Agropark Dworek pod Lipą, nasza baza wypadowa na Kielecczyznę

Okolice Kielc są świetnym terenem na rodzinne wyprawy. My odwiedziliśmy je trzeci raz, w tym drugi raz nocowaliśmy w Agroparku Dworek pod Lipą. W zeszłym roku byliśmy tam pod namiotem i pojechaliśmy do Pacanowa. W tym roku spędziliśmy tam 3 najgorętsze dni sierpnia (trzeba mieć nasze szczęście), na szczęście nie pod namiotem, a w pokoju. I wiecie co? Za rok znów tam wrócimy, a to chyba najlepsza rekomendacja, prawda?

Dworek mieści się w malutkiej miejscowości Nowe Kotlice, by do niej dojechać trzeba zboczyć z głównej drogi na Kielce. Miejsce jest pełne zieleni, atrakcji dla dzieci i spokoju (pomimo obecności dzieci), jest też dobrą bazą wypadową do świętokrzyskich atrakcji (m. in. zamek w Sobkowie – 6 km km., Skansen w Tokarni – 15 km, zamek w Chęcinach i Centrum Leonardo da Vinci – 20 i 23 km, Kielce – 35 km, Pacanów – 56 km, Bałtów – 120 km).

W ogrodzie jest mały plac zabaw, boisko do piłki plażowej, służące też za piaskownicę, hamaki i drewniane leżaki. Jest spory ogródek, szklarnia, z której Hubo wynosił pomidory i miejsce na ognisko czy grilla. A po przejściu kilkudziesięciu (no może kilkuset) metrów można się kąpać w rzece – jest płycizna, więc nie bałam się tam puścić Huba.

W zeszłym roku wraz ze znajomymi rozbiliśmy namioty z widokiem na plac zabaw i mieliśmy spokój od dzieci, w tym roku – ze względu na Antka – zdecydowaliśmy się przenocować w pokojach w dworku. Były skromnie wyposażone, ale czyste, a to dla nas najważniejsze, bo i tak całe dnie spędzamy poza naszymi miejscami noclegowymi. Najważniejsze były dla nas więc wygodne łóżka. Do dyspozycji gości jest aneks kuchenny, dla leniwych jest możliwość wykupienia wyżywienia. My byliśmy pośrodku – śniadania wykupiliśmy, obiady jedliśmy gdzieś w pobliżu atrakcji turystycznych, a kolacje robiliśmy sami.

 

W Agroparku mieści się też baza kajakowa. Hubo, gdy tylko zobaczył zielone kajaki, od razu wiedział, że MUSI popłynąć. Szkoda tylko, że pogoda średnio spływom sprzyjała, jakoś nie miałam odwagi wysyłać go na kilka godzin na wodę przy prawie 40 stopniach. Ale dziecku się nie przegada, szczególnie takiemu gagatowi jak nasz syn. I tu okazało się, że nasi przemili gospodarze są w stanie dopasować się do klienta i zorganizować mini spływ nawet dla dwóch osób (Kamil z Hubem w kajaku, Hania zdezerterowała, ja musiałam – z ciężkim sercem – zostać z Antkiem). Dwa dni się przymierzaliśmy, czekaliśmy na lepszą aurę, ale nie zapowiadało się na zmianę pogody (tzn. zapowiadało się, tuż po naszym wyjeździe do domu). W końcu, w zasadzie rzutem na taśmę popłynęli – po 19.00, jedynie na fragmencik malowniczej i bardzo łatwej trasy Nidą (tereny Natura 2000). Płynęli ledwie 2-3 km, chyba najłatwiejszym, ale też podobno najbardziej malowniczym, szerokim odcinkiem rzeki. Hubo był przeszczęśliwy i strasznie podekscytowany, dla takich momentów warto spełniać dziecięce marzenia (Teraz czekamy na kolejny, już pełnowymiarowy spływ Rudą. Kiedyś trasę pokonał Kamil, teraz popłyniemy wszyscy, chyba że Hania znowu ucieknie. Problemem jest to, że w czwórkę do kajaka nie wejdziemy, musimy więc znaleźć sobie kompanów i to bez dzieci, a z tym u nas ciężko).

* * *

Informacje praktyczne:

Agropark Dworek pod Lipą,Nowe Kotlice 54, 28-305 Sobków k. Jędrzejowa, www.agropark.com.pl

Spływy kajakowe Nidą, tel. 510 150 265, www.ponidziekajakiem.pl, start w Agroparku

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz