Pierwszy wyjazd z dzieckiem – jak się przygotować

W końcu się doczekałam! Antoś ma już 7 tygodni i powoli zaczynamy nasze małe wyprawy w piątkę. Na początek było Trójmiasto, za chwilę krótki wypad do świętokrzyskiego i kolejny, równie krótki, do Czech. Niby wszystko blisko, ale do każdego wyjazdu z dziećmi, szczególnie tymi małymi, warto się odpowiednio przygotować. Co my zrobiliśmy?

Dokumenty

Mieszkamy naprawdę blisko granicy, do Czech mam bliżej niż do pracy (no dobra, wiem, że nie każdy dojeżdża 50 km w jedną stronę). I wciąż zadziwia mnie bezmyślność wielu mam (przepraszam za generalizację, ale to z nimi częściej niż z ojcami mam do czynienia, na zbyt wielu facebookowych grupach jestem), które twierdzą, że spokojnie bez dowodu dla dziecka do przygranicznej Ostrawy można się wybrać (jest tam zoo i DOV – prawdziwa industrialna perełka, jak nie byliście to koniecznie musicie to nadrobić). Otóż nie, Czechy to też zagranica! I akt urodzenia malucha niczego tu nie zastąpi, a tak się niektórym wydaje. Wiem, że kontrole zdarzają się rzadko, ale czy to oznacza, że warto ryzykować możliwość uznania was za porywaczy własnego dziecka? Tak, tak to w praktyce wygląda. Strasznie mnie więc takie bezmyślne podejście do przygranicznych wycieczek irytuje, szczególnie, że akurat wyrobienie dowodu osobistego dziecku jest naprawdę banalnie proste.

Dowód osobisty dla dziecka

W naszym przypadku najtrudniejsze było zrobienie Antosiowi zdjęcia – jedna fotografia dołączana do wniosku jest też jedynym kosztem tego dokumentu. Tak, dowód osobisty wyrabia się dziecku bezpłatnie. Wystarczy złożyć krótki wniosek z podstawowymi danymi w urzędzie miasta czy gminy (u mnie wydział spraw obywatelskich) i poczekać kilka czy kilkanaście dni (teoretycznie do miesiąca, jednak dowody są wyrabiane bardzo szybko, my sprawdziliśmy etap, na jakim jest nasza sprawa na www.obywatel.gov.pl po tygodniu i dowód już był do odbioru). Co ważne – to zmiana w porównaniu ze stanem sprzed kilku lat, kiedy wyrabialiśmy dokumenty starszakom – do urzędu musi pofatygować się tylko jeden rodzic lub opiekun dziecka (kiedyś musieli być obydwoje, w przypadku dziecka powyżej 5 lat musi też być obecne dziecko). Potem te same osoby muszą dokument odebrać i można jechać, nawet do tak bliskich Czech na plac zabaw. Jeśli dziecko ma poniżej 5 lat, dokument wydawany jest na 5 lat, jeśli jest starsze – tak jak w przypadku dorosłych na 10 lat. Przypominam, że z dowodem osobistym pojedziecie do wszystkich krajów strefy Schengen, do reszty potrzebny jest już paszport.

Paszport dla dziecka

My paszporty wyrabialiśmy gremialnie dla wszystkich przed wyjazdem na Cypr (choć by wjechać do części tureckiej, jak się potem okazało, wystarczy już dowód), przydały nam się również na Ukrainie. Antosiowi jeszcze go nie fundujemy, niestety (na razie!) nie mamy planów wyjazdowych w miejsca, gdzie jest on potrzebny. Niemniej wiemy, że i z jego wyrobieniem nie ma wiele zachodu. Tym razem oboje rodzice/opiekunowie muszą złożyć wniosek w biurze paszportowym (są w Urzędach Marszałkowskich, mają też swoje oddziały, my do tej pory składaliśmy w Rybniku w delegaturze urzędu). Do biura trzeba przynieść zdjęcie dziecka i dowód opłacenia opłaty za paszport (30 zł), trzeba przyjść z dzieckiem (skanowany jest odcisk palca, jest więc przygoda). Paszport jest wydawany na 5 lat (dzieci do 13 roku życia) lub 10 lat (starsi).

Ubezpieczenie w podróży

Ubezpieczenie z NFZ

Oczywiście każde dziecko jest ubezpieczane „z automatu” przez jednego z pracujących rodziców. Nawet jeśli rodzic nie pracuje to podstawowe zabiegi medyczne przysługują dziecku ustawowo. W ramach tego ubezpieczenia można (trzeba!) wyrobić sobie kartę Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ). Mimo, że w nazwie ma europejska, to zastosowanie ma tylko w krajach Unii Europejskiej, nie obowiązuje np. na Ukrainie. Jej wyrobienie trwa kilka minut. Po wypełnieniu formularza (podstawowe dane ubezpieczyciela) i oddaniu go urzędnikowi kartę dostaje się ją „od ręki”. Mnie zdziwiło, że nie ma jednego okresu, na który karta jest wydawana. My nasze aktualne dostaliśmy na czas 3 lat, kiedyś dostaliśmy na pół roku. Wniosek o wydanie karty EKUZ można również wysłać mailem lub pocztą, z możliwością otrzymania jej drogą pocztową bezpośrednio do domu. Karta jest wydawana bezpłatnie.

