Ekstremalne pogranicze czyli sportowe emocje w Istebnej i Mostach koło Jabłonkowa

Jeśli myślicie, że okolice Beskidzkiej Trójwsi to oaza spokoju i tradycji to macie oczywiście rację. Jednak żądni aktywności fizycznej i adrenaliny turyści będą tam tak samo zadowoleni jak amatorzy koniakowskich koronek i oscypków. Sami byliśmy w szoku jak bardzo, bo jak wiecie, okolice Istebnej są nam bardzo bliskie. Tymczasem okazało się, że w ogóle ich nie znaliśmy! Dziś zapraszamy was na wycieczkę na polsko-czeskie pogranicze z dreszczykiem emocji i sportowymi akcentami w rolach głównych.

Base Camp – park linowy

Będąc w Istebnej musicie odwiedzić Base Camp, ogromny park linowy, w którym spora dawka adrenaliny czeka i na dzieci (niedawno ruszyła tam trasa nawet dla 2-latków!), i na dorosłych. My przetestowaliśmy 3 z 5 tras – dla maluchów (rozwieszone na drzewach bezpieczne tory, wszystko zabezpieczone siatkami, trasa odpowiednia dla dzieciaków od 2 roku życia, Hubo pokonał ją bez najmniejszych problemów, Hanka tym bardziej), trasę zieloną – łatwą i 300-metrową trasę tyrolkową.

O dziwo, w parku nie ma specjalnych ograniczeń wiekowych, to czy dzieci przejdą daną trasę zależy od ich sprawności. Trasa Maluch jest odpowiednia już dla 2-latków, pozostałe dla dzieci, które sobie z nimi poradzą (od 9 lat mogą iść samodzielnie, od 6 lat z rodzicem czy opiekunem, a 3-6 latki z instruktorem – pracownikiem parku linowego).

Kiedy Hubo biegał w kółko na trasie malucha (dla niego roboczo nazwanej „trasą starszaka-przedszkolaka”), Hanka wzięła uprząż i ruszyła w stronę pierwszej dorosłej trasy. Samodzielnie się przepinała, pokonywała przeszkodę za przeszkodą, a na końcu zjechała zawieszoną kilka metrów nad ziemią tyrolką. Jakby to było setne a nie pierwsze w życiu przejście! Zachęcona od razu pobiegła na trasę zjazdową – kilka tyrolek pod rząd (300 m zjazdów!), każda wyżej niż poprzednia (ja nie wiem czy bym ze wszystkich zjechała). Tym samym Base Camp na sam koniec naszego pobytu w Trójwsi awansował na przebój naszego niezwykle aktywnego weekendu.

Bobova Draha – kolejka górska

Druga propozycja jest jeszcze większą petardą. O ile o Base Camp Istebna słyszałam i wybierałam się od dawna (powstrzymywał mnie w zasadzie tylko wiek Huba), to o istnieniu Bobovej Drahy nie miałam zielonego pojęcia (wstyd!). Kilka kilometrów za granicą znajduje się miejscowość Mosty koło Jabłonkowa, a tam kompleks atrakcji dla rodzin Ski Areal. Dzieci mają tam raj – są trampoliny, skoczki, jakieś wodne kule i inne cuda. No i tor saneczkowy, pierwszy taki w Czechach. Tor zbudowano tuż nad ziemią, całość ma 950 m, z czego 300 m to wjazd w górę, a potem 650 metrów w dół, pętlami, szybko albo szybciej. Nie myślałam, że taki tor może być aż tak emocjonujący. Zobaczcie zresztą filmik z naszego pierwszego zjazdu (dlatego tak mi się ręce trzęsły).

 

Dzieciaki wyskakały się też na ogromnych trampolinach. Skoki z widokami na Beskidy były równie wielkim przeżyciem. Do zejścia skłoniła ich tylko… kolejna przejażdżka „bobovką”.

Całość znajduje się na zboczu góry, widoki są więc przednie. Można je podziwiać siedząc na tarasie widokowym hotelu Grun („Góra”), w którym znajduje się restauracja (jadłam kaczkę, piłam – a jakże – kofolę). Zimą do tych wszystkich atrakcji dołączają stoki narciarskie. I to wszystko rzut kamieniem od granicy. Nie wiem jakim cudem wcześniej o tym wszystkim nie słyszałam… A wy?

Widok z restauracji hotelu Grun – Mosty koło Jabłonkowa

* * *

Razem z nami atrakcje polsko-czeskiego pogranicza odkrywali Martyna, Paweł, Sońka i Zojka, czyli Odjechani.com (dziękujemy za udostępnienie świetnych zdjęć!).

* * *

Informacje praktyczne:

Base Camp Istebna, Istebna Dzielec, 43-470 Istebna

Ski Beskydy, 739 98 Mosty u Jablunkova 1111

2 Comments

  1. Świetne miejsce. Nie miałam o nim pojęcia a wiem że dziewczynki byłyby zachwycone🙂 Ciekawa jestem jak tam jest zimą.

Dodaj komentarz