Muzeum piernika w Toruniu – które wybrać?

Muzeum piernika to pierwsze, poza gotykiem i Kopernikiem, moje turystyczne skojarzenie z Toruniem. Na pewno nie ominą go przyjeżdżające do miasta rodziny z dziećmi (podobnie jest w Poznaniu jego Rogalowego Muzeum). Sami też planowaliśmy od niego zacząć i gdy chciałam zarezerwować bilety okazało się, że MUZEA SĄ DWA! Nie powiem, zaskoczona zaczęłam przeglądać znajome blogi, by zdecydować się na jedno z nich, dopytałam też na Facebooku. Większość głosów była za Żywym Muzeum Piernika, tam więc też poszliśmy na warsztaty. Były świetne. Gdy jednak samochód odmówił z nami współpracy i ugrzęźliśmy w Toruniu na kolejny dzień, stwierdziłam, że i Muzeum Toruńskiego Piernika odwiedzimy, choćby dla porównania i wyrobienia sobie własnej opinii. I wiecie co? Też było super! Które więc muzeum wybrać, gdy ma się dwie godziny na zwiedzanie? Hmmm…

Żywe Muzeum Piernika

Żywe Muzeum Piernika polecali mi wszyscy. A ponieważ bilety można kupić przez internet, było pewne, że tam się pojawimy, bo rezerwacji dokonaliśmy jakieś dwa tygodnie przed przyjazdem. Pomimo niskiego sezonu turystycznego, zebrała się spora grupa chętnych na warsztaty, zarówno dorosłych jak i dzieciaków.

W arkana piernikowego biznesu wprowadzały nas osoby z epoki, najpierw wiedźma (czyli ta co wszystko wie, żeby była jasność) i czeladnik, a potem rzutcy przedsiębiorcy z początków XX w. W wesoły, często ironiczny sposób opowiedziano nam o tym jak się pierwej przyrządzało pierniki, dlaczego były one tak drogie i nierzadko traktowane jak lek (tak, pierniki można było kupić w aptece). Ciasto uczestnicy warsztatów zrobili sami, potem była już „zabawa” z foremkami i wypiekiem pierników. Gdy nasze dzieła wylądowały w piecu (na kilkadziesiąt zdrowasiek!),  przyszedł czas na… zakupy. Jako pracownik turystyki przyznaję, że marketingowo Żywe Muzeum jest genialnie skonstruowane, nie da się nie wydać w nim choć kilkunastu złotych (a rachunki naszych współzwiedzających były naprawdę imponujące). Jako mama dwójki maluchów byłam tym profesjonalizmem załamana… Niemniej przyznaję, że zakupione przez nas pierniki były dużo smaczniejsze niż te z firmowych sklepów rozsianych po całym mieście, czasem warto więc wydać więcej na naprawdę smaczny produkt.

Po otrzymaniu upieczonych pierników (niestety niejadalnych) i dyplomów potwierdzających naukę wypieku u czeladnika czekała nas jeszcze prezentacja na kolejnym piętrze. Tam pierniki wyrabiane są już na bardziej masową skalę – jest maszyna do robienia ciasta, mała linia produkcyjna i – co znowu jest największą zaletą muzeum – wygadani przedsiębiorczy ludzie w przyciągających uwagę strojach. Oj, dorośli znowu się uśmiali, a dzieciom się po prostu podobało. Na zakończenie wszyscy polukrowaliśmy pierniki (dodatkowo płatne, kolejne 5 zł od dziecka).

Muzeum Toruńskiego Piernika

Opinie o Muzeum Toruńskiego Piernika były już dużo bardziej zróżnicowane, od absolutnie negatywnych po pozytywne. Gdy więc okazało się, że jesteśmy w Toruniu uziemieni co najmniej na kolejny dzień (nie ma jak psujące się samochody) postanowiłam,  że sami wyrobimy sobie zadanie. Wiecie jak to jest z tymi wypowiedziami w internetach… Decyzja była słuszna, bo dzięki niej z czystym sumieniem mogę wam polecić kolejne świetne miejsce.

