Śląskie szopki bożonarodzeniowe – które warto zobaczyć?

Co roku w okresie świątecznym przemierzamy setki (no może jednak dziesiątki) kilometrów w poszukiwaniu najładniejszych, najciekawszych stajenek. Stajenek, historia których towarzyszy obchodom świąt Bożego Narodzenia od średniowiecza. Początkowo jasełka (staropolskie „jasło” oznacza żłób) organizowano jedynie u franciszkanów (to św. Franciszek, założyciel zakonu “wymyślił” szopki), ale stopniowo pojawiały się one i w innych kościołach. Pod koniec XIII w. zakon ten, a z nim i „betlyjki” pojawiły się również u nas. Jest ich sporo, buduje się je przecież w każdym kościele. Większość jest taka sama, są też jednak perełki. I właśnie te śląskie szopki bożonarodzeniowe są obowiązkowym punktem naszych mikrowypraw. A że czasu jest niewiele, okres świąteczno-noworoczny jest dość aktywny, ile przecież można siedzieć przy suto zastawionym stole? Do których szopek wracamy? Które odwiedzamy co roku? O kilku już kiedyś pisałam, ale czas na jakieś zestawienie. Łatwiej będzie dodawać kolejne znalezione „perełki”.

Katowice, dzielnica Panewniki

W katowickiej dzielnicy Panewniki, w parafii św. Ludwika i Wniebowzięcia NMP co roku jest co oglądać. Franciszkanie (ciekawych szopek szukajcie przede wszystkim w kościołach, w których są właśnie franciszkanie) budują tam największą ołtarzową szopkę w Europie. Budowana od końca listopada, ma bagatela 600 metrów kwadratowych! Największe z ponad 120 figur mają aż 1,5 metra wysokości. Po raz pierwszy stajenkę zbudowano w 1908 r. Szopka w kościele jednak dzieci średnio interesuje. Dużo bardziej zaciekawione są tym, co czeka na zewnątrz. Tam czekają żywa szopka (skromna, ale dzieci zawsze zadowolone), ruchoma stajenka i kolekcja mini szopek. Te ostatnie z całego świata do Katowic przywieźli franciszkańscy misjonarze. Są betlejki afrykańskie, amerykańskie, europejskie, w końcu śląskie. Jedna ciekawsza od drugiej. Więcej o panewnickich szopkach przeczytacie tutaj.

Szopka w Panewnikach, Parafia św. Ludwika i Wniebowzięcia NMP, ul. Panewnicka 76, Katowice-Panewniki. Szopki można oglądać do początków lutego.

 

Tychy, dzielnica Paprocany

Tyska szopka była naszym zeszłorocznym odkryciem. Wznoszona jest we wciąż budowanym kościele św. Franciszka i św. Klary w tyskiej dzielnicy Paprocany (swoją drogą, jego architekt miał fantazję…). Ogromna szopka z kilkoma figurami i dużą liczbą zwierząt (osiołek, kózki, króliki, kury, ptactwo). Dodatkową, nie mniejszą niż sama szopka, atrakcją jest… pieczenie kiełbasek! Każdego popołudnia przed kościołem rozpalane jest ognisko. Można się posilić, ogrzać i przede wszystkim poczuć niezwykłą atmosferę tego miejsca.

Żywa szopka, Parafia św. Franciszka i św. Klary, ul. Paprocańska 90, Tychy-Paprocany.

 

Ruda Śląska, dzielnica Bykowina

Najbardziej śląska szopka jaką dotąd odwiedziliśmy. Jest ogromna (20 metrów długości, 11 metrów wysokości), zajmuje sporą część bocznej nawy kościoła św. Barbary w Rudzie Śląskiej. Poza tradycyjnymi postaciami obecnymi we wszystkich stajenkach, w tej rudzkiej zobaczyć można wiele elementów śląskiego, górniczego krajobrazu – są charakterystyczne familoki i kopalniane szyby, jest pracujący górnik, stara drewniana śląska chałupa (taka sama jak pochodząca z Bykowiny chata, którą dziś możemy oglądać w skansenie w Chorzowie) czy w końcu miniaturowy kościół z Kochłowic. Dzieci zwracają uwagę na postaci w strojach ludowych oraz – co oczywiste – na pływające w małym stawie rybki czy śpiewającego w śląskiej chacie kanarka. Co ciekawe, na horyzoncie w tej stajence nie widać gwiaździstego nieba czy palestyńskich domów, a… panoramę Rudy Śląskiej.

Śląska szopka, Parafia św. Barbary, ul. Górnośląska 31, Ruda Śląska-Bukowina. Szopka czynna do początku lutego.

