Bergamo w jeden dzień

Bergamo, kolejne miasto przy lotnisku (pamiętacie nasz wpis o Gironie?), kolejne super miejsce na miły dzień bez tłumów turystów. Ledwie półtorej godziny lotu z Pyrzowic, potem z lotniska do zabytkowego centrum maks. pół godziny. Większość ludzi mija Bergamo i od razu jedzie do Mediolanu, nad jezioro Como, czy dalej w stronę innych miast Lombardii. My pewnie też tak byśmy zrobili, ale nasz ostatni wyjazd był  inny. Pierwszy weekend bez dzieci! Totalny reset, slow travel, odprężenie i niemyślenie o codzienności. Właśnie dlatego w mieście, które spokojnie jest do zobaczenia w kilka godzin, zostaliśmy na pełne dwa dni. Stare miasto przeszliśmy wzdłuż i wszerz, słynnymi kolejkami jeździliśmy w jedną i drugą stronę nie wiem ile razy. Odpoczęliśmy za wsze czasy i naprawdę naładowaliśmy akumulatory na kolejne tygodnie rodzinnej egzystencji. I mamy postanowienie, że taki slow weekend będziemy powtarzać regularnie, tak dla psychicznego zdrowia siebie jako rodziców. Co więc polecamy w Bergamo?

Bergamo to w zasadzie dwa miasta w jednym – dolne Bergamo, czyli Citta Bassa i górne, stare, zabytkowe Citta Alta. Pokój wynajęliśmy dzięki Airbnb w dolnym mieście, w pobliżu stadionu, całkiem niedaleko kolejki, tzw. Funiculare, która dowoziła nas do centrum Starego Miasta.

Citta Alta w Bergamo

Leniwe dwa dni spędzaliśmy w zasadzie w całości w Citta Alta. Albo wspinaliśmy się na wzgórze klimatycznymi alejkami, albo wjeżdżaliśmy tam kolejką. Wysiadając z pierwszej z dwóch kolejek (jedna kursuje pomiędzy dolnym a górnym miastem, druga dowozi turystów na wzgórze San Vigilio) warto spojrzeć za siebie i wejść do kawiarenki znajdującej się na stacji – to Il Caffe della Funiculare. Z malutkiego tarasu widokowego, na którym można usiąść popijać wino lub kawę rozciąga się widok na nowe miasto. Ceny są całkiem ok, my za kawę dla mnie i kieliszek wina dla Kamila zapłaciliśmy niecałe 5 euro. Po pierwszym resecie szliśmy dalej uliczkami starego miasta w stronę jednego z dwóch najsłynniejszych placów Bergamo, czyli Piazza Vecchia i Piazza del Duomo, w okolicy których najczęściej robiliśmy sobie kolejne przerwy na smakowanie Włoch. Najpierw jednak było zwiedzanie. Piazza Vecchia przyciąga turystów klimatycznymi budynkami, którymi jest otoczony – biblioteka, kamienice, wieża widokowa, w końcu przejście na sąsiadujący z nim plac Duomo. Przy nim z kolei mieszczą się chyba jedne w większych atrakcji miasta (przynajmniej dla mnie, poza boskimi widokami oczywiście) – Bazylika Santa Maria Maggiore i mauzoleum związanej z Bergamo rodziny Colleoni, czyli Capella Colleoni.

W kaplicy nie można robić zdjęć, więc musicie sami do niej wejść i przekonać się jak piękne zdobią ją malowidła. Z rodziną Colleoni wiąże się ciekawa historia dotycząca jej herbu. Widnieją na nim… trzy jądra.

 

Wzgórze San Vigilio

Pierwszy wieczór w Bergamo zakończyliśmy w najwyższym punkcie miasta, wzgórzu San Vigilio. Wjechaliśmy kolejką, schodziliśmy już pieszo, bo nie wpadliśmy na to, że w czwartki wagoniki kursują tylko do 20. Na szczęście od piątku do niedzieli godziny są mocno wydłużone i można się zasiedzieć w okolicy ruin zamku (dobrze, że nam powiedziano, że to ruiny zamku, bo ja bym nie pomyślała), czy w restauracji tuż przy stacji kolejki.

