyciągnięcie ręki. Przejście na stronę zatoki nie zajmowało wiele więcej czasu.

Jurata jest też świetną bazą wypadową na cały Półwysep Helski. My – jak zawsze – pojechaliśmy do Fokarium, poszwędaliśmy się po Helu (szkoda, że obiekty wojskowe w zimie są zamknięte), pobiegaliśmy po plaży w Chałupach i zjedliśmy pyszną rybę we Władysławowie (smażalnia ryb u Goli – Klipper, polecamy!). Jak na 3 zimowe dni to całkiem sporo!

* * *
Pobyt w hotelu Best Western Jurata wygrałam w konkursie #pieknanaszaniepodlegla na Instagramie. Choć nagrodą był weekend dla dwojga, mogliśmy przyjechać całą rodziną. Dziękujemy!

* * *

Hotel Best Western Jurata, ul. Świętopełka 11, 84-141 Jurata, www.hotel-jurata.com.pl

1 Comments

  1. Nad morze jeździmy tylko w zimie ale może w tym roku wybierzemy się tak po raz pierwszy w okresie zimy 🙂 wygląda pięknie

Dodaj komentarz