Słowacki Liptov, atrakcje nie tylko dla dzieci

W nasze słowackie mini wakacje (wszak to ledwo 3 dni były) rodzinnie poznawaliśmy uroki regionu Liptov. Atrakcji jest tam tyle, że spokojnie można jechać na tydzień i więcej (sprawdzone przez znajomych). O Tatralandii i Besenovej już pisaliśmy. Dziś pokazujemy co jeszcze warto, a co koniecznie trzeba zobaczyć. Co ważne, wszystko kilkadziesiąt km od polskiej granicy, rzut beretem nie tylko ze Śląska!

Chopok

Chyba jedno z bardziej znanych słowackich wzniesień. Do tego jedno z najbardziej skomercjalizowanych. Ale co z tego, kiedy widoki ze szczytu są bajeczne, a dzieciaki aż piszczały z radości czekając na kolejną kolejkę (wjeżdża się aż trzema kolejkami, każda z nich jest inna – najpierw kanapa, potem wagonik na szynach, w którym wszyscy stoją stłoczeni, na końcu podwieszony kilkuosobowy wagonik). Na wysokości 2 024 m n.p.m. czekały na nas przepiękne widoki i… smok! Hania oczywiście początkowo była przerażona, Hubo jak zwykle chojraczył (mógł, był bezpieczny na moich plecach w nosidle). Po przeczytaniu legendy o Smoku, zwierz został oswojony, do tego tuż obok niego dzieci znalazły walizkę, w której ukryty był jeden z poszukiwanych przez nich skarbów (o tym na końcu artykułu). Kiedy ja, Hania i Hubo grzaliśmy się w restauracji (dość mocno wiało), Kamil poszedł na sam szczyt. Tam dopiero były widoki! Na pewno jeszcze tam wrócimy. Zimą!


Kilka lat temu równie dobrze – jeszcze w trójkę! – bawiliśmy się na Łomnicy, którą też wam polecamy.

Vlkolinec

To było nasze największe odkrycie. Dobrze, że na Słowacji wszędzie są charakterystyczne brązowe znaki drogowe (tak,mam zboczenie zawodowe i zawsze na nie zwracam uwagę), dzięki temu dowiedzieliśmy się o istnieniu wioski Vlkolinec. To prawdziwy żywy skansen przepięknie usytuowany na zielonych przedmieściach Ruzomberoka. Do tego wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Szczere powiedziawszy to ostatnie mnie przekonało, by namawiać Kamila na jeszcze jeden nieplanowany przystanek w drodze do Holiday Village Tatralandia. Od razu pożałowałam, że była to przerwa a nie co najmniej kilka godzin! Ja byłam zachwycona drewnianymi, kolorowymi i wciąż zamieszkałymi (!) domkami, z których niektóre można było zwiedzać, Hania weselem, na które przypadkiem trafiliśmy, a Hubo i Kamil… małym placem zabaw z widokiem na przepiękne dolinki. Tak to można sobie spędzać każde popołudnie.

Do wioski można oczywiście dojechać samochodem, można też dostać się do niej górską ścieżką. Tak właśnie trafiłam do niej ja z Hanią. Kiedy jechaliśmy w stronę wioski Huberta zaciekawiło… stado kóz. Został przy nim z Kamilem, a my podążałyśmy za szlakiem, po jakiś 10 czy 15 minutach doszłyśmy do drewnianych domostw i – zachwycone – zadzwoniłyśmy po chłopaków, żeby jednak do nas dołączyli