Drugiego dnia początkowo planowaliśmy pojechać nad Como, ale skoro zapowiadano deszcz, a góry faktycznie były schowane we mgle, postanowiliśmy… pójść na stare miasto. Przecież pierwszego wieczora ledwie się po nim przespacerowaliśmy, najwięcej czasu poświęcając kolacji. Za dnia było jeszcze klimatyczniej niż w nocy. Do tego wchodząc w odchodzące od głównych placów alejki zdarzało nam się iść samotnie, nie ma jak zwiedzanie w piątek (do kolek też wchodziliśmy z drogi, za to w sobotę poznaliśmy wszystkie prowadzące na stare miasto uliczki, bo kolejka do wagonika miała kilkanaście metrów, szok!).

Mury weneckie w Bergamo

Piękne widoki rozpościerają się też z weneckich murów obronnych otaczających stare miasto. Tak, i je przeszliśmy prawie w całości. Jakieś 6 km! W trakcie dłuuuugiego spaceru mijaliśmy bramy wjazdowe do miasta – św. Augustyna, św. Jakuba (przeznaczona tylko dla pieszych), św. Aleksandra (tuż za nią jest stacja kolejki na wzgórze San Vigilio) i Giuseppe Garibaldiego (kiedyś zwana bramą św. Wawrzyńca).

Rocca di Bergamo

Ostatnim punktem naszego weekendu było kolejne miejsce widokowe – położone na wzgórzu św. Eufemii Rocca di Bergamo. Dobrze, że tam poszliśmy! Główne budynki w centrum Citta Alta były widoczne jak na dłoni, do tego właśnie tam trafiliśmy na najlepszą w trakcie naszego krótkiego wyjazdu pogodę. Aż nie chciało się wracać! Chyba niebiosa to usłyszały i zamiast wylatywać o … na lotnisku siedzieliśmy ponad godzinę dłużej. Od tego wrześniowego weekendu wiem, że możliwe jest… zahaczenie wózkiem bagażowym o samolot.

Bergamo na talerzu

Jak nigdy dotąd, w Bergamo oddawaliśmy się przyjemnościom astronomicznym. Jednak z dzieciakami dużo trudniej (przynajmniej nam) jest siedzieć 2-3 godziny przy kolacji i winie. W Bergamo więc nadrobiliśmy. Na tyle, że będzie osobny wpis. Trzymajcie kciuki, szczególnie, że będzie nie tylko o pizzy i lodach. Zanim jednak przeczytacie o kuchni, zobaczcie jeszcze kilka innych fotek.

* * *

Loty do Bergamo ma w swojej siatce połączeń i WizzAir (my nim lecieliśmy), i Ryanair. Z lotniska kursują autobusy, bilet 1-dniowy kosztuje 5, a 3-dniowy 7 euro (w tym transport na i z lotniska, łącznie z funikulare, jest więc naprawdę nieźle). My leniwie włóczyliśmy się po mieście dwa dni, na zobaczenie opisanych wyżej miejsc wystarczy już jednak kilka godzin. Polecamy!

4 Comments

  1. Bardzo fajny wyjazd, każdy powinien taki odbyć:)) Ja ostatnio zawitałem już trzeci raz, ale plan zawsze taki sam – Citta Alta, spacer po uliczkach i murach miasta, pizza, kawa, San Vigilio… Zapraszam też do nas: http://lecebochce.pl/bergamo-perla-lombardii-czyli-punkt-obowiazkowy/

  2. Nas Bergamo również zauroczyło 🙂 I to w listopadzie. Piękne zdjęcia.

  3. Aga z podróżyszczyptasays:

    Bergamo potrafi zaczarować 🙂 Ja byłam w mglistym grudniu.

Dodaj komentarz