Opole – 7 powodów, dla których warto zabrać tam dzieci

Opole – nasz pierwszy wakacyjny wycieczkowy cel. Dlaczego? Bo blisko, ledwie 1,5 godziny pociągiem od Rybnika. Bo wygodnie, wszystkie atrakcje położone są bardzo blisko siebie, w zasięgu spaceru. Bo znam to miasto, spędziłam w nim kilka świetnych lat, a wiadomo, że do miejsc, z których mamy dobre wspomnienia lubimy wracać. Czy Opole ma atrakcje dla dzieci? Czy jest tam co robić przez dwa dni? 

Ogród zoologiczny w Opolu

Gdy nie miałam dzieci, pierwszym skojarzeniem z Opolem był festiwal i Opolski Amfiteatr.  Teraz jest nim zoo. Oczywiście to był pierwszy i najważniejszy powód wycieczki. Do zoo pognaliśmy  zaraz po tym jak pozbyliśmy się zbędnych bagaży (a trochę to trwało, bo przemiła „szalona Ola” w Coffee Moment, w którym mieliśmy owe bagaże zostawić, tak spodobała się dzieciom, że naprawdę trzeba je było do wyjścia przekonywać). Wiedziałam, że zoo nie jest duże, zaplanowaliśmy więc sobie w nim 2 godziny. Byliśmy 5… i to tylko dlatego, że na obiad koniecznie chcieliśmy naleśniki z kultowej w Opolu naleśnikarni Grabówka.

Mimo, że ogrody zoologiczne nie są ubóstwianymi przeze mnie miejscami to wiem, że do zoo w Opolu na pewno wrócimy. Jest nieduże, na spokojnie można je przejść z kilkulatkiem (Hubo jeździł na rowerku biegowym, taki mogliśmy wziąć, Hania miała rolki, ale poproszono ją o zdjęcie). Widać, że jest nowe (co prawda założone zostało w latach 30-tych XX w., ale bardzo ucierpiało w trakcie powodzi w 1997 r. i jego infrastruktura jest nowa). Wybiegi są przestronne i zadbane, nie ma wielu krat, które w niektórych ogrodach zoologicznych sprawiają, że chce mi się płakać (szczególnie jak widzę goryle w ciasnych klitkach). Choć nie ma kilku zwierząt, na które dzieci zawsze czekają (słonie!), po wyjściu z zoo nie czuliśmy większego niedosytu. Najwięcej czasu spędziliśmy przy gorylach, uchatkach (trafiliśmy na dwa pokazy karmienia) i… płazach. Podobało się i starszakom i maluchom (tym razem w wojażach mnie i dzieciom towarzyszyła mała Melka z mamą). Jest też mini zoo, które z pewnością jest największą atrakcją dla najmłodszych, niestety w trakcie naszej wizyty było zamknięte.

Zoo w Opolu jest pięknie zlokalizowane. Mieści się w parku na Wyspie Bolko. Dużo w nim zieleni, co sprawia, że nawet w upalne dni powinno być przyjemnie (my na szczęście trafiliśmy na przyjemne 20 stopni, wręcz idealnie). Dostępne są miejsca zabaw dla dzieci – bezpłatne place zabaw i park linowy (już płatny). Są punkty gastronomiczne, ale nie ma innych punktów z rozpraszającymi dzieci i drenującymi portfele rodziców gadżetami (sklep z pamiątkami też można bez problemu ominąć ;p). Wszystko to sprawia, że na pewno wrócimy.

Muzeum Polskiej Piosenki w Opolu

Znowu zaczynam od amfiteatru, bo od niego wszystko się zaczęło.  Pierwszy festiwal w Opolu wystartował w 1963 r. Gdy mieszkałam w Opolu, festiwalowe dni były inne niż wszystkie i zawsze się dziwiliśmy, że nie ma miejsca, w którym czar tych dni pozostałby na dłużej. No to teraz jest. To Muzeum Polskiej Piosenki, czyli historia opolskiego festiwalu w pigułce. Poza dziesiątkami (setkami?) teledysków i festiwalowych nagrań, ciekawe są archiwalne wypowiedzi artystów i muzycznych ekspertów czy stare bilety, pocztówki i inne festiwalowe pamiątki. Dzieci świetnie się bawią w pokoju zabaw (jest tam perkusja, na której do woli można grać, dźwięki odsłuchując w słuchawkach i wiele instrumentów muzycznych dla najmłodszych), próbowały zakładać stroje artystów w wirtualnej szafie (piszę, że próbowały, bo Hani się udało, Hubo jest jednak za niski i „szafa” go nie widziała).

Muzeum jest nowe, multimedialne, można w nim posłuchać świetnej polskiej muzyki, a nawet samemu pośpiewać (i swoje występy wysłać komuś mailem). Zwiedza się je z samodzielnie, z audioprzewodnikami, już przy okazji opisywania Zamku w Malborku pisałam wam, że to chyba najlepsza forma rodzinnego zwiedzania. Znowu, z zaplanowanej godziny zrobiły się prawie 3. Dodatkowo byliśmy tam we wtorek, który okazał się dniem wolnego wstępu. Uwzględnijcie to w swoich planach.

Wyspy Bolko i Pasieka

Studentom opolskie wyspy kojarzą się z biblioteką i grillami w plenerze.  Mieszkańcom z terenami rekreacyjnymi. Turystom z zoo, amfiteatrem i wieżą piastowską.  Przyznaję,  że jako mieszkanka Opola (jakby nie było 3 lata obok przechodziłam ) na tą ostatnią nie zwracałem na nią uwagi. Co innego teraz, gdy wypiękniała  (w środku, z zewnątrz wciąż jest charakterystyczna, acz niekoniecznie piękna)… i stała się bardziej dostępna.  Wieżę Piastowską można zwiedzać z przewodnikiem. Wniesienie Antoniego po ok. 160 schodach łatwe nie było, jednak widok ze szczytu wysiłek wynagrodził. Wieża to jedyna pozostałość po zamku piastowskim wzniesionym przez księcia Bolesława I Opolskiego na przełomie XIII i XIV w. Zamek pewnie byłby dziś atrakcją Opola, jednak w latach 1928-1930 został rozebrany przez Niemców, którzy na jego miejscu wznieśli budynek rejenci (dziś jest tam siedziba Urzędu Wojewódzkiego). Tuż przy wieży jest amfiteatr (widać go z jej szczytu) i wspomniane wyżej Muzeum Polskiej Piosenki oraz staw Barlickiego, przy którym niejeden wieczór spędziłam. Dziś jest tam fontanna, której muzyczno-świetlne pokazy są kolejną atrakcją dla dzieci.

Wyspy są świetnymi terenami rekreacyjnymi. Ja tym razem byłam z Antkiem w wózku, jednak dzieciaki mogły sobie do woli jeździć na rowerze/rolkach, od czasu do czasu odpoczywając na placu zabaw. Idąc do zoo widzieliśmy kajakarzy i stateczek wycieczkowy. Przy okazji kolejnej wizyty skorzystamy. Do centrum wracaliśmy bulwarami nad Młynówką, Opole jest kolejnym miastem zwracającym się ku rzece, to świetny trend.

Centrum Opola

Opolskie centrum miasta jest niewielkie, ale urokliwe. Warto tam podejść choć na krótki spacer – sprawdzić kto odcisnął dłoń w Alei Gwiazd Polskiej Piosenki, wejść na wieżę ratuszową (niestety nam się nie udało, w wakacje 2018 wieża jest czynna od piątku do niedzieli), wypić kawę w jednej z przyrynkowych kawiarni. Trasa od dworca PKP, przez Plac Wolności na Rynek i stamtąd np. na Wzgórze Uniwersyteckie (tam jest sporo urokliwych zaułków, w tym ławeczki Grechuty czy Osieckiej) czy przez Groszowy Most (zwany zielonym lub mostem miłości) na Pasiekę zajmuje ok. godzinę.

Opolska Wenecja

Tak się składa, że wiele miast ma swoją Wenecję.  Ma ją Cieszyn, ma ją i Opole. Najlepiej zobaczyć ją wieczorem, kiedy odrestaurowane kamienice nad Młynówką są podświetlone. Za dnia wygląda równie urokliwie. Na pewno będziecie obok niej przechodzić idąc w stronę Muzeum Piosenki „żółtym mostkiem”.