Zoo Kontakt

Położone tuż za płotem Tatralandii, więc najprawdopodobniej odwiedzicie je przy okazji basenów. Wg mnie specjalnie nie ma co jechać, bo jak dzieci zauważą aquapark to możecie mieć problem. Jeśli jednak już jesteście na miejscu, warto pójść, ale rano – potem a) jest tam dość dużo ludzi, b) szczególne w upalne dni zwierzęta się wycofują niedostępne miejsca, by znaleźć cień. Zoo Kontakt to taki mini ogród zoologiczny, w którym dzieciaki mogą zobaczyć, pogłaskać czy nakarmić zwierzęta. Z drogi wydawało się małe, jednak spędziliśmy tam naprawdę sporo czasu. Hania karmiła zwierzątka (przy kasie jest do kupienia specjalna karma, czyt. kawałki marchwi i owoców, Hubo zamiast karmić sam jadł), razem dzieciaki jeździły na kucyku i pierwszy raz w życiu trzymały na rękach papugi (a Hubo węża!).

Dolina Czutkowska

Nie jest to żadne must see, ale fajne miejsce na odpoczynek w drodze. Położona na obrzeżach Ruzomberoka Dolina Czutkowska jest spokojna i malownicza. Można pospacerować, w weekendy przyłączyć się do lokalnej imprezy (kurcze, żeby muzyka jeszcze była ciut w lepszym guście…), dzieci mogą się pobawić w Parku Obrovo.

Powyższe miejsca odwiedziliśmy, z relacji znajomych i własnego rozeznania wiem jednak, że atrakcji Liptov ma dużo, dużo więcej. Na pewno w najbliższych miesiącach będziemy chcieli zobaczyć również:

  • Demanowską Jakinię Lodową
  • Demanowską Jaskinię Wolności
  • Liptowską Marę
  • Wodospad Lucky
  • Dolinę Kwaczańską.

 

* * *

Rodzinom w Liptovie spodoba się jeszcze jedno – w całym regionie porozmieszczane są skrzynie, a w nich liptovskie skarby. Zwiedzając poszczególne miejsca my skupialiśmy się na ich historii czy pięknych widokach, a dzieciaki z zapałem poszukiwały ukrytych w różnych zakamarkach skarbów. Po otwarciu skrzyni w środku odnajdywały kartę z narysowanym symbolem danego miejsca, który musiały przerysować na swoją mapę skarbów na Liptowie.

Skarby są okryte w aż 38 miejscach tego małego słowackiego regionu. Są w górach (my dwie znaleźliśmy na Chopoku), na basenach termalnych (kolejne dwie – i w Tatralandii, i w Besenovej), w bacówkach i restauracjach, w miejscach związanych z tradycją (m. in. w Vlkolincu, ale tam akurat na skrzynię nie trafiliśmy), w miejscach związanych z przygodami (my byliśmy w zoo kontakt), czy turystyką rowerową i w miastach. Każdy znajdzie jakieś miejsca idealne dla swojego pomysłu na weekend. By zyskać nagrodę, wystarczy zebrać 3 ukryte w skrzyniach symbole. My nasze upominki odebraliśmy w punkcie informacji turystycznej w Besenovej.

* * *

A ponieważ doskonale zdaję sobie sprawę, że jeżdżąc na urlop zupełnie nie zwracacie uwagi na granice województw, czy powiatów, czy – w przypadku Słowacji – krajów i obszarów, polecam wam jeszcze jedną atrakcję, czyli Oravskie Podzamcze. My zrobiliśmy sobie pod nim tylko krótki przystanek na piknikowe śniadanie (o 7 rano o zwiedzaniu nie było mowy) i wiem, że jak tylko będzie okazja to wrócimy. Malowniczo usytuowane na wzgórzu zamczysko widać już z daleka. To jedna z większych atrakcji turystycznych Słowacji. Nie dziwię się, na mnie zrobił dużo większe wrażenie niż osławiony dzięki liście UNESCO Zamek Spiski.

 

3 Comments

  1. świetna ściągawka 🙂

  2. Chcieliśmy w tym roku zrobić powtórkę z Liptova z zeszłego roku ale jakoś pogoda nam krzyżowała plany. A jak była to nasze plany były już inne. Świetną wycieczkę mieliście, zazdrościmy 🙂

Leave a Reply