Oferta Muzeum Toruńskiego Piernika jest szersza niż Żywego Muzeum Piernika. Poza warsztatami (skromniejszymi, od razu otrzymuje się kawałek przygotowanego wcześniej ciasta i robi pierniki, wszystko trwa jakieś 15 minut) dostępna jest rozlokowana na 3 piętrach ekspozycja poświęcona historii toruńskich pierników od zarania do (prawie) współczesności. Dużym plusem jest to, że grupom (nawet takim małym jak nasza, czyli dzieciakom (bilet bezpłatny) i mnie) towarzyszy przewodnik, do tego niezwykle zachęcający, bo ubrany w strój z epoki i wygadany. Najpierw wystawy poznaje się właśnie w towarzystwie pracownika muzeum, potem do każdego z eksponatów można wrócić. Dzieciaki z chęcią z tej opcji skorzystały. Idąc wzdłuż ekspozycji najpierw dowiedzieliśmy się jak w ogóle robi się piernikowe ciasto (byłam w szoku jak dużo pamiętały z warsztatów w Żywym Muzeum, same wymieniały przyprawy, które do ciasta się dodaje, pamiętały o… zdrowaśkach itp.). Później, na kolejnych piętrach oglądaliśmy jak postępowała mechanizacja procesu produkcji pierników i ich popularyzacja (niestety związana nie tylko z uprzemysłowieniem, ale też w dużej mierze z zamianą miodu na cukier, dzięki czemu ciastka były po prostu tańsze). Poza tradycyjnymi eksponatami było też trochę multimediów, do których na koniec wróciliśmy w pierwszej kolejności.

 

Najbardziej Hani i Hubowi podobało się ostatnie wystawowe piętro, tam było miejsce na zabawę! Najpierw doszli do wirtualnej szafy, w której przebierali się to za piekarza, to za eleganta, to za piękną damę, potem „jeździli” stylowym żukiem, by na końcu układać piernikowe puzzle i wariować w kąciku dla najmłodszych. Problem z oderwaniem ich od zabawy przerwała obietnica kupienia kolejnych pierników.

 

Które muzeum wybrać?

To które piernikowe muzeum jest lepsze? Niestety, na to pytanie ja wam nie odpowiem. Mnie się podobało w obu, dzieciom też. Osobiście uważam, że jeśli chcecie się świetnie bawić, również w gronie dorosłych (my mieliśmy więcej śmiechu niż dzieciaki, które nie zawsze łapały kontekst żartów), wybierzcie się do Żywego Muzeum. Tam jest świetnie wyreżyserowane show, naprawdę jestem pewna podziwu (i ten sklepik, do którego każdy musi iść, bo czeka na pierniki, perfekcyjnie to wszystko jest tam zorganizowane). Ekspozycja Muzeum Toruńskiego Piernika jest zdecydowanie szersza, bardziej encyklopedyczna, ale niezmiernie ciekawa. No i dzieci mają tam poza warsztatami miejsce do zabawy, gdybym miała więc zabrać na wycieczkę dzieci,, wybrałabym to muzeum.

Jeśli jednak macie w Toruniu więcej czasu, polecam odwiedzenie obu miejsc. Wg mnie świetnie się uzupełniają.

* * *

Informacje praktyczne:

Żywe Muzeum Piernika, ul. Rabiańska 9, Toruń, bilety do kupienia przez internet (polecam szczególnie w sezonie), 15 i 10 zł, dzieci do lat trzech za darmo, otwarte codziennie.

Muzeum Toruńskiego Piernika, bilety: warsztaty + zwiedzanie – 12 i 8 zł, samo zwiedzanie – 9 i 6 zł, same warsztaty – 7 i 5 zł, dzieci do 7 roku życia za darmo, w środy wstęp wolny, otwarte od wtorku do niedzieli (w maju i czerwcu 7 dni w tygodniu), więcej o muzeum.

Więcej o Toruniu tutaj.