Ubezpieczenie dodatkowe

Poza podstawową kartą EKUZ na każdy wyjazd zagraniczny wykupujemy dodatkowe ubezpieczenie. Jego koszt nie jest ogromny, a w kryzysowych chwilach ochrona ta może się bardzo przydać. Kiedyś, na Cyprze, Hania złapała jakiegoś wirusa, poszliśmy więc do lokalnej przychodni. Okazało się, że to nic poważnego, do tego syn lekarza był kiedyś w Polsce na wymianie i nikt od nas zamierzał brać żadnych opłat za wizytę, ale przecież nie zawsze może tak być.

Pisząc, że zawsze wykupuję ubezpieczenie mam na myśli kilkudniowe wyjazdy, bo na te jednodniowe, przygraniczne (w naszym wypadku Czechy), nie chciało mi się nigdy załatwiać ubezpieczenia (mimo tego, że zawsze załatwiałam wszystko on line, w zaprzyjaźnionym biurze podróży), szczególnie że najczęściej były to wycieczki dość spontaniczne, do tego w weekendy. A że coraz częściej na takich szybkich wypadach towarzyszą nam rolki czy rowery, zaczęłam odczuwać brak ubezpieczenia, dzieciaki naprawdę cuda na tych swoich maszynach wyprawiają. Co prawda nigdy na wyjazdach nic się nam (dobra, dzieciom, tutaj zawsze bardziej o nie chodzi) nie stało, ale zgadzam się z powiedzeniem, że przezorny zawsze ubezpieczony. I właśnie z powodu tych jednodniówek (i po ostatnim wypadku Huba, który skręcił kolano) zaczęłam się rozglądać za turystycznymi ubezpieczeniami okresowymi. Na blogu 8 stóp trafiłam na opis chorobowych przygód Oli, Pawła i dzieciaków w Turcji, a ponieważ miałam przyjemność ich poznać osobiście, o opinię na temat ich ubezpieczenia dopytałam jeszcze prywatnie.

Tym sposobem od niedawna jesteśmy posiadaczami ubezpieczeń turystycznych Twoja Karta Podróże. Hania, Hubert i Antoś mają kartę STUDENT (do 28 roku życiu, koszt to 110 zł na rok), ja i Kamil CLASSIC (29-60 lat, koszt to 249 zł na rok).

Nasze wersje ubezpieczenia (jest jeszcze karta Sport i Business) pokrywają koszty leczenia i transportu do wysokości sumy ubezpieczenia, NNW i OC. Można też liczyć na  ochronę rzeczy osobistych i rehabilitację w Polsce, ale tu kwoty ubezpieczenia są niewielkie. Wszystkie informacje o zakresie ubezpieczenia są w dokumencie OWU (Ogólne Warunki Ubezpieczenia), przez który udało nam się przebić (nie cierpię czytać takich dokumentów, sami przyznacie, że są ciekawsze lektury, jednak nie lubię też kupować kota w worku, więc byłam dzielna).

Patrząc na ceny ubezpieczeń, myślę, że koszty kart spokojnie się zwrócą, bo każdy z dotychczasowych wyjazdów kosztował naszą czwórkę (z Antkiem dopiero ruszymy w świat) od kilkudziesięciu do 200-300 zł. Mam też nadzieję, że nigdy nie przyjdzie nam sprawdzić ich skuteczności. Trzymajcie za to kciuki!

* * *

Jeśli i wy myślicie o ubezpieczeniu dzieci czy siebie (a najlepiej całej rodziny), warto przemyśleć właśnie Kartę Twoje Podróże. Każdą z jej wersji możecie kupić też za naszym pośrednictwem, dzięki temu będziemy zbierać drobne kwoty na kolejne wyjazdy, które wam opiszemy. Wystarczy wybrać kliknąć w poniższy banerek i wybrać preferowany przez was rodzaj ubezpieczenia.

APRIL_baner_726x323

Apteczka

Ubezpieczenie, ubezpieczeniem, ale dużo częściej niż wizyta u specjalisty potrzebne są plasterki czy lek na gorączkę. Dlatego tak ważne jest zabieranie ze sobą apteczki. Tu akurat jestem minimalistką. Do tej pory podróżowaliśmy albo po Polsce, albo po Europie. Nie zaszywaliśmy się w dziczy, wszędzie w promieniu kilku czy kilkunastu kilometrów były apteki/przychodnie/szpitale. Dlatego w naszej apteczce jest absolutne minimum, szczególnie jeśli lecimy gdzieś samolotem. Co zawsze zabieram? Plastry (latem też te na ugryzienia owadów), ew. gazę/bandaż, termometr i coś na gorączkę (czopki – zajmują mniej miejsca, nie wyleją się, mogą być w bagażu podręcznym w samolocie), probiotyki, spray do odkażania, tabletki przeciwbólowe i na alergię (to bardziej dla dorosłych niż dla dzieci), aspirynę. Resztę zawsze można kupić w aptece.

Rzeczy niezbędne

Co jednak jest najważniejsze w podróży z dzieckiem? Czy to pierwszej, czy kolejnej? Nastawienie rodziców! Pozytywne podejście do wyjazdu, z którego zadowoleni mają być wszyscy, a nie tylko dzieci. Wiadomo, że wyjazdy z dziećmi nie są „bułką z masłem”, ale czy codzienne życie z nimi jest? No moje niekoniecznie 😉 Między innymi dlatego właśnie pakuję się nad morze – jadę sama z trójką dzieci, bo o wiele bardziej lubię z nimi przebywać eksplorując nowe miejsca niż siedzieć w domu, w którym poza byciem z nimi mam milion obowiązków. Tak więc pamiętajcie – najważniejsze jest pozytywne podejście do każdej, nawet najmniejszej eskapady.