Girona, coś więcej niż miasto przy lotnisku

Nasze hiszpańskie mini-wakacje nie zaczęły się w Barcelonie Lot Wrocław-Girona wybraliśmy z premedytacją (mogliśmy przecież polecieć bezpośrednio do Barcelony, nawet z Katowic, do tego w identycznej cenie). Kiedyś, przelotem, już tam byliśmy i miasteczko (raczej miasto, ma prawie 100 tys. mieszkańców i jest ośrodkiem akademickim) wydało się nam całkiem przyjemne (za pierwszym razem byliśmy wieczorem i było za ciemno, by zwiedzać, za drugim – za gorąco, poza tym byłam z… babcią). Teraz przyjrzeliśmy się Gironie bliżej. I nie zawiedliśmy się. Zabytkowe centrum miasta okazało się bardzo urokliwe, w sam raz na przyjemne kilka godzin pobytu. Do tego mury obronne, po których spacer dopełnił zwiedzanie.

Girona, więcej niż przystanek

Cieszę się, że potwierdziły się nasze wcześniejsze odczucia – Girona to naprawdę klimatyczne miejsce (choć na różnych blogach różne czytałam opinie). Do tego nie ma tam wielu turystów (szczególnie pod koniec listopada), co zawsze jest dla nas plusem. Cały dzień spędziliśmy na Starym Mieście, czyli Barri Vell. Tam jest wszystko, co w Gironie najważniejsze – zabytki chrześcijańskie, arabskie i żydowskie, otoczone murami obronnymi, które s ą najlepszym punktem widokowym na miasto (jak wiecie, lubimy). Zaczęliśmy jak wszyscy – od dojścia do jednego w kilku mostów łączących nową część miasta z zabytkowym centrum. Przechodząc nad wodami rzeki Onyar (choć w niektórych miejscach trudno ten ciek wodny rzeką nazwać, to w tych najbardziej newralgicznych (czyt. turystycznych) momentach wciąż wody jest tyle ile być powinno) za plecami zostawiliśmy typowe hiszpańskie miasto (lewobrzeżne El Mercadal) i weszliśmy w klimatyczne (puste!!!) uliczki Barri Vell.

Mosty nad rzeką Onyar

Tak sobie chodziliśmy od mostku do mostku (najważniejsze – czyt. najbardziej malowniczo położone są cztery – Pont d’Isabel II (zwany też Pont de Pedra), Pont de Sant AgustíPont d’en Gómez i zaprojektowany przez Gustava Eiffel’a, TEGO Eiffel’a – Pont de les Peixateries Velles. Ten ostatni najbardziej się i zanim dowiedzieliśmy się kto był twórcą). Z mostków wychodzą najlepsze zdjęcia charakterystycznych kamienic (tzw. las casas de Onyar), które budowano przy brzegach rzeki od XVII w. (choć większość w wieku XX), na miejscu dawnych murów miejskich. Te widoki na pewno kojarzycie z niejednego zdjęcia czy pocztówki.

Mury miejskie w Gironie

Dalej były mury miejskie, najlepsza część wycieczki! Nie wiem kiedy je oddano turystom, kiedy byłam w Gironie ostatnim razem (matko, 10 lat temu…) na pewno nie można było na nie wchodzić. Okrążyliśmy całe stare miasto przy okazji mając jak na dłoni klimatyczne hiszpańskie dachy i zabytki, do których doszliśmy po mniej więcej pół godzinie.

Stare miasto w Gironie

Największe wrażenie zdecydowanie zrobiła na nas majestatyczna katedra (Catedral de Santa María). Prowadzące do niej ogromne schody były atrakcją samą w sobie dla dzieci. Kiedy Hanka i Hubo skakali po stopniach, ja w spokoju mogłam oglądać świątynię, a właściwie jej imponującą barokową fasadę. Gdybym weszła do środka (chciałam, ale było zamknięte…), zobaczyłabym m. in. największą gotycką nawę główną. Może innym razem, w końcu lotnisko pod Gironą jest dość popularnym punktem przesiadkowym.

* * *

Wszystkie nasze wrażenia z pobytu w Hiszpanii znajdziecie tutaj.

Basia||Podróże Hani

Żona Kamila, mama Hani i Huberta. Zza biurka związana z turystyką, pisząc bloga stara się przekonać, że podróżowanie to chyba najlepszy sposób spędzania wolnego czasu. A podróżowanie z dziećmi to największa przygoda. Trzeba się tylko pozytywnie nastawić i... w drogę. Szczególnie, że przygoda czai się naprawdę za każdym rogiem!

10 Comments

  1. Uwielbiam Gironę:) Uważam, że jest też trochę niedoceniona. Wszyscy od razu jadą do Barcelony, zamiast na chwilę zatrzymać się w Gironie.
    Kolorowe domki, katedra i most miłosci – moje ulubione miejsca w Gironie:)

  2. W Gironie najbardziej podobała mi się ścieżka murami i ogrody do których ona prowadzi. Przyjemnie pooglądać zdjęcia z tamtych stron, szczególnie, że wszystkie moje zostały utracone.

    • Uuuu, a co się stało z fotkami?

      • Awaria dysku zewnętrznego na którym były m.in zdjęcia z Hiszpanii. Ponad 100 tys. plików. Trochę odzyskałam, ale te z Girony (i jakieś 30 tys innych) przepadły 🙁

        • straszne! 🙁 my też zaliczyliśmy zdjęciową wpadkę, ukradli nam laptopa z kilkoma płytami (to było dawno temu, jeszcze przed chmurami w necie) i z czasów studiów nie mam żadnych zdjęć poza tymi wywołanymi w albumie (od tego czasu wywołuję naprawdę sporo fotek ;p)

  3. Warto wyrabiać sobie własną opinię na temat różnych miejsc. Nie zawsze musimy podzielać wrażenia osób, które dzielą się nimi w sieci. W końcu każdy z nas jest inny i każdemu podoba się/nie podoba się coś kompletnie innego.
    Girona robi naprawdę przyjemne wrażenie i wydaje się być dobrą, spacerową destynacją 🙂

  4. Jak przeczytałam o murach otaczających miasto to przypomniał mi się Dubrovnik 🙂 Fajnie jest móc tak okrążyć miasteczko i pooglądać z góry. A Girona wygląda bajecznie 🙂 Piękne kamienice i wąskie uliczki, lubię takie klimaty.

  5. I bardzo dobrze, że są ludzie, którzy, skoro już wylądują w Gironie, poświęcają trochę czasu, aby ją zobaczyć. Też miałem kiedyś taki plan i z pewnością go kiedyś zrealizuję! Pozdrawiam!

  6. Girona bardzo nam się podobała. Ma swój klimat i kilka naprawdę ładnych miejsc.

Dodaj komentarz