 

Rybnik, dzielnica Ligocka Kuźnia

Pewnie w każdym mieście jest jakiś mały kościółek, a w nim urocza szopka, o której nikt poza „lokalsami” nie słyszał. Dla mnie takim miejscem jest drewniany kościół św. Wawrzyńca w rybnickiej dzielnicy Ligocka Kuźnia i znajdująca się w nim ruchoma stajenka. Mała, niepozorna, a jednak warto ją zobaczyć. Do tego sam kościółek znajduje się na Szlaku Architektury Drewnianej Województwa Śląskiego. Choć w 2017 r. obchodził 300-lecie istnienia, w obecnym miejscu stoi dopiero od 1975 r. Wtedy drewniany kościółek został do Ligockiej Kuźni przeniesiony z terenu innej rybnickiej dzielnicy, Boguszowic Starych.  Więcej o nim tutaj.

Szopka jest uruchomiana tylko po mszach świętych w niedziele, warto wziąć to pod uwagę, bo dopiero wtedy pokazuje swój urok. Zgromadzeni słuchają krótkiej bożonarodzeniowej opowieści, w trakcie której poruszają się poszczególne figury.  Wszystko trwa może z 10 minut.

Ruchoma szopka, Parafia św. Wawrzyńca, ul. Wolna 125, Rybnik-Ligocka Kuźnia.

 

Pszczyna, Zagroda Żubrów

Pszczyna to miejscowość, którą latem odwiedzamy bardzo często. Zimą zdarzyło nam się być raz – by zobaczyć żywą szopkę w Zagrodzie Żubrów. Czy warto było podjechać? Niekoniecznie… Sama szopka jest maleńka i dość niepozorna. Tylko dla niej bym nie jechała. Ale jeśli w perspektywie macie spacer (po zagrodzie lub po pięknym pszczyńskim parku), zwiedzanie (zamek!) czy pyszny obiad (Punkt G’astronomiczny!) to warto i pszczyńską żywą stajenkę zobaczyć.

Żywa szopka, Zagroda Żubrów, ul. Żorska 5, Pszczyna. Szopkę można oglądać do 7 stycznia.

 

Dziergowice

Czas na żywą szopkę, która nam zastąpiła pustkę po Strumieńskim Betlejem, które od zeszłego roku nie jest już organizowane. Do Dziergowic z Rybnika mamy 30 km, więc mimo tego, że miejscowość leży już w województwie opolskim, bardzo polecamy. Dzieci są zachwycone! Był koń, kucyki, owieczki, lamy, a nawet dwa renifery! I choć stajenka jest mniejsza niż ta strumieńska, naprawdę warto ją zobaczyć. Szczególnie, że nie towarzyszy jej tak wielki tłum, co przy wyprawie z maluchami jest ważne.

Żywa szopka, Parafia św. Anny, ul. Kościelna, Dziergowice. Szopkę można odwiedzać do 10 stycznia.

 

Zabrze

Ta szopka to dla mnie takie kombo – jest tam wszystko: trochę ruchomych elementów (dzieci mogą być dzwonnikami), trochę zwierzątek (króliki, gołębie?), trochę elementów śląskich (jest chata i śląskie stroje, jest kopalniany wagonik i charakterystyczne wieże wyciągowe, których przecież w Zabrzu nie brakuje), trochę kiczu (sami zobaczycie). I o ile moje odczucia są średnio pozytywne, to dzieciom stajenka się bardzo podobała. Moje pierwsze wrażenie też było dobre – gdy wchodzi się do kościoła to zadziwia ogrom konstrukcji. Szopka rozciąga się na 3 ścianach niemałego kościoła. Moja rada? Rodzice oglądają z daleka nie dostrzegając szczegółów, dzieci oglądają wszystko z bliska. Wtedy będziecie tam wracać z radością.

Parafia Niepokalanego Serca NMP, ul. Franciszkańska 1, Zabrze

 

* * *

Do zobaczenia jeszcze mamy (zgodnie z sugestiami m. in. z Fb Podróże Hani):

  • Śląskie Betlejem w Piekarach Śląskich
  • Szopka w Bieruniu Starym
  • Szopka w kościele św. Józefa w Zabrzu
  • szopka w Brennej

I coś nie ze Śląska, ale z woj. śląskiego jak najbardziej:

  • Wystawę szopek w Pałacu Mieroszewskich w Będzinie
  • żywą szopkę na Jasnej Górze
  • Olsztyńskie Betlejemowo – całoroczna szopka w Olsztynie na Jurze

* * *

A jak się już napatrzycie na śląskie szopki bożonarodzeniowe, polecamy także te krakowskie, każdego roku można je oglądać od początku grudnia do lutego.

5 Comments

  1. Polecamy jeszcze do odwiedzenia śląskiego Betlejem przy Bazylice w Piekarach Śląskich.
    Ruchomej szopki w Bieruniu Starym i małej ale ładnej żywej w Mysłowicach -Kosztowy.

  2. Ja polecam także szopke u Franciszkanów w Zabrzu. Zajmuje pół kościoła i ma różne zakamarki gdzie dzieci mogę zajrzeć lub wejść

  3. A w przyszłym sezonie być może będzie nowe miejsce z żywą szopką w Mikołowie ale na razie ciiiii…. 🙂

Dodaj komentarz