I po 2016. Jaki był?

No właśnie, jaki był miniony rok? Blogowe, a raczej rodzinne doświadczenie podpowiada mi, że nie ma sensu publikować moich planów na 2017 r. I tak, podobnie jak te na 2015 i 2016, pewnie się nie sprawdzą. Z dzieciakami na pokładzie nie ma chyba sensu planować wyjazdów z dużym wyprzedzeniem (choć pomysłów mam multum i już ich spisywanie sprawia mi radość). Więc tym razem nie napiszę, gdzie marzy mi się spędzić pierwsze dni wiosny, Wielkanoc czy urodziny dzieciaków (choć wiem to doskonale i to od dość dawna). Napiszę więc, co dobrego było w roku, który właśnie minął. Choć dobrych chwil było naprawdę wiele, ograniczę się do 3 momentów. Za to takich, których życzę każdemu z was.

Przewodnik!

13690624_662781873874189_485353180114280686_nTo wydarzenie, które z pewnością zapamiętam do końca życia. Któż by nie chciał widzieć swojej książki w księgarniach (kilku, ale jednak!)? Wydanie przewodnika „Dzieci odkrywają Śląskie” było spełnieniem mojego wielkiego marzenia. W dodatku udało nam się zrobić to samodzielnie – sami napisaliśmy teksty, zrobiliśmy większość zdjęć, znaleźliśmy świetną graficzkę, która sama miała pomysły i przy okazji świetnie realizowała nasze, w końcu – dzięki pomocy internautów zebraliśmy fundusze na druk książki. To była świetna przygoda. Dziesiątki nieprzespanych nocy, wiele stresów, ale jeszcze więcej otrzymanych pochwał, które naprawdę podniosły naszą samoocenę. Książka cały czas się sprzedaje, dzięki czemu mogłam podjąć jedną z ważniejszych decyzji w 2016 r. Więcej o projekcie Dzieci odkrywają Śląskie.

Rodzice na wyjeździe

sam_8138Jak ktoś nie ma dzieci to nie zrozumie… A jak ktoś je posiada, to wie jakie szczęście nas spotkało. We wrześniu pierwszy raz od nie pamiętam kiedy wyjechaliśmy sami. Na całe 3 dni! Polecieliśmy do Bergamo, by spędzić tam naprawdę niespieszny weekend. Musieliśmy gdzieś polecieć, a nie pojechać samochodem… żeby nie było możliwości powrotu do palącego się domu 🙂 Dzieci przeżyły, dziadkowie również, dlatego też kolejny weekend bez dzieci właśnie się planuje. Nie możemy się doczekać, choć dzieci są lekko oburzone.

 

Wiosenne wakacje

Cypr. Capo Greco

Może to śmieszne, ale długo opieraliśmy się dłuższym wczesnowiosennym wyjazdów (jeszcze przed nami era lotów do Azji). A co jak pogoda będzie nie taka jak ma być? A jak dzieci się rozchorują? A jak wszystko będzie pozamykane? I jeszcze te komentarze rodziny i znajomych, że znowu coś wymyślamy zamiast jak normalna polska rodzina pojechać w lipcu nad Bałtyk. Też tak macie? W końcu stwierdziliśmy, że raz kozie śmierć i to była decyzja najlepsza z najlepszych. Polecieliśmy na Cypr w marcu, naładować akumulatory przed świętami Wielkiej Nocy. Udało się! Planowanie wiosennych wakacji dołączyliśmy do corocznych rytuałów, podobnie jak rok wcześniej wyjazdy na tydzień przed Bożym Narodzeniem.

 

A jednak trochę podsumowania będzie. W 2016 r. tradycyjnie zrobiliśmy trochę kilometrów po Polsce, byliśmy na cudownej majówce na Podlasiu (wciąż nieopisana na blogu), przesiadywaliśmy w Krakowie, wyskakiwaliśmy w Beskidy, no i zwiedzaliśmy nasze śląskie, głównie by uzupełnić bazę zdjęć do przewodnika. Za granicę tym razem jeździliśmy głównie weekendowo, byliśmy na Słowacji, we Włoszech, na Węgrzech i na troszkę dłużej na Cyprze. Nie jest źle, szczególnie, że dwójka dzieci skutecznie potrafi zmieniać plany (nawet nie napiszę jakie bilety nam przepadły przez ich gile i inne choroby).

* * *

Podsumowanie 2017 roku będzie na pewno pełniejsze, postanowiłam sobie, że będę pisać na bieżąco notki o każdym z mijających miesięcy. Dzięki temu więcej fajnych chwil zostanie zapamiętanych. Mam też postanowienie, jedno, ale konkretne. W każdym miesiącu GDZIEŚ pojedziemy, nieważne czy blisko, czy daleko, ważne, żeby się ruszyć z domu. W styczniu okazji nie będzie brakowało, w końcu śląskie jako pierwsze ma ferie. Już wiem, że w 2017 będzie się działo, powinno więc być ciekawie 🙂

 

Basia||Podróże Hani

Żona Kamila, mama Hani i Huberta. Zza biurka związana z turystyką, pisząc bloga stara się przekonać, że podróżowanie to chyba najlepszy sposób spędzania wolnego czasu. A podróżowanie z dziećmi to największa przygoda. Trzeba się tylko pozytywnie nastawić i... w drogę. Szczególnie, że przygoda czai się naprawdę za każdym rogiem!

Dodaj komentarz