Muzeum Wsi Opolskiej

Jeśli czytacie Podróże Hani to pewnie wiecie, że uwielbiam skanseny. Muzeum Wsi Opolskiej, czyli skansen w Bierkowicach znamy jeszcze z czasów studenckich. Tym razem nie udało nam się tam dotrzeć, nie starczyło czasu. Niemniej miejsce bardzo wam polecam, szczególnie warto do opolskiego skansenu podjechać, gdy odbywają się tam imprezy plenerowe, a drewniane zabudowania ożywają dzięki prowadzonych animacjom. Wśród drewnianych zabudowań (jest ich ok. 50, XVIII i XIX-wiecznych) można piknikować, co jest kolejną atrakcją dla najmłodszych.

Opolskie wspomnienia!

Z Kamilem poznaliśmy się właśnie w Opolu, studiowaliśmy razem na Uniwersytecie Opolskim. Hania i malutki wówczas Hubo już „nasze” Opole zobaczyli (byli m. in. w naszym akademiku), teraz widziała je już cała trójka. To się fachowo nazywa turystyka sentymentalna…

 

* * *

Największą zaletą Opola jest to, że wszystkie wyżej opisane atrakcje dla dzieci dostępne są w zasięgu rodzinnego spaceru (no, może poza skansenem, do którego trzeba podjechać). Do ostatniej wycieczce polecam wam spędzenie tam dwóch dni. W tym czasie na spokojnie zobaczycie wszystko, co najważniejsze.

Moja propozycja dwudniowej wycieczki:
Dzień pierwszy:
– zoo i spacer po opolskich wyspach
– Muzeum Polskiej Piosenki
– wieczorem spojrzenie na pokaz fontann i opolską Wenecję

Dzień drugi:
– rynek i przyrynkowe uliczki, ew. Muzeum Śląska Opolskiego
– wejście na wieżę ratuszową i/lub piastowską
– Muzeum Wsi Opolskiej

7 Comments

  1. Grzesieksays:

    Opole to także świetna baza wyjazdowa na okolice, np. ostatnio odwiedziliśmy kopalnię srebra w Tarnowskich Górach – trasa zajmuje około 2h ale mijają one dosłownie w 10 minut, jest tak zrobiona, że mało się mówi, ale wystarczająco, aby dzieciaki się nie znudziły a i można było trochę pozachwycać się widokami. Potem Aquapark także w TG. Mały, ale znów, wystarczający na 2h zabawy, do tego świetne zjeżdżalnie i małe baseny dla dzieci. Bardzo fajna i przemyślana konstrukcja. Innego dnia odwiedziliśmy Jurapark Krasiejów. Park dinozaurów jak to park, ale poza tym full atrakcji – cały dzień zabawy. Zapowiadało się nudno, łeee znów dinozaury, ale park ma własne jezioro, plażę, plac zabaw i wesołe miasteczko. Ciekawy jest też Park Ewolucji, może troche wieje tandetą, ale jest bardzo sensownie wszystko zrobione w nim.

    Co do Opola, dopiero zwiedzamy, oczywiście pokazane wyżej opcje to must be, ale przecież jest wiele basenów także zewnętrznych, Zoo obok parku nad Odrą, most, uskok wody i śluza zaraz obok. Rynek kryje wiele ciekawostek, do dziś oglądam na zdjęciach miejsca, których nie udało mi się zobaczyć a już miesiąc tam bywamy (co weekend). No i kolejna sprawa to różnego rodzaju zabawy. Jesteśmy tam 5 weekendów z rzędu i ciągle coś się dzieje, jak nie piknik, to jakiś festiwal.

    Ja bardzo ucieszyłem się z ZOO. Jest genialne i idealnie duże na to aby je zejść, napatrzyć się i nie zmęczyć się. Wrocławskie jest super, ale dla dziecka to kara. Dla mnie zresztą tez, w połowie byłem po prostu zmęczony.

    • Dziękuję za tak obszerny komentarz! Na pewno jeszcze do Opola wrócimy i wiem na co zwracać uwagę 😉 Co do TG – sami mamy tam ok. godzinę z Rybnika, też byliśmy i polecamy

  2. Rewelka! Nawet nie wiedziałam, że w Opolu jest tyle fajnych atrakcji, które spodobają się dzieciakom! Na pewno to wykorzystam planując podróż 🙂

  3. Ciekawe i trochę niedoceniane miasto. Podobnie jak Lublin, ale akurat Lublin w tym sezonie na brak turystów nie narzeka i jest momentami aż za tłoczno 🙂

  4. Niektórzy to jednak mają talent do malowania Grafiiti 🙂

Dodaj komentarz